Pokazywanie postów oznaczonych etykietą azjatyckie. Pokaż wszystkie posty

Dhal - curry z soczewicy

dhal - curry z soczewicy ze Sri Lanki

Opowiadałam Wam już, jak to zakochałam się w dhal - curry z soczewicy na Sri Lance. Obiecałam też przepis na to lankijskie danie, które tam serwowane jest przez cały dzień i zwykle wchodzi w skład narodowego dania Sri Lanki jakim jest rice and curry. Korzystałam z tej sposobności z wielką radością, jedząc dhal na śniadanie, obiad i czasem kolację i o dziwo i mój żołądek nie miał nic przeciwko temu :) Na taką pogodę, jaką mamy teraz - ni to zimę, ni to wiosnę, pikantne curry to świetny pomysł, spełniam więc obietnicę i dziś serwuję dhal.

Herbata cejlońska

herbata cejlońska z herbacianych plantacji na Sri Lance

Pierwsze skojarzenie, jakie większość z nas ma na hasło Cejlon to herbata. I bardzo słusznie! Grzechem, a na pewno wielką stratą, byłoby podróżowanie na Sri Lankę i nie zobaczenie tamtejszych słynnych plantacji herbaty. A tarasowe, soczysto zielone pola herbaciane, to według mnie jeden z najpiękniejszych widoków na świecie.

Jabłko drewniane

jabłko drewniane, feronia słoniowa, egzotyczny owoc Sri Lanki

Myślałam, że po doświadczeniach z durianem, spróbowaniu olbrzymiego jackfruita, pokrytego wężową łuską salaka, włochatego rambutana i wściekle różowej pitai niewiele już może zaskoczyć mnie w temacie owoców egzotycznych. A jednak! Na Sri Lance odkryłam jabłko drewniane :)

Sri Lanka - jedzenie

Sri Lanka - jedzenie, narodowe potrawy, napoje i używki Cejlonu

... czyli to, co bloger kulinarny lubi najbardziej :) Opowieści o samej wyspie i o jedzeniu za nic w świecie nie udało się pomieścić w jednym wpisie - smaczna strona Cejlonu zasługuje na oddzielną uwagę. Nie mam pojęcia jak ją sklasyfikować, bo to, jak cała Sri Lanka, taki misz-masz kulturowy kuchni europejskich kolonizatorów z kuchnią hinduską, ale taką trochę na opak. To po prostu jedyna w swoim rodzaju kuchnia lankijska.

Sri Lanka - olśniewająca wyspa

Sri Lanka - olśniewająca wyspa, relacja z podróży na Sri Lankę

Tak dosłownie w sanskrycie brzmi nazwa małego państwa na wyspie Cejlon, zwanego też łzą z policzka Indii, ze względu na kształt i bliskie sąsiedztwo z potężnymi Indiami. Zupełnie nie wiedziałam czego spodziewać się po wyprawie w to niewielkie miejsce na mapie, które intrygowało mnie od dawna - czy będą to "małe Indie" czy też może mieszanka tajsko-hinduska? Prawda okazała się jeszcze inna :)

Pierś kaczki w pięciu smakach z sosem sojowo-miodowym

aromatyczna pierś kaczki w pięciu smakach z sosem sojowo-miodowym

Soczysty kawałek schabu, kurczak pieczony z chrupiącą skórką czy udziec z indyka prosto z pieca, to najlepszy pomysł na weekendowy obiad w październiku i listopadzie. To jedyny czas w roku, kiedy mięso (pieczone) naprawdę mi smakuje. Albo pieczona kaczka. Taką w całości piekę zawsze klasycznie po polsku - sowicie natartą suszonym majerankiem i nadzianą kwaśnymi jabłkami (renetami). Z kaczką porcjowaną lubię za to poeksperymentować  - zmieniać przyprawy, dobierać sosy. Często spoglądam wtedy w stronę Azji - w końcu to Chińczycy swoją kaczkę po pekińsku podnieśli do rangi sztuki. Na kaczkę po pekińsku porwać się nigdy nie miałam odwagi, ale pierś kaczki w pięciu smakach z sosem sojowo-miodowym wyszła mi wyśmienicie!

Chińskie pierożki dim sum z mięsem

dim sum - chińskie pierożki na parze nadziewane mięsem

W poprzednim wpisie była kawa po wietnamsku, więc idę za ciosem i proponuję Wam tym razem azjatyckie pierożki :) Nie tyle chodzi o kawę, co o fakt, że niedawno Azja świętowała rozpoczęcie nowego chińskiego roku - Roku Małpy i tak się składa, że zawsze w tym czasie nachodzi mnie ochota na coś pysznego z tamtego regionu świata. Jednego z moich ulubionych regionów świata, muszę dodać koniecznie :) Do tego mój biedny i trochę zapomniany bambusowy parowar kurzył się gdzieś w kącie, więc stanęło na dim sum - chińskich pierożkach z mięsem na parze.

Kawa po wietnamsku

kawa-wietnamska

Jakiś czas temu dostałam od przyjaciół paczkę wietnamskiej kawy Trung Nguyen. Nie byłam nigdy w Wietnamie, ale kawa z tamtego regionu świata kojarzy mi się z podawanym w małych szklaneczkach (podobnie jak europejskie espresso) bardzo mocnym, aromatycznym naparem z dodatkiem słodkiego mleka skondensowanego. Kawa po wietnamsku wygląda podobnie, ale do jej przygotowania używa się specjalnego zaparzacza Phin. Skoro miałam już wietnamską kawę, nie mogłam odmówić sobie przyjemności przygotowania jej w taki sam sposób, jak robią to w Azji :)

Chrupiący jarmuż z sezamem

chrupiący jarmuż z sezamem i sosem sojowym jak chipsy jarmużowe

Główny składnik dzisiejszej sałatki/przekąski/przystawki zebrałam wczoraj w ogrodzie :) Tak tak, w styczniu, w środku mroźnej (i śnieżnej w końcu) zimy, w niektórych zakątkach ogrodu wciąż jest zielono. Świetnie czuje się szałwia, której zimno nie straszne, ciągle jeszcze zielona kępka tymianku i oczywiście ogrodowy król zimy - jarmuż. Dopiero teraz, po przemrożeniu można docenić jego wszystkie walory smakowe w kuchni, a "jarmużowy zagajnik" przyprószony śniegiem i szronem w ogrodzie wygląda jak wytworna zimowa dekoracja.

W gościnie u Ambasadora Tajlandii. Thai Food Week


Jeżeli jesteście tutaj nie po raz pierwszy, znacie pewnie moją miłość do Azji i jej kultury i kuchni, o której wspominałam wielokrotnie. W Tajlandii długo kochałam się "platonicznie", poznając jej kulinarną stronę trochę na okrętkę, bo od jej zeuropeizowanej, brytyjskiej interpretacji, aż do poprzedniego roku, kiedy spełniło się moje marzenie i mogłam w końcu na własnej skórze doświadczyć jej uroku i niepowtarzalnych smaków. Jeżeli chcecie spróbować prawdziwej kuchni tajskiej bez pokonywania tysięcy kilometrów, przez cały tydzień jest taka okazja w Warszawie, gdzie właśnie rozpoczyna się Thai Food Week.

Smażona fasolka szparagowa z sezamem

fasolka szparagowa smażona z sezamem

Pisałam ostatnio o letniej, owocowej klęsce urodzaju, ale okazuje się, ze nie tylko owoce są problemem. Nadmiar warzyw w lipcu i sierpniu też daje się we znaki. Z fasolką szparagową na czele! Fasolkę przynajmniej trzech gatunków, wysiewamy zawsze kilkukrotnie, w bezpiecznych odstępach czasowych i ilości, która "na oko" powinna sprostać zapotrzebowaniu rodziny. Najwyraźniej szacowanie "na oko" nie jest naszą mocną stroną, bo dziwnym trafem co roku zmagamy się z fasolkową klęską urodzaju :)

Cukier kokosowy

cukier kokosowy z kwiatu palmy kokosowej

Kiedy zaczęłam przygotowywać ten wpis, przypomniała mi się montypythonowska kwestia z Żywotu Briana -  "...to co dobrego właściwie dali nam Rzymianie? Prawie nic, oprócz wodociągów, wywózki śmieci, dróg, nawadniania, medycyny, edukacji, wina, łaźni publicznych, porządku, prawa..." :D Dziś będzie o kokosie, a co ma piernik do wiatraka, a raczej Rzymianie do kokosa? Palma jak palma i niepozorny, chociaż ogromny w porównaniu z innymi orzech. To co dobrego właściwie dają nam kokosy? :)

Tajskie opowieści - pływający targ

Tajlandia - pływający targ w Damnoen Saduak

To miejsce zasługiwało na osobny wpis. Jedno z najbardziej fascynujących i malowniczych miejsc nie tylko w Tajlandii, ale i na całym świecie. Miejsce, które miałam od dawna na swojej osobnej liście podróżniczej i fotograficznej - liście miejsc, które muszę zobaczyć i sfotografować, zanim przyjdzie mi opuścić ten ziemski padół. Zanim tam dotarłam i złapałam za aparat, miałam już w głowie wizję zdjęć, które tam zrobię (serio! :D). A jeśli przyszłoby mi wybierać tylko jedno miejsce, które będę mogła zobaczyć w Tajlandii, bez wahania wybrałabym to - jedyne takie - targ na wodzie.

Tajskie opowieści - w krainie uśmiechu i smaku

Tajlandia - azjatycka kraina uśmiechu i smaku

Styczeń nie rozpieszcza nas w tym roku zimowymi atrakcjami, śnieżnym puchem i bajkowymi widoczkami, a zamiast tego straszy listopadową szarugą, dlatego zabieram Was w ładniejszy, wiecznie ciepły i słoneczny zakątek świata :)

Noodles z kurczakiem i imbirem

makaron azjatycki z kurczakiem i imbirem

Przeglądając swoje blogowe archiwum, zauważyłam, że o tej porze roku często wracam do kuchni azjatyckiej. Nie wiem czy ma to związek z fascynującymi mnie od zawsze obchodami chińskiego nowego roku, czy bardziej tym, że dania azjatyckie nafaszerowane są składnikami, o które prosi mój organizm odpierając ataki atrakcji zimowej aury, których w większości szczerze nie znoszę.

Ostatnio poległam w starciu z różnicą temperatur (1 : 0 dla zimy), a najbardziej krtań i struny głosowe, które całkowicie odmówiły posłuszeństwa (niestety - kariera wokalistki nie jest mi pisana ;)). Przez tydzień, kiedy byłam niemową, podstawą mojej diety był imbir, czosnek, cytryna i miód, przemycane na różne wymyślne sposoby w daniach głównych. Pomogło - odzyskałam głos i obyło się bez antybiotyków. Jeden z takich pomysłów podrzucam wszystkim przeziębionym, którym znudziły się tradycyjne rosołki i wszystkim fanom azjatyckich kubełków w domowym wydaniu :)

makaron azjatycki z kurczakiem i imbirem
makaron azjatycki z kurczakiem i imbirem

Noodles z kurczakiem i imbirem:
(wg Good Food Magazine)

1 pierś z kurczaka,
2 jajka,
ok. 50 g świeżego imbiru,
4 ząbki czosnku,
100 ml sake lub wytrawnego sherry,
3 łyżki sosu sojowego,
3 łyżki oleju,
pęczek szczypiorku,
opakowanie makaronu noodle

Jajka z łyżką wody rozkłócić widelcem, jak na jajecznicę. Rozgrzać dużą patelnię z łyżką oleju i wylać jajka. Smażyć na małym ogniu po ok. 2 minuty z każdej strony, aż jajka zetną się i powstanie cienki omlet. Przełożyć na deskę.

Makaron przygotować według przepisu na opakowaniu. Kurczaka pokroić w małe kawałki, imbir i czosnek posiekać.

W woku rozgrzać resztę oleju i na dużym ogniu usmażyć kawałki kurczaka. Dodać czosnek i imbir i smażyć, stale mieszając. Wlać alkohol i dodać ugotowany makaron. Wszystko skropić sosem sojowym i wymieszać z posiekanym szczypiorkiem.

Usmażony wcześniej omlet zwinąć w rulon i pokroić w cienkie paseczki. Dodać do reszty składników, wszystko jeszcze raz dobrze wymieszać. Podawać natychmiast.

makaron azjatycki z kurczakiem i imbirem
makaron azjatycki z kurczakiem i imbirem

Chińskie ciasteczka szczęścia

chińskie ciasteczka z wróżbą

Ciasteczka z wróżbą

Co roku, całkiem prywatnie, świętuję w mojej kuchni początek Chińskiego Nowego Roku. Mimo że nie mam żadnych chińskich korzeni, z podziwu i szacunku dla kultury Dalekiego Wschodu, z ciekawością śledzę zmieniające się cykle lunarnego kalendarza chińskiego i patronujące im znaki, a przy tej sposobności lubię upichcić coś specjalnego na tę okazję. W tamtym roku, z pomocą oryginalnych, starych, drewnianych foremek świętowałam ten czas pieczeniem ciastek księżycowych, w tym - ciasteczkami szczęścia własnej roboty. Nowy Chiński Rok - Rok Węża (mój rok! :)) rozpoczął się miesiąc temu (10 lutego), więc z małym poślizgiem, ale z wielką frajdą częstuję Was ciasteczkami z wróżbą :)

Pochodzenie ciasteczek szczęścia nie jest pewne i podobno ich serwowanie w chińskich restauracjach jest znaną tradycją wszędzie, poza Chinami (mam wrażenie, że to podobna historia do naszych pierogów ruskich i ryby po grecku) :) Tak czy inaczej, do delikatnych, kruchych słodkości, skrywających tajemniczą sentencję w środku, zawsze miałam słabość i marzyły mi się takie własnej roboty. Udało się i po raz kolejny okazało, że nie taki diabeł straszny. Mimo to, zanim zabierzecie się za chińskie ciasteczka szczęścia - zarezerwujcie sobie sporo czasu i odkopcie w sobie pokłady cierpliwości (nie można piec na raz więcej niż 3-4 ciastka), przygotujcie się na lekko poparzone opuszki palców (ciastka muszą być składane błyskawicznie i na gorąco), nie przejmujcie się, kiedy pierwsze ciastka nie wyjdą albo wyjdą tak sobie - później nabiera się wprawy. Te wszystkie niedogodności na pewno wynagrodzi Wam smak ciastek i frajda z losowania i odczytywania szczęśliwego przesłania :)

chińskie ciasteczka z wróżbą

Chińskie ciasteczka szczęścia:
(wg Wielkiej Księgi Kucharskiej - Kuchnia Azjatycka)

3 białka,
60 g cukru pudru,
60 g mąki,
45 g stopionego masła
karteczki ze szczęśliwym przesłaniem

Białka ubić na sztywną pianę. Dodać cukier puder i schłodzone masło - wymieszać na gładko. Na końcu dodać przesianą mąkę i wszystkie jeszcze raz delikatnie wymieszać. Odstawić ciasto na 15 minut.

W tym czasie rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Płaską blachę wyłożyć papierem do pieczenia, na którym narysować 3-4 kółka o średnicy ok. 8 cm.
Na kółkach rozprowadzić cienką warstwę (ok. 1,5 łyżeczki) ciasta. Piec 5 minut, aż ciastka lekko zarumienią się na brzegach. Wyjąć blachę, szybkimi ruchami podważyć ciasto nożem i odkleić od papieru. Na środku położyć karteczkę z wróżbą, szybko złożyć ciasteczko na pół w półksiężyc, a potem zgiąć na środku na tępym brzegu jakiegoś naczynia (np. szklanki lub kubka). Odłożyć, najlepiej zostawiając na chwilę ciastka w otworach formy do mufinek lub kokilkach, aby ostygły, zachowując kształt.
W taki sam sposób upiec resztę ciasta.

chińskie ciasteczka z wróżbą
chińskie ciasteczka z wróżbą

Palak paneer i chlebki naan

szpinak z serem po hindusku i chlebki naan

Kiedy tylko mam ochotę na lżejsze, bezmięsne dania, zaczynam szperać w przepisach kuchni azjatyckich. Hindusów uważam za niekwestionowanych mistrzów w tej dziedzinie i wszelkie aromatyczne jarskie odmiany curry, wege kofty, warzywne kormy i samosy mogłyby na stałe znaleźć się w moim codziennym jadłospisie. Jeżeli do tej pory nienawidzicie szpinaku, spróbujcie (nawet z zamkniętymi oczami :)), chociaż raz przyrządzonego na sposób hinduski. Mimo że jest tak samo "niewyględny", jak szpinakowy koszmar ze szkolnych i przedszkolnych stołówek , to gwarantuję, że nie ma nic wspólnego z tamtym smakiem. Świetnie doprawiony ostrym i zdecydowanym aromatem papryczki chili, imbiru i korzennych przypraw, fajnie łączy się z delikatnym białym serem.

Hinduski paneer to nic innego, jak ser z tłustego mleka, który z łatwością można zrobić w domu. Do tego własnej roboty pulchny chlebek naan i właściwie można tak pościć do lata :)

szpinak z serem po hindusku i chlebki naan

Palak paneer:

paneer -
2 litry mleka 3,2%,
4 łyżki soku z cytryny lub 1 łyżeczki kwasku cytrynowego,
2 łyżki jogurtu naturalnego

W dużym rondlu podgrzać mleko niemal do wrzenia. Zmniejszyć ogień , dodać sok z cytryny/kwasek cytrynowy i jogurt i delikatnie mieszać, aż mleko zacznie się zsiadać i oddzieli się żółtawa serwatka, Zdjąć rondel z ognia i odstawić mleko na 5 minut, aż utworzą się grudki.

Sitko lub durszlak wyłożyć złożoną na pół gazą. Wlać zsiadłe mleko i odsączyć. Rogi gazy zebrać i związać, po czym tobołek z twarogiem zawiesić nad zlewem (np. na uchwytach od szafek :)) i zostawić na 1-2 godziny, aż odsączy się cała serwatka. Najlepiej zrobić to dzień wcześniej i dodatkowo schłodzić twaróg przez noc w lodówce.

szpinak z serem po hindusku i chlebki naan

sos szpinakowy - 
500 g szpinaku,
2 ząbki czosnku,
ok. 5 cm kawałek świeżego imbiru,
2 zielone papryczki chili,
1 cebula,
2 łyżki klarowanego masła,
1 łyżeczka soli,
1 łyżeczka mielonego kuminu,
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej,
1/2 łyżeczki garam masala,
3 łyżki jogurtu naturalnego,
125 ml śmietany,
1 szklanka wody

Jeżeli używacie świeżych liści szpinaku, najpierw należy je obgotować, najlepiej na parze, aż będzie miękki. Odcisnąć płyn i drobno posiekać.

Posiekany czosnek, cebulę, imbir i chili włożyć do blendera i zmiksować na pastę.
W woku rozgrzać klarowane masło, dodać powstałą pastę i smażyć na średnim ogniu około 5 minut. Dodać sól, kumin, gałkę muszkatołową, garam masalę jogurt i wodę - gotować kolejne 5 minut. Dodać drobno posiekany szpinak, śmietanę i pokrojony w kostkę paneer, chwilę pogotować, aż sos będzie gorący. Podawać z ryżem lub chlebkami naan.

chlebki naan - 

500 g mąki, 
1 jajko,
125 ml jogurtu naturalnego,
250 ml mleka,
1 łyżeczka proszku do pieczenia,
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej,
1 łyżka stopionego masła,
1 łyżeczka soli

Mąkę przesiać do miski i wymieszać z solą, sodą i proszkiem do pieczenia. Dodać roztrzepane jajko, masło, jogurt i stopniowo dodawać mleko mieszając, tak aby powstało miękkie ciasto. Uformować kulę, przykryć wilgotną ściereczką i odstawić w ciepłym miejscu na 2 godziny. Następnie wyrabiać na oprószonym mąką blacie 2-3 minuty, aż powstanie gładkie ciasto. Podzielić na 10 części. Każdy kawałek rozwałkować na owalny placek. Chlebki zwilżyć wodą i ułożyć na wyłożoną papierem do pieczenia blasze mokrą stroną w dół. Wierzch posmarować stopionym masłem i piec ok. 8-10 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni. Upieczone chlebki zawinąć w wilgotną ściereczkę i poczekać aż odparują.

szpinak z serem po hindusku i chlebki naan

Chińskie bułeczki na parze z pastą z czerwonej fasolki

chińskie bułeczki na parze nadziewane czerwoną fasolką adzuki

Dzisiaj jeszcze raz po azjatycku i jeszcze raz fasolkowo :) Zdaję sobie sprawę, że mała dostępność prawdziwych, chińskich form do księżycowych ciastek jest dużą przeszkodą w wypróbowaniu poprzedniego przepisu, a bardzo chciałabym zachęcić Was do przetestowania fasolki adzuki, szczególnie na słodko, dlatego tym razem proponuję chińskie bułeczki, które bez przeszkód, z łatwością zrobicie w domu :)

Przeglądając strony i blogi azjatyckie przepadam przy komputerze zwykle na długie godziny, wędrując od jednego odnośnika do drugiego, podziwiając nie tylko egzotyczne połączenia smaków i składników, ale też finezję wykonania. Azjaci mają coś, czego nie jest w stanie odwzorować żaden Europejczyk, choćby stanął na rzęsach i czego im szalenie zazdroszczę - wrodzone poczucie estetyki, subtelność i delikatność. To wszystko przekłada się też na sztukę kulinarną i fotografię. W końcu nie każda kultura potrafi nawet ze zwykłego drugiego śniadania uczynić małe dzieła sztuki :)

chińskie bułeczki na parze nadziewane czerwoną fasolką adzuki

Bułeczki przypominają nasze pączki lub kluski na parze, ale to nadzienie sprawia, że są niepowtarzalne i wyjątkowe. Pasta z czerwonej fasolki smakuje w nich jeszcze bardziej orzechowo niż w księżycowych ciastkach - nie wyczujecie fasolowego posmaku, gwarantuję! :) Pasta jest dosyć sucha i bułeczkom dobrze robi towarzystwo jakiegoś sosu. Pewnie mało po azjatycku, ale mi najbardziej smakują maczane w śmietance, lekko osłodzonej cukrem z wanilią.

Jeżeli macie ochotę przy okazji pobawić się trochę przy ich robieniu, albo zrobić niespodziankę dzieciom, wyczarujcie bułeczkowe zwierzątka (podejrzane oczywiście u Azjatów - Azjaci są niemożliwi! ;D) Ja postawiłam na kotki i świnki, ale w ten sam sposób można zrobić też np. myszki i zajączki :)

chińskie bułeczki na parze nadziewane czerwoną fasolką adzuki

Chińskie bułeczki na parze z pastą z czerwonej fasolki:

ciasto -
1 i 1/2 łyżeczki suszonych drożdży,
1 i 1/2 szklanki mąki pszennej,
1/2 szklanki ciepłej wody,
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia,
1/4 szklanki cukru,
3 łyżeczki stopionego masła,
szczypta soli

pasta z czerwonej fasolki - 
150 g fasolki adzuki,
1/4 szklanki drobnego cukru,
2 łyżeczki miodu,
1 łyżka wiórków kokosowych,
1/2 łyżki posiekanej kandyzowanej skórki pomarańczowej,
1 łyżka oleju arachidowego,
szczypta cynamonu,
szczypta mielonego kardamonu

pergamin lub papier do pieczenia

Fasolkę zalać wodą i moczyć 2 godziny.
Następnie odcedzić, przełożyć do garnka, zalać świeżą wodą i gotować na małym ogniu pod przykryciem około godzinę, aż fasola będzie miękka, a jej łupinki popękają (trzeba pilnować, aby woda nie wygotowała się i w razie potrzeby uzupełnić). Ugotowaną fasolkę odcedzić, przetrzeć przez sitko lub zmiksować blenderem. Jeżeli masa jest bardzo wilgotna, odcisnąć nadmiar wody przez gęstą gazę.

Przygotować ciasto na bułeczki - drożdże wymieszać z łyżeczką mąki, łyżeczką cukru i dwiema łyżkami ciepłej wody (woda nie może być gorąca, aby nie zabiła drożdży). Zostawić na 15 minut.

Mąkę przesiać do miski i wymieszać z proszkiem do pieczenia i cukrem. Dodać spieniony zaczyn drożdżowy oraz ciepłą wodę. Mieszać dodając powoli stopione masło.
Zagnieść gładkie, lśniące ciasto, uformować kulę, przykryć ściereczką i zostawić na około godzinę do wyrośnięcia, aż podwoi swoją objętość.

W tym czasie przygotować pastę z fasolki - olej rozgrzać na patelni. Dodać fasolowe puree, cukier, miód, wiórki kokosowe i przyprawy i dusić na małym ogniu mieszając, aż cukier roztopi się, a pasta zrobi się sucha. Na końcu wymieszać ze skórką pomarańczową. Ostudzić.
Aby łatwiej i szybciej było nadziewać bułeczki, najlepiej przygotować gotowe porcje pasty, uformowane w kulki (1,5 - 2 łyżeczki pasty na jedną bułeczkę). 

Wyrośnięte ciasto zagnieść jeszcze raz, po czym podzielić na 12 równych części. Każdą część rozciągnąć palcami na placuszek, na środek położyć kulkę pasty fasolkowej i skleić brzegi.

Papier do pieczenia pociąć na 12 niewielkich kwadratów i na każdym położyć bułeczkę. Uformowane bułeczki przykryć ściereczką i zostawić na 15 minut do wyrośnięcia.

W tym czasie rozgrzać garnek do gotowania na parze. Bułeczki razem z papierową podkładką wkładać partiami do garnka, gotować 15 minut.

chińskie bułeczki na parze nadziewane czerwoną fasolką adzuki

chińskie bułeczki na parze nadziewane czerwoną fasolką adzuki

Ciastka księżycowe na (chiński) Nowy Rok

chińskie ciastka księżycowe nadziewane słodką fasolką adzuki

Nowy Rok 2012 obchodziliśmy hucznie już prawie miesiąc temu, tymczasem na Dalekim Wschodzie dopiero dzisiaj księżyc obwieścił nadejście nowego roku - Roku Smoka. Kalendarz chiński jest kalendarzem lunarnym, kształtowanym przez fazy księżyca, dlatego dzień początku nowego roku, czyli pierwszy dzień pierwszego miesiąca księżycowego jest ruchomy i przypada zwykle na koniec stycznia lub początek lutego. Zupełnie inaczej niż w naszym kalendarzu, pierwszy dzień nowego roku w Chinach jest jednocześnie świętem pierwszego dnia wiosny - jednym z trzech najważniejszych świąt w roku. Dlatego też obchody Nowego Roku trwają tam aż piętnaście dni, z których każdy jest pełen symboli i ma swoje znaczenie, a świętowanie jest huczne, kolorowe i bardzo rodzinne.

chińskie ciastka księżycowe nadziewane słodką fasolką adzuki

chińskie ciastka księżycowe nadziewane słodką fasolką adzuki

Ciastka księżycowe (moon cakes 月餅)

Pełne symboliki jest również jedzenie i dania serwowane w czasie tych dni, podobnie jak zestaw naszych dań bożonarodzeniowych i tak samo niezrozumiałej dla przedstawicieli innych kultur.
Pośród świątecznych przysmaków typowych dla Chin, od zawsze najbardziej fascynowały mnie ciastka księżycowe (moon cakes 月餅). Mimo że moon cakes są charakterystyczne bardziej dla święta jesieni (w rodzaju naszych dożynek) niż Nowego Roku, postanowiłam zmierzyć się właśnie z nimi, bo nic bardziej od nich nie kojarzy mi się ze słodką stroną kultury Państwa Środka. I jeszcze fakt chwilowego posiadania tych pięknych, starych, drewnianych foremek, znalezionych (niestety nie przeze mnie osobiście, ale przez moich przyjaciół :)) na pekińskim pchlim targu, pomógł znacząco w podjęciu decyzji :)

Rodzajów ciastek księżycowych jest pewnie tyle, ile odrębnych regionów Chin. Współczesne moon cakes przeważnie mają kształt okrągły, jak księżyc w pełni, z charakterystycznym dekoracyjnym wzorkiem na wierzchu i ze słodkim nadzieniem w środku, którego centralną część stanowi ugotowane na twardo, solone żółtko. Moje ciastka, dzięki foremkom, mają "oldskulowe" kształty smoka, ryby i kwiatu lotosu. Za to koniecznie chciałam wypróbować nadzienie najbardziej chińskie z chińskich, czyli pastę z czerwonej fasolki adzuki (znajdziecie ją w każdym większym supermarkecie w dziale warzywnym) :) Chińczycy zwykle kupują ją gotową, w puszce, ale zrobienie jej samodzielnie jest równie łatwe, co spacer do sklepu :) Podkręciłam ją trochę wg własnego gustu korzennym przyprawami i odrobiną skórki pomarańczowej (która została mi od świątecznych wypieków ;)) i efekt był bardzo zadowalający - ciastka zostały przetestowane na rodzinie i wszyscy jednogłośnie przyznali, że bardzo smaczne, ale nikt nie zgadł, że nadzienie to głównie fasola :) Od zawsze miałam mnóstwo szacunku i podziwu dla sztuki azjatyckiej, a teraz przekonuję się, że kulinaria to jeszcze jedno jej niedoścignione dzieło. Ciastka wyszły przepiękne i mam świadomość, że to nie moja zasługa, ale tych oryginalnych, rzeźbionych foremek.

Rok smoka jest podobno najbardziej korzystny i pomyślny dla ludzi, bo smok to najsilniejszy z chińskich znaków. Mam nadzieję, że taki właśnie będzie, czego Wam i sobie życzę :)


chińskie ciastka księżycowe nadziewane słodką fasolką adzuki

Chińskie ciastka księżycowe z nadzieniem z czerwonej fasolki:

ciasto - 
150 g mąki,
95 g złocistego syropu (Golden Syrup),
45 g oleju arachidowego,
1/2 łyżeczki wody (najlepiej alkalicznej)

pasta z czerwonej fasolki - 
150 g fasolki adzuki,
1/4 szklanki drobnego cukru,
2 łyżeczki miodu,
1 łyżka wiórków kokosowych,
1/2 łyżki posiekanej kandyzowanej skórki pomarańczowej,
1 łyżka oleju arachidowego,
szczypta cynamonu,
szczypta mielonego kardamonu

dodatkowo -
1 żółtko,
1 łyżeczka wody

Ciasto najlepiej przygotować dzień przed pieczeniem ciastek. Syrop, olej i wodę wymieszać. Mąkę przesiać do miski i dodać składniki mokre. Zagnieść jednolite ciasto (jeżeli bardzo się lepi, dodać trochę więcej mąki). Uformować kulę i zawinąć w folię. Zostawić w lodówce na przynajmniej 5 godzin, a najlepiej na całą noc.

Fasolkę zalać wodą i moczyć 2 godziny. Następnie odcedzić, przełożyć do garnka, zalać świeżą wodą i gotować na małym ogniu pod przykryciem około godzinę, aż fasola będzie miękka, a jej łupinki popękają (trzeba pilnować, aby woda nie wygotowała się i w razie potrzeby uzupełnić). Ugotowaną fasolkę odcedzić, przetrzeć przez sitko lub zmiksować blenderem. Jeżeli masa jest bardzo wilgotna, odcisnąć nadmiar wody przez gęstą gazę.
Olej rozgrzać na patelni. Dodać fasolowe puree, cukier, miód, wiórki kokosowe i przyprawy i dusić na małym ogniu mieszając, aż cukier roztopi się, a pasta zrobi się sucha. Na końcu wymieszać ze skórką pomarańczową. Ostudzić.

Schłodzone ciasto podzielić na około 15 części (w zależności od wielkości foremek). Każdą część rozwałkować cienko, po czym nałożyć 2 łyżki pasty z fasolki. Dokładnie zlepić brzegi wokół nadzienia i umieścić ciasto w oprószonej mąką foremce. Lekko docisnąć brzegi i wyjąć ciastko (trzymając formę za rączkę i stukając o blat). Ciastka ułożyć na wyłożonej papierem do pieczenia blasze.

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni, po czym włożyć blachę z ciastkami. Piec 10 minut. W tym czasie rozkłócić żółtko z łyżeczką wody. Po 10 minutach wyjąć blachę z ciastkami i chwilę studzić, po czym każde ciastko posmarować po wierzchu żółtkiem i ponownie włożyć do pieca na kolejne 10 minut, aż zarumienią się na złoto.

chińskie ciastka księżycowe nadziewane słodką fasolką adzuki

chińskie ciastka księżycowe nadziewane słodką fasolką adzuki

Waniliowy sernik z tapioką


sernik waniliowy z dodatkiem perełek tapioki

Proszę bardzo - wystarczyło trochę ponarzekać i oto w ciągu dwóch dni mamy bajkową zimę za oknem ;D Teraz czuję się jak Franek Dolas (chociaż wolę pseudo Grzegorz Brzęczyszczykiewicz ;))), co to niechcący wywołał drugą wojnę światową, więc wszystkim niezadowolonym z aktualnych okoliczności przyrody, na pocieszenie dedykuję sernik :)

Już dawno kusiło mnie, żeby perełki tapioki połączyć z masą serową. Wcześniej przetestowałam maniokową kaszkę w puddingu z owocowym sosem oraz "stuningowanej" wersji panna cotty i w końcu przyszedł czas na sernik. Nie jest to propozycja dla ortodoksyjnych wielbicielki serników kremowych o jednolitej konsystencji, chociaż i ten jest jednocześnie kremowy i nieprzyzwoicie puszysty, a tym co go odróżnia od klasycznych ciast serowych, są mięciutkie kuleczki ślizgające się na języku. Wizualnie tapioka pewnie prezentować się będzie lepiej w lekkich, gładkich, żelatynowych sernikach na zimno, ale tę wersję wypróbuję później. Tymczasem polecam waniliowy sernik pieczony, z perełkami w środku i dobrej zimy życzę :)

sernik waniliowy z dodatkiem perełek tapioki


Waniliowy sernik z tapioką:

spód -
250 g herbatników czekoladowych,
125 g masła

masa sernikowa -
750 g serka śmietankowego,
4 jajka,
165 g drobnego cukru + 2 łyżki cukru pudru,
2 łyżki soku z cytryny,
180 ml kwaśnej śmietany,
1/2 szklanki drobnej tapioki,
1,5 szklanki mleka,
1 laska wanilii

Herbatniki zmielić i wymieszać ze stopionym masłem. Tortownicę o średnicy 24 cm wysmarować masłem i dno oraz boki wyłożyć masą herbatnikową, dociskając mocno do ścianek. Schłodzić w lodówce.

Mleko zagotować i dodać tapiokę. Gotować 10 minut, mieszając, aż perełki będą sprężyste i przezroczyste. Schłodzić.

Serek zmiksować z cukrem kryształem na gładką i puszystą masę. Dodać śmietanę, sok z cytryny, nasionka wyskrobane z przeciętej laski waniliowej i cztery żółtka i dalej miksować, aż składniki połączą się. Na końcu dodać schłodzoną do temperatury pokojowej, ugotowaną tapiokę. Dwa białka ubić wraz ze szczyptą soli i cukrem pudrem na sztywną pianę. Wymieszać delikatnie łyżką z masą serową.

Rozgrzać piekarnik do 160 stopni. Masę serową wylać na schłodzony spód herbatnikowy.
Piec 60 minut (kiedy wierzch zacznie się rumienić, przykryć luźno folią aluminiową).
Upieczony sernik studzić przy uchylonych drzwiczkach piekarnika. Przed podaniem schłodzić w lodówce. Najlepiej smakuje na drugi dzień po upieczeniu.

sernik waniliowy z dodatkiem perełek tapioki