Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śliwki. Pokaż wszystkie posty

Schab po mazursku

korzenno-winny schab po mazursku w sosie śliwkowym

To co, zaczynamy świąteczne przygotowania na poważnie? :) To już czas najwyższy, jak mi się wydaje, szczególnie, że ten biegnie jak szalony. Nie obejrzymy się, jak zastanie nas Niedziela Palmowa, a potem już tylko chwila do Wielkanocy. Mięsa, pasztety, jaja, baby, mazurki i serniki - wszystko trzeba zaplanować, przewertować przepisy, przetestować i wpisać na listę do zrobienia. Zaczynam od mięs, bo nie ukrywam, że te kręcą mnie najmniej, więc przerobię je na początek, żeby na później zostawić sobie przyjemność zabawy z przystawkami i słodkościami. W końcu święta bez szynki, białej kiełbasy czy pieczystego to jak święta bez mazurków i bab. Dziś polecam Wam do przedświątecznego testowania schab po mazursku.

Galaretka z tarniny

galaretka z owoców śliwy tarniny z dodatkiem jabłek i soku z cytryny

Sezon przetworów u mnie miał zakończyć dżem z jarzębiny, ale co zrobić, kiedy tarnina w tym roku taka piękna?! :) Dlatego skończyło się na tym, że do tegorocznych zapasów na zimę dołączyła jeszcze galaretka z owoców tarniny.

Tarnina to trochę zapomniana dzika śliwa z rośliny różowatych, rosnąca na pokrytym długimi cierniami krzewie. Wiosną obsypana tysiącami małych, białych, miododajnych kwiatków, przepięknie wygląda na tle krajobrazu. Jesienią jej gałęzie oblepione są małymi, okrągłymi, ciemnogranatowymi śliwkami. To przez owe budzące grozę ciernie pewnie ma tak niewielu amatorów, a szkoda, bo od wieków tarnina miała zastosowanie w medycynie ludowej, naturalnej. Poza jej właściwościami zdrowotnymi (dużą zawartością witaminy C i przeciwutleniaczy chroniącymi nasz organizm przed wolnymi rodnikami), owoce tarniny, zwane potocznie tarkami, są bardzo smaczne. Przetwory z nich nie mają tak kontrowersyjnego smaku jak jarzębina, bo po przemrożeniu cała cierpkość i goryczka tarek znikają niemal zupełnie. Zostaje pyszny, delikatny smak dzikiej śliwki.

Paj śliwkowy

jesienny paj śliwkowy na cieście serowym

Dla tych, którzy zamiast delikatnego puszystego ciasta ucieranego, wolą chrupiące, cieniutkie z dużą ilością soczystych owoców, idealnym ciastem na przywitanie jesieni jest paj. Paj to anglosaski kuzyn naszej szarlotki i ogólnie kruchego ciasta z nadzieniem. Ciasto na paj jest super proste - bez dodatku jajek i cukru, zwykle składa się tylko z mąki, masła, soli i wody. Wałkowane cieniutko, aby po upieczeniu było chrupiące i stanowiło tylko ramkę dla głównego bohatera - zwykle owoców, wymieszanych z cukrem, przyprawami korzennymi, bakaliami, orzechami, w zależności od ich rodzaju. Bo paj to bardzo szeroka kategoria ciast, nie tylko słodkich - dawno odkryto, że w proste, kruche ciasto można zapakować najróżniejsze owoce, ale też i mięso, warzywa lub sery. Najpopularniejszym i moim ukochanym i zdecydowanym numerem jeden jest staroangielski paj jabłkowy, ale tak samo smaczny i efektowny może być paj śliwkowy, brzoskwiniowy, morelowy czy wiśniowy. Teraz królują węgierki, więc mój piekarnik najczęściej okupuje paj śliwkowy, na trochę innym niż klasyczne, fantastycznym cieście serowym.

Ciasto ucierane ze śliwkami i płatkami owsianymi

waniliowe ciasto ucierane ze śliwkami i płatkami owsianymi

A to ci niespodzianka! Mam wrażenie, że lato w tym roku przeniosło się na wrzesień :) Ogród kwitnie i pachnie wygrzanymi w słońcu ziołami, wyjątkowo słodkimi późnymi malinami, truskawkami i niemal winnymi śliwkami. Chwilo trwaj! Nie miałabym nic przeciwko, aby taki stan rzeczy utrzymał się jeszcze w październiku. A nawet gdyby nie, to proste, ucierane, waniliowe ciasto ze śliwkami, to najlepszy sposób na pożegnanie pięknego wrześniowego lata i powitanie, mam nadzieję, równie ładnej jesieni.

Ciasto ze śliwkami, budyniem i podwójną kruszonką

ciasto ze śliwkami budyniem i podwójną orzechową kruszonką

Chyba definitywnie skończyła się już ta część jesieni, którą nazywamy polską złotą jesienią, a jej miejsce zajęła na dobre szara i mglista. Kulinarnie też dzielę jesień na dwie części - tę, która zabiera ze sobą jeszcze część lata, z ostatnimi letnimi owocami i warzywami, z ciastami malinowymi, śliwkowymi, morelowymi i gruszkowymi, z daniami pełnymi pysznych jeszcze pomidorów, bakłażanów i grzybów. Letnie zapasy kończą się powoli i za chwilę do kuchni wkroczą dynie, orzechy, owoce suszone, czekolada i cała masa aromatycznych przypraw korzennych. Moim ostatnim wypiekiem tej pierwszej części jesieni jest kruszonkowe ciasto ze śliwkami.

Ciasto ze śliwkami, rozmarynem i brandy

puszyste ciasto ze śliwkami, rozmarynem i brandy

Pewnie zdążyliście zauważyć, że mam małą obsesję ziół :) Zioła wielbię od zawsze. W sezonie uprawiam je w balkonowych skrzynkach i namaszczeniem dbam o te wieloroczne i posiane w pokaźniejszych ilościach w ogrodzie. Dodaję je garściami do dań i kanapek, suszę, mrożę i przerabiam na zimę, żeby przez cały rok mieć pod ręką ich smak i zapach. Nie boję się eksperymentować, a wodą na młyn są dla mnie przepisy, w których znajduję nieoczywiste połączenia ziół z innymi składnikami w daniach wytrawnych, deserach i przetworach.

Śliwki w czekoladzie

domowe śliwki w czekoladzie nadziewane marcepanem

Kompletując i pakując świąteczne prezenty dla najbliższych, zawsze mam pewien niedosyt. Do samej Wigilii chodzą mi po głowie ciągle nowe pomysły na obdarowanie każdego choćby jeszcze jednym drobiazgiem, jeszcze jedną miłą drobnostką, kolejną niespodzianką. Własnoręcznie wykonane prezenty sama uważam za te najmilsze i najbliższe, więc i przedświąteczną kuchnię chętnie zamieniam w małą manufakturę świętego Mikołaja :) Dobrym pomysłem na jadalny prezent na ostatnią chwilę są śliwki w czekoladzie. Nieodmiennie kojarzą mi się z Bożym Narodzeniem i nie znam osoby, która nie lubiłaby rozpływającego się w ustach smaku kruchej czekolady, miękkiej suszonej śliwki i słodkiego marcepanu. Gotowe, "sklepowe" śliwki w czekoladzie niestety dawno już zeszły na psy i pośród całej masy tych oszukanych, z kawałeczkiem kiepskiej jakości śliwki, utopionej w okrutnie słodkiej, mdłej masie, otoczonej równie słodką czekoladą, ze świecą szukać takich, których smak przywołuje najpiękniejsze świąteczne chwile z dzieciństwa. Na szczęście nietrudno zrobić je samemu :)

domowe śliwki w czekoladzie nadziewane marcepanem

 Są dwie szkoły domowych, marcepanowych śliwek w czekoladzie - ta która radzi namoczyć wcześniej śliwki w rumie i tak, która rumem nasącza tylko marcepanową masę, wypełniającą środek. Moje suszone śliwki były miękkie, więc nie wymagały dodatkowego nasączania, dlatego wybrałam metodę z rumowym marcepanem. Dodatkowo każdą nadzianą śliwkę posmarowałam cienką warstwą gęstego, cukrowego syropu, który szybko zastygał, tworząc chrupiącą skorupkę tuż pod warstwą czekolady (rękę dałabym sobie uciąć, że te najpyszniejsze śliwki, zapamiętane z dzieciństwa, miały jakieś elementy chrupiące w składzie ;)) Jeżeli jeszcze zastanawiacie się nad drobnymi prezentami dla bliskich - bardzo polecam :)

domowe śliwki w czekoladzie nadziewane marcepanem

Śliwki w czekoladzie:

kilkanaście miękkich, suszonych śliwek,
ok. 60-80 g masy marcepanowej,
1/4 szklanki rumu,
100 g dobrej jakości czekolady deserowej,
1 łyżka masła,
1/4 szklanki cukru,
1/4 szklanki wody

Masę marcepanową pokroić w kosteczki (wielkością pasujące do miejsca po pestce) i zalać rumem. Odstawić do nasączenia.

Cukier i wodę przełożyć do rondelka i gotować na niewielkim ogniu ok. 7-10 minut, aż powstanie gęstniejący syrop.

Czekoladę razem z masłem rozpuścić w kąpieli wodnej. Wymieszać aż będzie gładka i lśniąca.

Każdą śliwkę nadziać kostką nasączonego w rumie marcepanu, po czym zanurzyć w lekko ostudzonym cukrowym syropie (najlepiej pomagając sobie patyczkiem do szaszłyków). Odłożyć na kawałek pergaminu do czasu, aż syrop zastygnie. Następnie śliwki zanurzać w rozpuszczonej czekoladzie i ułożyć na kratce do zastygnięcia.

domowe śliwki w czekoladzie nadziewane marcepanem
domowe śliwki w czekoladzie nadziewane marcepanem

Rustykalna tarta ze śliwkami

krucha rustykalna tarta ze śliwkami

W moim prywatnym kalendarzu kulinarnym są dania i wypieki, które z dokładnością niemal co do dnia i tygodnia, dokładnie o tej same porze roku szturmują moją kuchnię :) Przynajmniej tydzień lub dwa trwa sezon na przysmak, który staje się przez chwilę częścią codziennego jadłospisu, kiedy krojąc lub nakładając pierwszą porcję, myślę już o powtórce i kolejnej i kolejnej, dopóki nie nasycę się smakiem, widokiem i aromatem. Odkąd pojawiły się węgierki, jest to sezon na śliwkową tartę - bezpretensjonalną tartę rustykalną, której przygotowanie (zakładając, że zapas kruchego ciasta już spoczywa spokojne w lodówce) zajmuje nie więcej niż 30 minut i tyle samo czasu potrzeba, aby schrupać ją na ciepło, prosto z pergaminu, zostawiając wokół milion okruszków i ślady śliwkowego soku, kapiącego po brodzie. Kończy się wrzesień, więc mam pewność, że jeszcze kilka dni, a tartę z węgierkami zastąpi dostojny paj z jabłkami, aby później oddać panowanie dyni, później rozgrzewającemu gulaszowi po węgiersku, później...

krucha rustykalna tarta ze śliwkami
krucha rustykalna tarta ze śliwkami

Rustykalna tarta ze śliwkami:

kruche ciasto -
190 g mąki,
125 g zimnego masła,
2 łyżki cukru pudru,
1 żółtko,
2 łyżki zimnej wody,
szczypta soli

nadzienie - 
500 g śliwek (najlepiej węgierek),
1 łyżka cukru brązowego,
szczypta cynamonu,
szczypta mielonych goździków

dodatkowo - 
1 jajko,
1 łyżka cukru brązowego

Przygotować ciasto - mąkę przesiać na stolnicę i wymieszać z solą i cukrem pudrem. Dodać posiekane masło, żółtko i wodę. Szybko zagnieść ciasto, uformować kulę, zawinąć w folię i chłodzić w lodówce 30 minut.

Umyte śliwki wydrylować i pokroić na małe kawałki (lub plasterki). Wymieszać z cukrem brązowym, cynamonem i goździkami. 

Schłodzone ciasto rozwałkować na papierze do pieczenia (lekko oprószonym mąką). Na środek rozłożyć śliwki, zostawiając ok 4-5 cm przy brzegach. Rozmącić jajko i posmarować brzegi, po czym zawinąć je do środka. Jeszcze raz posmarować brzegi jajkiem i posypać cukrem brązowym.

Piec w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni około 30 minut, aż ciasto będzie kruche i rumiane. Tarta najlepiej smakuje na ciepło z kulką lodów waniliowych lub kwaśną śmietaną.

krucha rustykalna tarta ze śliwkami
krucha rustykalna tarta ze śliwkami

Ciasto ze śliwkami na drożdżowo-marcepanowym spodzie


ciasto ze śliwkami na spodzie drożdżowo-marcepanowym

Skoro lato zbiera już swoje zabawki i na poważnie szykuje się do odejścia, wypadałoby pożegnać je, jak co roku, ciastem ze śliwkami. Nasza ogrodowa staruszka-węgierka już dawno obrana została do ostatniej śliweczki. Niespecjalnie się przy tym napracowaliśmy, bo po całkowitym zasypaniu nas słodkimi owocami tamtego lata, w tym drzewko odpoczywa (co z racji wieku bez dwóch zdań mu się należy) i dlatego ulubionych słodkich, winnych węgierek zebraliśmy tylko skromne wiaderko. Na ciasto (a nawet i dwa) na szczęście wystarczy :) Zawsze przedłużam żywot śliwek zamrażając przynajmniej część z nich. A mrożą się naprawdę świetnie. Wystarczy umyte i osuszone owoce wypestkować (przekrawając śliwki na połówki lub tylko lekko je nacinając) i zamrozić na płaskiej tacce lub desce do krojenia, aby nie skleiły się. Jeżeli w środku mroźnej zimy najdzie mnie ochota na knedle ze śliwkami, będą jak znalazł (do knedli nie trzeba ich nawet rozmrażać :)). Albo kiedy zamarzy mi się drożdżowy placek ze śliwkami... Może być nawet z marcepanem :)

ciasto ze śliwkami na spodzie drożdżowo-marcepanowym


Ciasto ze śliwkami na drożdżowo-marcepanowym spodzie:

drożdżowy spód -
250 g mąki,
20 g świeżych drożdży,
2 łyżki cukru,
2 łyżki masła,
1 jajko,
3 łyżki mleka,
szczypta soli

nadzienie -
200 g masy marcepanowej (lub pozbawiony czekoladowego wdzianka marcepanowy chlebek ;)),
1 jajko,
3 łyżki mleka,
1 łyżka rumu,
1/2 łyżeczki cynamonu,
ok. 1 kg śliwek,
2 łyżki cukru perlistego (lub cukru pudru)

Drożdże rozetrzeć z łyżką cukru, łyżką mąki i ciepłym mlekiem. Odstawić na 10-15 minut.
Przesianą mąkę wymieszać z solą i pozostałym cukrem. Dodać drożdżowy zaczyn, lekko roztrzepane jajko. Zagnieść dodając stopione masło i dalej zagniatać, aż ciasto stanie się jednolite, błyszczące i nie będzie kleić się do rąk. Uformować kulę, przełożyć do miski obsypanej mąką, przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia, aż ciasto podwoi swoją objętość.

Masę marcepanową utrzeć z mlekiem, jajkiem, rumem i cynamonem. Śliwki umyć, wypestkować i podzielić na połówki lub ćwiartki.

Wyrośnięte ciasto drożdżowe rozwałkować do wielkości foremki (piekłam w tortownicy o średnicy 24 cm). Foremkę wysmarować masłem i wyłożyć ciastem, wyklejając również brzegi. Drożdżowy spód posmarować masą marcepanową. Na wierzch ułożyć śliwki i zostawić ciasto na ok. 20 minut do wyrośnięcia.

Piekarnik rozgrzać do 200 stopni C. Piec wyrośnięte ciasto ok. 30 minut. Po wystygnięciu posypać cukrem perlistym lub cukrem pudrem.

ciasto ze śliwkami na spodzie drożdżowo-marcepanowym

Makaroniki piernikowe z kremem czekoladowo-śliwkowym

makaroniki piernikowe z kremem czekoladowo-śliwkowym

Uff, makaronikowy debiut ma za sobą :) To jedno z tych kulinarnych zadań, do których zbierałam się wieki, dlatego tym bardziej się cieszę, że się w końcu przełamałam. Desery i większa część wyrafinowanej kuchni francuskiej wciąż budzi we mnie pewien respekt. Zdążyłam już przekonać się, że na pozór prostą recepturę, można zepsuć jednym fałszywym ruchem ręki lub subtelnymi niuansami w doborze i proporcji składników. Nie inaczej jest z makaronikami. Z moich pierwszych jestem dość zadowolona, choć daleko im do ideału i pewnie za kilka lat będę się z nich śmiała ;) Wyszły "pieczarkowate" w kształcie, z mini stópką i pierwsza ich blacha popękała złośliwie, wprawiając mnie w rozpacz ;) Na szczęście szybko odkryłam błąd, którym była zbyt wysoka temperatura i druga partia upiekła się już o niebo lepiej. Idealną konsystencję ciasta, która gwarantuje 90% makaronikowego sukcesu, też mam do poprawki, bo chociaż przeczytałam wszystkie możliwe "tips&tricks" na ten temat, nie można dopracować tego inaczej, jak własnym doświadczeniem. Jedyne, do czego nie mogę się przyczepić to ich smak :)

Magia zimy i nadchodzących świąt sprawiły, że zamarzył mi się piernikowy makaronik lub makaronikowy piernik :) Koniecznie z korzennymi przyprawami, czekoladą i śliwkowym przełożeniem - taki piernikowy smak w pigułce :) Efekt osiągnięty, bo do ciasta bezowo-migdałowego wystarczyło dodać przyprawy do piernika, a krem, który urodził się spontanicznie w trakcie walki z makaronikowymi skorupkami, godnie dopełnił dzieła. I tylko koloru piernikowego brak, bo w całym stresie makaronikowego debiutu nie miałam głowy do wymyślenia zabarwienia (chociaż teraz myślę, że wystarczyłoby dodać łyżkę kakao ;)) Najwyraźniej nie miało to dużego znaczenia, bo po rozpływających się w ustach makaronikach nie ma już śladu i na święta na pewno będę musiała upiec je znowu, a wtedy będą na pewno kształtniejsze, barwniejsze, mniej "pieczarkowate" i równie pyszne :)

makaroniki piernikowe z kremem czekoladowo-śliwkowym

Makaroniki piernikowe z kremem czekoladowo-śliwkowym:

bezowe skorupki -
90 g (z ok. 4 jajek) białek,
30 g drobnego cukru kryształu,
200 g cukru pudru,
110 g migdałów
1 łyżeczka przyprawy do piernika

krem czekoladowo-śliwkowy -
100 g czekolady deserowej,
60 g suszonych śliwek,
2 łyżki śliwowicy,
80 g masła

Ważne - białka oddzielić od żółtek około cztery dni przed planowanym pieczeniem makaroników i przechowywać w lodówce. Dzień przed pieczeniem wyjąć białka z lodówki, aby osiągnęły temperaturę pokojową.

Białka ubijać mikserem, aż zacznie tworzyć się gęsta piana. Dodać cukier kryształ i dalej ubijać, aż piana stanie się sztywna i lśniąca. Nie można ubijać piany bardzo długo, aby nie stała się sucha.

Do blendera z przystawką lub malaksera wrzucić migdały i cukier puder i zmielić całość na mączkę. Przesiać przez sitko, aby pozbyć się wszystkich niezmielonych grudek. Cukier z migdałami wymieszać z przyprawą do pierników. Do składników suchych dodać pianę z białek i kilkoma sprawnymi ruchami łyżki lub gumowej szpatuły wymieszać całość. Trzeba bardzo uważać, żeby nie mieszać zbyt długo, ponieważ masa będzie coraz rzadsza. Najlepiej zrobić mały test i nałożyć trochę masy na talerzyk - masa o idealnej konsystencji powinna lekko rozlewać się na boki i utworzyć gładką powierzchnię. Jeżeli jest zbyt gęsta i na powierzchni zostaje np. czubek po łyżce, trzeba jeszcze 2-3 razy zamieszać masę.

Płaską blachę do pieczenia wyłożyć pergaminem. Rękaw cukierniczy (lub róg woreczka foliowego) napełnić masą i wyciskać równe kółka o około 2-3 cm średnicy. Odstawić blachy na około pół do godziny do obeschnięcia.

Rozgrzać piekarnik do 140 stopni. Bezowe skorupki piec około 15 minut, najlepiej przy lekko uchylonych drzwiczkach piekarnika. Upieczone ciasteczka odstawić na chwilę do ostygnięcia, a potem delikatnie odklejać od papieru. Jeżeli nie chcą odchodzić, kruszą się lub rozwarstwiają, nalejcie odrobinę wody pomiędzy blachę a pergamin - pod wpływem pary skorupki odkleją się łatwiej.


Aby przygotować krem, należy posiekać śliwki, zalać je śliwowicą (można użyć innego mocnego alkoholu) i odstawić na około pół godziny. Po tym czasie śliwki przełożyć do rondelka, dodać kilka łyżek wody (tyle aby woda pokryła dno) i gotować na małym ogniu mieszając około 10 minut. Odstawić z ognia i dodać połamaną na kawałki czekoladę. Całość wymieszać, aż czekolada całkowicie się rozpuści. Jeżeli śliwki nie rozgotują się i zostaną większe kawałki, lekko zmiksować blenderem. Masę ostudzić.
Masło utrzeć na puszysty, biały krem. Dodawać po łyżce masy śliwkowo-czekoladowej ciągle ucierając. Gotowy krem zostawić na pół godziny w lodówce do schłodzenia.

Krem nakładać łyżeczką na bezową skorupkę przykrywając drugą.

Makaroniki najlepiej przechowywać z szczelnym, zamkniętym pojemniku w lodówce. Najlepiej smakują na drugi dzień, kiedy smaki się połączą.


Kurczak z suszonymi śliwkami i miodem


korzenny kurczak z suszonymi śliwkami i miodem

Moje świąteczne listy zakupów przepełnione są górami bakalii i suszonych owoców. W końcu święta zobowiązują i owocowy i grzybowy susz jest częścią świątecznej, kulinarnej tradycji. Wigilijny kompot, masa makowa, keksy, serniki i pierniki, nadzienia do mięs i sosy wypełnione są suszonymi owocami i bardzo dobrze, bo to przecież samo zdrowie i bez nich pewnie nie dalibyśmy rady przetrawić tego całego świątecznego maratonu potraw. Zanim owocowe zapasy zaczną wędrować do ciast i dań na Boże Narodzenie, podkradam ich garść na obiad :) W sam raz na mroźny początek grudnia - kurczak w miodzie z dodatkiem korzennych przypraw, z suszonymi śliwkami i migdałami - smaczne i rozgrzewające. Tyle że znów trzeba będzie dokupić kolejną porcję suszu i bakalii ;)

Jeżeli macie chwilę przerwy w świątecznych przygotowaniach i ochotę na chwilkę relaksu, zapraszam Was na stronę portalu We-Dwoje.pl, gdzie można przeczytać mały wywiadzik ze mną, w nowym cyklu Blogi ze smakiem, którego bohaterem w tym tygodniu jest Every Cake You Bake :)

korzenny kurczak z suszonymi śliwkami i miodem


Kurczak z suszonymi śliwkami i miodem:
(wg "Dried fruit&nuts" The Australian Women's Weekly)

2 łyżki oleju,
ok. 1,5 kg (ulubionych) kawałków kurczaka,
1 średnia cebula (najlepiej czerwona),
1 łyżeczka cynamonu,
1/4 łyżeczki kurkumy,
2 łyżeczki mielonego imbiru,
szczypta nitek szafranu,
1/3 szkl. (ok. 120 g) miodu,
3/4 szkl. (ok. 125 g) wypestkowanych, suszonych śliwek,
1 łyżka uprażonych ziaren sezamu,
1/2 szkl. uprażonych migdałów,
1 łyżka skórki otartej z cytryny,
310 ml (ok. 1 i 1/4 szkl.) wody,
sól i pieprz

Olej rozgrzać na dużej, głębokiej patelni i partiami smażyć kawałki kurczaka uprzednio oprószone solą i pieprzem, aż będą rumiane ze wszystkich stron. Usmażone wyjąć i odsączyć z nadmiaru tłuszczu.

Na patelnię wrzucić posiekaną cebulę i mieszając zeszklić. Dodać przyprawy, wymieszać i smażyć przez chwilę (aż całość zacznie obłędnie pachnieć :)). Z powrotem dodać kurczaka, wymieszać, aż przyprawy z cebulą pokryją mięso z każdej strony. Dodać wodę, całość zagotować i dusić pod przykryciem około 30 minut, aż kurczak będzie miękki.

Jeszcze raz wyjąć z patelni kawałki kurczaka. Do sosu na patelni dodać miód i śliwki i dusić na małym ogniu bez pokrywki około 15 minut, aż sos trochę zgęstnieje. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Z powrotem przełożyć kurczaka i podgrzać w sosie.

Kurczaka podawać razem z sosem, oprószonego sezamem, migdałami i skórką cytrynową. Świetnie smakuje z ugotowanym na sypko ryżem.

korzenny kurczak z suszonymi śliwkami i miodem

Drożdżowe ciasto ze śliwkami


niemieckie drożdżowe ciasto ze śliwkami

Podobno mamy jeszcze lato, tylko dlaczego tak trudno w to uwierzyć kiedy spojrzy się przez okno? :/ Taka chyba już uroda naszego regionu, że lato równie nagle pojawia się, jak i znika. Trochę smutno i żal, że znów kurtki, szaliki i zakryte buty, że znów trzeba się ścigać ze słońcem, aby zrobić dobre zdjęcie. Zaczęłam też nawet pociągać nosem i to wcale nie z żalu za latem, ale z powodu pierwszego jesiennego (?) przeziębienia. Na pocieszenie upiekłam drożdżowe ze śliwkami - najprostsze na świecie - "postny" jak mawia moja babcia ;) drożdżowy spód z duuużą ilością dojrzałych węgierek, oprószonych cukrem, wymieszanym z cynamonem.

Podobny "Zwetschgenkuchen" lub "Pflaumenkuchen" jest tradycyjnym ciastem, którym nasi zachodni sąsiedzi żegnają lato, znanym również w Austrii i Szwajcarii. Chętnie dołączam się do tej tradycji, bo nie ma chyba lepszej kombinacji od puszystej drożdżówki z soczystymi śliwkami. Póki jeszcze królują węgierki, spróbujcie też koniecznie brioszek ze śliwkami i drożdżowego wieńca z serem. A ja tymczasem odkrawam kawałek ciasta i z kubkiem gorącego mleka z miodem wracam pod ciepły koc kurować się z przeziębienia.

niemieckie drożdżowe ciasto ze śliwkami


Drożdżowe ciasto ze śliwkami:

500 g mąki pszennej,
20 g świeżych drożdży,
4-5 łyżek cukru (ok. 55 g),
60 g masła,
1 szkl. mleka,
1 jajko,
szczypta soli,

ok. 1 kg śliwek węgierek,
4 łyżki cukru,
1 łyżeczka cynamonu

Drożdże pokruszyć i wymieszać z łyżką cukru, mąki i ciepłego mleka. Odstawić na około 20 minut.

Mąkę przesiać do dużej miski lub na stolnicę i zrobić w środku dołek. Masło rozpuścić w mleku.
Do dołka w mące wlać drożdżowy zaczyn. Dodać pozostały cukier, sól, jajko i ciepłe mleko z masłem. Zagnieść ciasto i wyrabiać około 10 minut, aż zrobi się jednolite, gładkie i zacznie odchodzić od rąk. Uformować w kulę, przełożyć do czystej, wysmarowanej oliwą miski, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na około 30-40 minut, aż ciasto podwoi swoją objętość.

W tym czasie umyć śliwki, wypestkować i pokroić na ćwiartki.

Wyrośnięte ciasto jeszcze raz zagnieść i rozwałkować na cienki placek. Ciasto przełożyć do wysmarowanej masłem formy, wyklejając również boki formy (z tej porcji ciasta wyszedł mi placek z blaszki 30 x 22 cm i dwie tartaletki). Na wierzch ułożyć śliwki, lekko dociskając do ciasta. Odstawić na 15 minut.

W tym czasie rozgrzać piekarnik do 180 stopni i piec około 30 minut, aż brzegi ciasta zarumienią się. Cztery łyżki cukru wymieszać z cynamonem i posypać gorące ciasto.

niemieckie drożdżowe ciasto ze śliwkami

Mazurek "śliwka w czekoladzie"

mazurek śliwka w czekoladzie z suszonymi śliwkami i marcepanem

Uff, padam z nóg! W ciągu paru godzin upiekłam trzy ciasta, udekorowałam mazurka, pomalowałam jajka i ogarnęłam kuchnię. Ale jutro już Wielkanoc, więc wpadłam tutaj na chwilkę wśród nocnej ciszy, aby pokazać Wam mojego tegorocznego mazurka i złożyć życzenia świąteczne.

Sernik pomarańczowo-śliwkowy

kremowy sernik pomarańczowo-śliwkowy

Witajcie z powrotem! :) Witam się pourlopowo, pourodzinowo i już w pełni jesiennie :) Gdybym miała wybór, pewnie wybrałabym zimowanie na ciepłej i słonecznej wyspie (po pierwszym kontakcie z aktualną temperaturą w kraju miałam ochotę natychmiast wracać tam, skąd dopiero wróciłam ;)) ale też troszeczkę tęskniłam już za blogiem i moją kuchnią i pomiędzy zwiedzaniem, spacerami nad brzegiem ciepłego morza i kąpielami, moje myśli krążyły wokół moich ulubionych blogów, tego co dobrego ugotowaliście i co u Was słychać :)

Zanim rozpocznę moje cypryjskie opowieści (czyli przekopię się przez setki zrobionych zdjęć i poukładam w głowie setki wspomnień ;)), wracam, naładowana po uszy pozytywną energią do kuchni i witam się urodzinowym sernikiem. Wybrałam ten właśnie, żeby tropikalną, soczystą pomarańczę, której świeży, nagrzany słońcem zapach wciąż jeszcze mam w głowie, połączyć z naszą jesienną, słodką jak miód śliwką węgierką, której ostatnie dojrzałe owoce zastałam jeszcze na drzewie. Przyjemny powrót do powakacyjnej rzeczywistości :) Przepis zainspirowany sernikiem śliwkowo-pomarańczowym z The Australian Women's Weekly "Cheesecakes, pavlovas & trifles".

kremowy sernik pomarańczowo-śliwkowy

Sernik pomarańczowo-śliwkowy:

spód -
150 g herbatników,
80 g stopionego masła

masa sernikowa -
ok. 800 g dojrzałych słodkich śliwek, świeżych lub w syropie,
500 g kremowego serka (użyłam mielonego z wiaderka),
2 łyżki mąki,
1/2 szklanki kwaśnej śmietany,
1 łyżka skórki otartej z pomarańczy,
1 łyżka Grand Marnier lub innego likieru pomarańczowego,
3 lekko ubite jajka,
165 g cukru pudru,
2 łyżki płatków migdałowych
Herbatniki zmielić i połączyć z masłem. Tortownicę o średnicy 24 cm wysmarować masłem, spód wyłożyć masą herbatnikową. Pozostawić w lodówce około 30 minut.

Śliwki wydrylować i podzielić na połówki. Twaróg, śmietanę, jajka, cukier, mąkę, likier pomarańczowy i skórkę pomarańczową połączyć i miksować około 5 minut, aż masa stanie się gładka i puszysta. Masę przelać do tortownicy na schłodzony spód z herbatników. Na wierzchu ułożyć śliwki i posypać płatkami migdałowymi. Piec w piekarniku rozgrzanym do 150 stopni około 50 minut. Zostawić w uchylonym piekarniku do ostygnięcia, schłodzić przed podaniem.


Sernik najlepiej smakuje polany syropem z soku śliwkowego, likieru pomarańczowego i skórki pomarańczowej.

kremowy sernik pomarańczowo-śliwkowy

Brioszki ze śliwkami

maślane bułeczki brioszki ze śliwkami

Zapachniało jesienią. Dzisiaj pierwszy raz zauważyłam spadające z drzewa za oknem żółte liście, a z chodnika podniosłam pierwsze, dojrzałe błyszczące kasztany i włożyłam je do kieszeni i do torebki – na szczęście i dla zdrowia (podobno :)). A w mojej kuchni zapachniało drożdżowymi brioszkami. Też jesiennymi, bo ze śliwkami, z pomysłu znalezionego na blogu A Whisk and a Spoon :)

Każdy lubi zapach drożdżowego ciasta, który napawa spokojem i przywołuje miłe wspomnienia. Większość z mniej lub bardziej doświadczonych gospodyń domowych uważa drożdżowe za jedne z najłatwiejszych rodzajów ciasta. Dla mnie nigdy nie było to takie oczywiste. Fakt, w drożdżowym trudno o zakalec i zawsze mamy tę pewność, że ciasto/bułeczki na pewno wyrosną, jeżeli tylko używamy świeżych drożdży. Ale różnica pomiędzy ciężkim, gniotowatym drożdżowym (na które najłatwiej natknąć się chyba w Tłusty Czwartek, przy masowej, akordowej produkcji pączków ;)) a lekkim jak piórko, muślinowym, maślanym, pachnącym wanilią i rozpływającym się w ustach cieście jest tak kolosalna, że zawsze uważałam umiejętność pieczenia dobrego drożdżowego za prawdziwą sztukę. Sztukę, której zgłębienie postawiłam sobie za cel :)

maślane bułeczki brioszki ze śliwkami

Przez wiele lat, stopniowo poznawałam się z drożdżowym, a efektem nie raz był ciężki, gumowaty placek, suche jak wiór i kruszące się bułeczki, wielkanocne baby, które po wyjęciu z piekarnika „siadały” czy puste w środku, „przestrzenne” strucle (o kamiennych, spalonych na czarno pączkach nie wspominając ;)) Przez ten czas nauczyłam się, że przy drożdżowym, co prawda ważna jest jakość i świeżość drożdży, dobre masło, odpowiednie proporcje mąki, tłuszczu i jajek, ale jednak najważniejsza jest ... cierpliwość :) Ciasto drożdżowe nienawidzi pośpiechu i nerwowości. Najpierw należy je dobrze wyrobić, a później pozwolić mu spokojnie wyrosnąć, przynajmniej dwa razy przed pieczeniem i w żaden sposób nie można obejść tej zasady (chyba że zadowala nas gniotowaty placek ;)). Co ciekawe, wcale nie wyrobiłam w sobie przez ten czas jakiejś szczególnej cierpliwości, mimo że moje drożdżowe wypieki osiągają coraz większy stopień doskonałości. Bo te najbardziej udane, zawsze wyrastają, kiedy śpię :) Kiedy mam w planie drożdżowe, staram się przygotować zaczyn i wygnieść ciasto wieczorem, po czym pakuję je w wygodną miskę, opatulam folią, aby nie wyschło, umieszczam w lodówce i pozwalam rosnąć spokojnie przez całą noc, tym samym nie wystawiając na próbę swojej cierpliwości ;) Rano, następnego dnia, przekładam wyrośnięte ciasto do foremek, piekę, by po chwili delektować się na śniadanie delikatnymi, muślinowymi, maślanymi brioszkami.

maślane bułeczki brioszki ze śliwkami

Brioszki ze śliwkami:
(proporcje na 12 bułeczek w formie do mufinek)

1,5 łyżeczki suszonych drożdży,
1/3 szklanki ciepłego mleka,
2 szklanki mąki,
3 łyżki cukru,
szczypta soli,
5 łyżek stopionego masła,
2 jajka,
1 łyżeczka wanilii

dodatkowo:
24 dojrzałe śliwki,
2 łyżki orzechów włoskich,
3 łyżki cukru,
1/4 szklanki powideł lub dżemu śliwkowego

Drożdże rozpuścić w ciepłym mleku i zostawić na chwilę, aż zaczną się pienić. Mąkę przesiać do miski, dodać cukier, sól i wymieszać. Zrobić wgłębienie i dodać roztrzepane jajka oraz zaczyn drożdżowy. Mieszać do uzyskania lepkiej, jednolitej masy, stopniowo dodając stopione masło. Ciasto na brioszki jest luźniejsze od drożdżowego zwykłego, więc nie przejmujcie się, że na początku będzie się kleić do rąk i nie dosypujcie mąki.

Ciasto przenieść na oprószoną mąką stolnicę i pobawić się w jego podnoszenie palcami i upuszczanie na stolnicę, do czasu aż uformuje się w gładką kulę :) Umieścić kulę w nasmarowanej oliwą misce i przykryć folią lub ściereczką. Pozostawić na 2-3 godziny w temperaturze pokojowej lub na noc w lodówce, aż podwoi swoją objętość.

Po wyjęciu ciasta, wyrobić je ponownie i odstawić na 5 minut. W tym czasie przygotować formy do pieczenia, smarując je grubo masłem. Swoje brioszki piekłam w formie do mufinek wyłożonej pergaminem, ale można je upiec również w formie do babek albo płaskiej blaszce - wtedy uzyskacie brioszkową tartę :)
Ciasto podzielić na 12 części, umieścić w foremkach i pozostawić do ponownego wyrośnięcia na około pół godziny.

Śliwki umyć, wypestkować i podzielić na połówki. Orzechy posiekać i wymieszać z cukrem. Każdą brioszkę posmarować z wierzchu powidłami lub dżemem i ułożyć po 4 połówki śliwek skórką do góry (dzięki temu sok śliwkowy rozkosznie wsiąka w ciasto podczas pieczenia :)) Brioszki posypać orzechami z cukrem. Piec około pół godziny w temperaturze 180 stopni na złotobrązowy kolor.

Lody śliwkowe ze śliwowicą


lody śliwkowe ze śliwowicą i powidłami

Dostałam maszynkę do lodów :) (Dziuuniu, raz jeszcze dziękuję ;)) Przyznam się, że nie przepadam za lodami i nigdy szczególnie nie zabiegałam o jej posiadanie. Ale skoro już mi się trafiła, postanowiłam zrobić z niej użytek i wypróbować kilka smaków, które wydają mi się interesujące i przekonać się, czy do tej pory nie trafiłam na swój ulubiony, czy jednak lody naprawdę nie są tym, co komarki lubią najbardziej ;) Długo zastanawiałam się, co rzucić do maszynki na pierwszy ogień, wertując lodowe przepisy, na które wcześniej nie zwracałam uwagi. Czy zacząć klasycznie od czekoladowych lub waniliowych (nudy, nudy, nudy ;)) czy oswajając maszynkę, od razu wziąć się za smakowe eksperymenty. W księdze wypieków z serii Mistrzowie Europejskiej Kuchni Zapraszają Do Stołu znalazłam kiedyś przepis na lody, towarzyszący innemu głównemu przepisowi, który przykuł moją uwagę - na lody ze śliwowicą. Nigdy wcześniej nie próbowałam ani lodów o smaku śliwkowym ani ze śliwowicą. Ciekawość tego smaku i przy okazji chęć uczczenia początku tegorocznego sezonu śliwkowego zwyciężyły i tym samym rozpoczynam nową erę (lodowcową? ;)) w mojej kuchni lodami śliwkowymi ze śliwowicą :)

Nie miałam przekonania, czy świeże, surowe śliwki dodane do lodów są dobrym pomysłem i dodałam zamiast nich powidła śliwkowe. Efekt wyszedł bardzo zadowalający - śliwkowy smak, pięknie podkreślony i zaostrzony czeską śliwowicą :) Dla mnie może odrobinę za słodki i następnym razem, kiedy będę dodawała słodkie powidła, zredukuję ilość cukru mleczno-śmietankowej bazy. Deser zdecydowanie dla dorosłych i niekierujących pojazdami mechanicznymi ;) Bo głupio byłoby tłumaczyć się władzy, że właśnie zjadło się lody o smaku pijanej śliwki ;)

lody śliwkowe ze śliwowicą i powidłami


Lody śliwkowe ze śliwowicą:

250 ml słodkiej kremowej śmietany,
250 ml mleka,
100 g cukru (w przypadku bardzo słodkich powideł można zredukować ilość cukru),
4 żółtka,
20 ml śliwowicy
2 łyżki powideł śliwkowych

Mleko zagotować ze śmietanką. Żółtka utrzeć z cukrem. Dolać nieco mleka i całość przelać do rondla z mlekiem i śmietanką. Ponownie postawić na ogniu i podgrzewać aż masa zgęstnieje (trzeba uważać żeby masa nie zagotowała się, bo zrobi się jajecznica ;)). Ostudzić, przetrzeć przez sito, dolać śliwowicę i dodać powidła. Wszystko wymieszać i przelać do maszynki do lodów.


lody śliwkowe ze śliwowicą i powidłami

Węgierski placek ze śliwkami

kruchy węgierski placek ze śliwkami węgierkami

Są potrawy i ciasta, które należałoby serwować gościom, uprzednio prosząc ich o zamknięcie oczu lub na wzór słynnych restauracji Dans le Noir, zapraszając do zaciemnionego pomieszczenia, aby podczas jedzenia robili użytek tylko i wyłącznie ze swojego zmysłu smaku. Chodzi o te potrawy "mniej wyględne", takie, które w większości przypadków o niebo lepiej smakują niż prezentują się na stole czy talerzu :) Kremowe risotta, majonezowe sałatki, spienione sosy, czy szarobure potrawki - każdy chyba zna chociaż jedno takie danie, które przy pierwszym spotkaniu odstrasza swoim "paciajowatym" wyglądem, ale kiedy jesteśmy na tyle odważni, żeby spróbować, często ujmuje nas smakiem na tyle, że już na zawsze zostaje w naszym rodzinnym menu.

W ramach corocznej wiosennej akcji utylizacji zawartości zamrażalki, postanowiłam upiec węgierski placek ze śliwkami z przepisu ze strony Cooks.com, którego nie zdążyłam wypróbować w sezonie śliwkowym. Upiekłam ciasto rano i kawałek jeszcze ciepłego placka zaniosłam babci. Babcia ucieszyła się bardzo, tyle że była przekonana, że to rodzaj wytrawnego placka/tarty... z kiełbasą ;D Wieczorem odwiedziła mnie przyjaciółka i na widok ciasta orzekła entuzjastycznie - "O, widzę, że upiekłaś coś z kiełbasą!". Z lekko skwaszoną miną wyprowadziłam ją z błędu, że to jednak nie placek kiełbasiany tylko kruche ciasto ze śliwkami ;D W tym wypadku, wciąż z pewną rezerwą, postanowiła spróbować ... i zaraz potem poprosiła o dokładkę :)

Skarmelizowne śliwki na cieniutkim kruchym cieście i polewie śmietanowo-jajecznej rzeczywiście nie wyglądają szczególnie elegancko ani apetycznie, ale doskonale wyważone proporcje ciasta, słodkiej polewy i śliwek pozwalają mi zaliczyć węgierski placek do ulubionych ciast ze śliwkami, zdecydowanie do powtórzenia latem. I pomimo jego lekko wprowadzającego w błąd wyglądu ;) i Wam z czystym sumieniem polecam :)

kruchy węgierski placek ze śliwkami węgierkami

Węgierski placek ze śliwkami:
(proporcje na malą blachę - jeżeli będziecie piec w blaszce standardowej, trzeba podwoić proporcje)

1 szklanka mąki (dodałam pół na pół pszenną i razową),
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia,
1/4 łyżeczki soli,
1 łyżeczka plus 1 szklanka plus 2 łyżki cukru,
1/3 szklanki (około pół kostki) miękkiego masła, plus 3 łyżki roztopionego,
3 żółtka,
2 1/2 łyżeczki zimej wody,
1 szklanka bułki tartej,
ok. pół kg śliwek, wydrylowanych i przeciętych na połówki,
2 łyżki tłustej śmietany

Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia, solą i łyżeczką cukru do miski. Dodać masło, 1 żółtko i zimną wodę i szybko zagnieść ciasto. Uformować w kulę i zostawić na okolo godzinę w lodówce.

Schłodzone ciasto rozwałkować i wylepić wysmarowaną masłem i oprószoną bułką tartą blachę. Wierzch posmarować stopionym masłem i posypać resztą bułki tartej. Ułożyć śliwki skórką do dołu i posypać szklanką cukru (jak dla mnie zdecydowanie za dużo, więc użyłam tylko pół szklanki cukru). Pozostałe dwa żółtka ubić ze śmietaną i 2 łyżkami cukru i wylać na śliwki. Piec około 45 minut w piecu nagrzanym do 180 stopni.

Wieniec śliwkowy z serem i kruszonką

drożdżowy wieniec ze śliwkami serem i kruszonką

Nieprzebrane śliwkowe morze, które zalało nas tego lata, powoli wysycha. Coraz mniej fioletowych owoców na gałęziach i coraz mniej pod drzewkiem. Ale wcale nie narzekamy. Dżemy i powidła przygotowane i starczyłoby ich na co najmniej dwie zimy, słoje z korzennymi śliwkami w occie również już w piwnicy, a szuflada zamrażarki znów załadowana po brzegi wydrylowanymi połówkami soczystych węgierek. Świeżymi śliwkami takze każdy zdążył najeść się już do syta, łącznie z osami, mrówkami i ślimakami, które ucztowały pod śliwą. Tegoroczne śliwkowe szaleństwa uwieńczyłam drożdzówką. Od świeżej, pachnącej i puszystej drożdżówki z owocami i kruszonką z kubkiem mleka, lepsza moze być tylko drożdzówka z serem, owocami i kruszonką :) Przepis znalezłam w Ciastach Domowych starej Mojej Kuchni i tylko troszeczkę zmodyfikowałam ;)

drożdżowy wieniec ze śliwkami serem i kruszonką



Wieniec śliwkowy z serem i kruszonką:

Ciasto -
375 g mąki,
3/4 torebki suchych drożdży (dałam okolo 30 gram swieżych),
75 g cukru,
2 żółtka,
75 g masła,
około 200 ml mleka
400 g sliwek węgierek

Nadzienie serowe -
250 g zmielonego twarogu,
1 torebka budyniu waniliowego,
2 żółtka,
3 łyżki cukru,
1 opakowanie cukru waniliowego,

Kruszonka -
75 g masła,
75 g mąki,
około 30 g cukru
1 opakowanie cukru waniliowego

Drożdze rozpuścić w niewielkiej ilości ciepłego mleka z łyżeczką cukru, odstawić na chwilę. Mąkę wymieszać z resztą cukru, dodać zaczyn drożdżowy i wlać rozpuszczone masło. Wymieszać i stopniowo dolewać ciepłe mleko. Zagniatać aż ciasto będzie gładkie i lśniące. Ciasto przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia, aż podwoi swoją objętość.

Twaróg utrzeć z budyniem, cukrem, cukrem waniliowym i żółtkami na jednolitą masę.
Wyrośnięte ciasto jeszcze raz wyrobić i podzielić na 8- 10 części. Z każdej uformować kulę i ułożyć obok siebie w formie z kominkiem. W środku każdej kuli zrobić wgłębienie i wypełnić je masą serową. Na serze ułożyć wypestkowane śliwki. Składniki na kruszonkę wymieszać i rozetrzeć palcami na grudki. Posypać ciasto. Piec około 35-40 minut w temperaturze 180 stopni.

Placek ze śliwkami na kruchym spodzie

placek ze śwlikami na kruchym spodzie i cieście biszkoptowym

Mogę się oszukiwać, że to jeszcze lato, że być może będzie jeszcze bardzo ciepło i słonecznie, ale kiedy codziennie przybywają do domu nowe, pełne kosze śliwek, których nie nadążamy przerabiać, a pod śliwą w ogrodzie wciąż jest fioletowo od spadających dojrzałych owoców, to nieodmienny znak, że zaczyna się jesień. Bo śliwka to dla mnie symbol odchodzącego lata. Nie cieszę się z tego tak bardzo, bo jestem ciepło- i światłolubna i przerażają mnie jesienne chłody, wiatry, słota i dni bez promienia słońca. Z drugiej strony to czas świętowania urodzin moich i dużej grupy moich przyjaciół, czas powakacyjnych spotkań, kasztanów, kolorowych liści, pejzaży niczym z impresjonistycznych obrazów, a w kuchni pora szarlotek, pieczonych jabłek i śliwek, śliwek, śliwek...

Postanowiłam więc stawić czoło nadchodzącej jesieni nowym ciastem ze śliwkami. Przepis na placek na shortbread'owym spodzie zanotowałam sobie z bloga Tartelette już w tamtym roku, ale z bliżej nieokreślonych a zapomnianych już dawno przyczyn nie wypróbowałam go wówczas. Zawsze mam dylemat czy upiec placek ze śliwkami na bazie ciasta biszkoptowego/ucieranego czy też kruchego. Śliwka jest tym owocem, który świetnie smakuje w obu wersjach i zwykle zajmuje mi chwilę zanim podejmę ostateczną decyzję (kto z Was jest typową zodiakalną Wagą na pewno wie co mam na myśli ;)). Przepis, który wypróbowałam dzisiaj, położył w końcu kres moim dylematom, bo oto w jednym cieście mamy jednocześnie kruchy maślany spód i waniliowe, wilgotne ciasto ucierane, w którym zatopione są soczyste śliwki! Przyznam się, że to najlepszy placek ze śliwkami jaki do tej pory jadłam. Wypróbujcie koniecznie! 

 
placek ze śwlikami na kruchym spodzie i cieście biszkoptowym

Placek ze śliwkami na kruchym spodzie:

kruchy spód -
225 g mąki,
60 g cukru,
145 g masła

ciasto -

120 g masła,
125 g cukru,
1,5 łyżeczki cukru waniliowego lub ekstraktu waniliowego,
3 jajka,
75 g mąki pszennej,
50 g mąki kukurydzianej,
1 łyżeczka proszku do pieczenia,
1/3 szklanki maślanki,
szczypta soli
śliwki

Składniki na spód zagnieść i wykleić ciastem spód blachy do pieczenia. Upiec w temp. 200 stopni na złocisto. Ostudzić.

Masło utrzeć z cukrem. Następnie dodawać po jednym jajku, stale ucierając. Mąki, sól, proszek do pieczenia i wanilię wymieszać i dodawać stopniowo do ciasta naprzemian z maślanką. Ciasto wylać na ostudzonu kruchy spód i ułożyć połówki śliwek (skórką do dołu). Piec około 40 min. w temperaturze 185 stopni. Śliwki w jeszcze gorącym cieście posypać lekko cukrem kryształem (polecam też odrobinę cynamonu :)).


Wszystkim jesiennym śliwkożercom polecam również:

Tartaletki śliwkowe


Ciasto jogurtowo-śliwkowe


Ciasto śliwkowe

Śliwkowe tartaletki

kruche tartaletki ze śliwkami i kremem cukierniczym


Wspominałam już kiedyś o zalegających w zamrażarce zapasach śliwek, z którymi nie bardzo wiedziałam co zrobić. Małymi kroczkami, ale jednak, zbliża się lato i czas opróżnić półki z zimowych zapasów i zrobić miejsce na świeże owoce i warzywa. Z pomocą przyszła mi jeszcze raz książka "Jajka", w której znalazłam przepis na śliwkowe tartaletki. Najważniejsze było to, że potrzebne były "bardzo soczyste śliwki bez pestek" :) I w tej sposób zutylizowałam znaczną część mrożonych węgierek.

kruche tartaletki ze śliwkami i kremem cukierniczym


Kruche ciasto według Michaela Roux miałam okazję wypróbować przed świętami, piekąc spody do mazurków. Tym razem moje podniebienie podbił żółtkowy krem cukierniczy - delikatny i słodki stanowił wspaniałą oprawę dla kwaskowatych soczystych śliwek. Po raz pierwszy spotkałam się też z układaniem śliwek na cieście skórką do góry. Ku mojemu zdziwieniu ani ciasto ani krem wcale nie nasiąkły sokiem. Ciasto pozostało kruche, krem kremowy, a śliwki soczyste, czyli wszystko w najlepszym porządku :) Zdecydowanie do powtórzenia, a latem można zastąpić śliwki każdymi innymi świeżymi owocami. Z podanej porcji upiekłam dwie tartaletki i jedną dużą tartę.

kruche tartaletki ze śliwkami i kremem cukierniczym


Śliwkowe tartaletki:

kruche ciasto -
200 g masła,
350 g mąki,
1 jajko,
pół łyżeczki soli,
3 łyżeczki drobnego cukru,

krem cukierniczy -
5 żółtek,
110 g drobnego cukru,
30 g mąki (15 g pszennej i 15 g skrobi kukurydzianej),
450 ml mleka,
laska wanilii lub cukier waniliowy

24 bardzo soczyste śliwki bez pestek>

Wszystkie składniki na kruche ciasto siekamy i szybko zagniatamy. Jeżeli ciasto się kruszy, można dodać łyżkę zimnej wody. Foremki do tartaletek lub formę na tartę smarujemy masłem i wyklejamy rozwałkowanym na ok. 2-3 mm ciastem. Wkładamy do lodówki na co najmniej 20 minut.

Schłodzone ciasto nakłuwamy widelcem i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni około 15 minut. (Można przed pieczeniem wyłożyć ciasto pergaminem i wsypać trochę suszonego grochu lub fasoli). Wyjmujemy foremki z ciastem i odstawiamy do ostygnięcia.

Żółtka na krem cukierniczy roztrzepujemy z 1/3 cukru do uzyskania rzadkiego kremu. Dodajemy mąkę i mieszamy. Podgrzewamy mleko z resztą cukru i laską wanilii lub cukrem waniliowym. Gdy tylko zacznie się gotować, wlewamy je do żółtek, cały czas mieszając. Gdy składniki dobrze się połączą, przelewamy wszystko jeszcze raz do rondla i gotujemy na średnim ogniu przez 2 minuty, cały czas mieszając.

Gorący krem cukierniczy rozkładamy na spody tartaletek. Wkładamy śliwki ugniatając tak, żeby w 2/3 były zanurzone w kremie (z pozostałej resztki kruchego ciasta zrobiłam też kratkę, ale nie jest ona konieczna). Pieczemy około 10 minut, aż lekko zbrązowieją na wierzchu.
Równie pyszne na ciepło jak i na zimno :)