Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walentynki. Pokaż wszystkie posty

Suflet czekoladowy

doskonały puszysty suflet czekoladowy

W ostatni piątek kulinarny i nie tylko kulinarny świat świętował Dzień Czekolady. Nie zarejestrowałabym pewnie nawet tego faktu (żyłam w przekonaniu, że Dzień Czekolady obchodzony jest jesienią!), gdyby nie ogromna paczka z Lidla w prezencie z tej okazji, wypełniona po brzegi czekoladami Fin Carré. Marka posiada certyfikat UTZ, za którym kryje się bardzo przyzwoita jakość w bardzo przyzwoitej cenie oraz gwarancja, że kakao użyte do produkcji pochodzi z odpowiedzialnych upraw, na których zyskują lokalne społeczności. Tak trzymać! :)

Dzień Czekolady pewnie minąłby bez echa również dlatego, że nie jestem czekoladoholiczką. Czekoladę przyjmuję w małych ilościach, okazjonalnie i na zasadzie delektowania się bardziej niż codziennego niezbędnika lub pocieszyciela w gorszych chwilach. Lubię kostkę dobrej czekolady od czasu do czasu, lubię rozpływającą się w ustach czekoladową pralinkę, lubię prawdziwe, czekoladowe polewy na cieście, czy kawałek dobrej, wilgotnej, czekoladowej babki. Mam też słabość do czekoladowego sufletu. Od lat piekę go z tego samego, sprawdzonego przepisu z serii Le Cordon Bleu. Zawsze pięknie wyrasta, jest lekki jak mgiełka i pyszny, nawet kiedy zdąży już lekko opaść i ostygnąć. Jeżeli macie ochotę na totalny czekoladowy odlot, wystarczy delikatnie przebić skórkę upieczonego sufletu łyżeczką i wlać do środka trochę wiśniówki lub czekoladowego likieru...

doskonały puszysty suflet czekoladowy

Suflet czekoladowy:

50 g ciemnej czekolady, grubo posiekanej,
250 ml mleka,
60 g masła,
3 łyżki mąki,
4 jajka,
2,5 łyżki drobnego cukru,
1 łyżka kakao,
szczypta soli,
cukier puder

Mleko podgrzać prawie do wrzenia, zalać nim czekoladę i mieszać, aż całkowicie się rozpuści.
W rondelku stopić masło, dodać mąkę. Gotować na małym ogniu przez minutę. Ciągle gotując, wlewać stopniowo czekoladowe mleko, mieszając drewnianą łyżką. Doprowadzić do wrzenia i zdjąć z ognia (powstanie coś w rodzaju gęstego budyniu). Odstawić do całkowitego wystygnięcia.

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Cztery duże lub sześć małych kokilek do sufletów wysmarować masłem i wstawić do lodówki, aby masło stwardniało. Posmarować raz jeszcze i każdą foremkę oprószyć cukrem pudrem.

Żółtka oddzielić od białek. Żółtka dodać do wystudzonej masy czekoladowej i dobrze wymieszać.
Białka ubić z solą, aż z piany będzie można formować miękkie, spiczaste "górki". Dodać cukier i ubijać jeszcze przez chwilę. Na końcu dodać przesiane kakao i wmieszać do piany.
1/3 piany dodać do masy czekoladowej i delikatnie wymieszać, aż składniki połączą się. Z taki sam sposób wymieszać resztę piany.

Masą napełnić kokilki do pełna i wyrównać wierzch płaskim nożem. Posypać po wierzchu cukrem pudrem, a w środku zrobić palcem głęboki dołek, dzięki czeku suflet będzie równo rósł.
Piec 15-20 minut, aż suflety urosną, a na wierzchu uformuje się cienka skorupka. Upieczone posypać przesianym cukrem pudrem i natychmiast podawać.

doskonały puszysty suflet czekoladowy
doskonały puszysty suflet czekoladowy
zdjęcie zrobione telefonem Nokia 808 Pure View



Stempelkowe kruche ciastka waniliowe

stempelkowe kruche ciastka waniliowe serduszka

Już jutro świat wirtualny i realny zaleją serduszka, baloniki, misie, króliczki, gołąbki (tym razem te gruchające, wyjątkowo nie w kapuście ;)), różyczki i inne pachnące bukieciki, krwiste czerwienie i słodkie róże. Wybaczcie więc, że i tutaj jest dziś podwójnie słodko, bo choć przetransponowane sztucznie walentynkowe święto jest mi wciąż raczej obce, to dzisiejszy wpis jest wyrazem szczerej miłości od pierwszego wejrzenia do pewnego stempelka :)

To porcelanowe cudo znalazłam przypadkiem w sklepie z dziwnymi, śmiesznymi i mniej lub bardziej głupiutkimi gadżetami i przepadłam! Sprawy potoczyły się szybko i już kilka dni później kurier wręczył mi upragnioną paczuszkę. Przyznaję, że dałam się ponieść romantycznym stylizacjom pod wpływem walentynkowego szaleństwa i kształtu stempelka, ale obiecuję, że to nie jedyne słodkości jakie ostemplowałam i mam zamiar ostemplować w niedalekiej przyszłości :) Tym razem to proste cukrowe, kruche ciastka z dodatkiem wanilii - idealne do podgryzania lub obdarowywania kogoś szczególnego, nie tylko 14 lutego :)

stempelkowe kruche ciastka waniliowe serduszka
stempelkowe kruche ciastka waniliowe serduszka

Stempelkowe kruche ciastka waniliowe:

180 g masła,
1 szklanka drobnego cukru,
3 szklanki mąki,
1 jajko,
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia,
1 laska wanilii,
szczypta soli

Masło utrzeć z cukrem na jasny, puszysty krem. Laskę wanilii przekroić na pół i czubkiem noża wyskrobać ziarenka, po czym dodać je do masy maślanej.
Dodać sól i jajko - zmiksować, aby masa była jednolita. Dodać mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia, wymieszać wszystko, wyjąć na stolnicę lub blat i szybko zagnieść, formując kulę. Ciasto zawinąć w folię i schłodzić w lodówce.

Schłodzone ciasto rozwałkować na ok. 3-4 milimetry i odciskać kształty stempelkiem oprószonym mąką.

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Ciastka ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec ok. 10 minut, aż brzegi lekko się zezłocą, a środki pozostaną jasne. Upieczone przełożyć na kratkę i ostudzić.

stempelkowe kruche ciastka waniliowe serduszka
stempelkowe kruche ciastka waniliowe serduszka

Rurki francuskie z kremem mascarpone

rurki francuskie z kremem z bitej śmietany i mascarpone

W końcu mamy prawdziwą, książkową zimę, więc i karnawał w kuchni czas zacząć :) Oczywiście że będzie tłusto, słodko i trochę niezdrowo, ale w tym okresie przecież wszystkie grzechy nieumiarkowania, zgodnie z tradycją, są odpuszczone i jeszcze przynajmniej przez dwa tygodnie nie zamierzać zawracać sobie nimi głowy ;) Jest ktoś, kto oprze się delikatnej, kruchej rurce z aksamitnym, puszystym kremem w środku w karnawale?

Tureckie bułeczki "różyczki"


tureckie bułeczki różyczki nadziewane twarogiem

Wszystko tak pięknie kwitnie w przyrodzie, że rozkwitły mi w piecu nawet drożdżowe tureckie bułeczki różyczki ;)
Natknęłam się kiedyś na tureckie wypieki w kształcie róż, po turecku nazywane gül poğaça. Trudno było oderwać od nich wzrok, więc nie zraziła mnie nawet kompletna nieznajomość tureckiego (oj przepraszam, z tureckiej wyprawy pamiętam jeszcze, jak poprosić o świeży chleb - tazee ekmek, rybę - balik i ser - peynir ;))) i ograniczone zaufanie do komputerowych translatorów - musiałam je upiec i koniec :) Przepis okazał się równie interesujący, co wygląd bułeczek, bo wbrew pozorom nie są to słodkie różyczki. Twarożkowe nadzienie na słono, z natką pietruszki (trafiłam też na wersje z dodatkiem suszonych pomidorów lub papryki), owinięte jest ciastem, które moja babcia nazwałaby "postnym drożdżowym" - na oleju zamiast masła, małej ilości jaj i jogurcie lub w większości przepisów - wodzie. Mimo wszystko bułeczki są puszyste i lekkie i świetnie smakują na śniadanie, zagryzane chrupiącą rzodkiewką :) Dobrze zrobiłby im również dodatek innych ziół i odrobiny czosnku do twarożkowego nadzienia. A w wersji na słodko wystarczy dodać więcej cukru do ciasta lub posypać bułeczki cukrem perłowym, a do środka zapakować słodki serek z cynamonem, rodzynkami lub żurawiną. Może będą wtedy trochę mniej tureckie, ale równie smaczne i śliczne :)

tureckie bułeczki różyczki nadziewane twarogiem


Zwijanie różyczek z ciasta jest dziecinnie proste:

tureckie bułeczki różyczki nadziewane twarogiem

Tureckie bułeczki "różyczki":

4 szklanki mąki,
1/2 łyżki drożdży instant,
1 szklanka mleka,
1/2 szklanki jogurtu naturalnego,
1/2 szklanki oleju roślinnego,
1 jajko + 1 żółtko,
1 łyżka cukru,
1/2 łyżeczki soli,

nadzienie -
500 g twarogu,
garść pietruszki natki,
sól i pieprz

Mleko podgrzać (musi być ciepłe, ale nie gorące) i wymieszać z jogurtem, cukrem i drożdżami. Odstawić na 10 minut. Jajko roztrzepać i wymieszać z olejem. Mąkę przesiać i dodać sól. Powoli wlewać rozczyn drożdżowy oraz jajko z olejem, zagniatając ciasto. Ciasto wyłożyć na stolnicę i wyrabiać przynajmniej 10 minut, aż będzie jednolite, lśniące i będzie odchodzić od rąk. Uformować kulę, przełożyć do miski, przykryć i odstawić do wyrośnięcia, aż podwoi swoją objętość.

Przygotować nadzienie. Twaróg rozgnieść widelcem i wymieszać z posiekaną natką pietruszki. Doprawić do smaku solą i pieprzem.

Wyrośnięte ciasto rozwałkować cienko (na około pół centymetra) i wykrawać kółka. Wielkość i ilość bułeczek będzie zależy od średnicy foremki do wycinania. Krążki wycinane szklanką będą za małe. Mnie w roli wycinarki najbardziej przypasowała pokrywka od wiaderka z twarogiem sernikowym :) Każdy krążek naciąć z czterech stron na krzyż. Na środek ułożyć łyżeczkę nadzienia i zwijać różyczkę z ciasta zaczynając od przeciwstawnych "płatków" (patrz zdjęcie powyżej :))

Uformowane bułeczki ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i zostawić na około pół godziny, aż lekko podrosną. Żółtko roztrzepać widelcem z łyżeczką wody. Posmarować bułeczki.

Piec w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni około 15 minut, aż bułeczki zarumienią się.

tureckie bułeczki różyczki nadziewane twarogiem

Pudding daktylowy z sosem toffie / Sticky toffie pudding

sticky toffie pudding pudding daktylowy z sosem toffie

Sticky toffie pudding, to jeden z ulubionych deserów Brytyjczyków. Poznałam go właśnie na wyspach i od razu dołączyłam do wielbicieli daktylowego deseru :)

Kilka lat temu, na fali wielkiej emigracji, tuż po studiach (choć raczej z ciekawości niż z chęci osiedlenia się na stałe) wylądowałam w środkowej Anglii, dokładnie w Kumbrii, a jeszcze dokładniej w niewielkim pubie, połączonym z hotelikiem (wyglądającym jak wypisz wymaluj Fawlty Towers ;)), położonym w środku gór malowniczego Lake District. Miejsce zimą zapomniane przez Boga i ludzi, a latem odwiedzane przez amatorów górskiej przyrody, zapierających dech w piersiach widoków i długich pieszych wędrówek, gdyż dostać się tam można jedynie małą, wąskotorową kolejką lub pokonując kilka górskich masywów.

Poza wszystkimi okolicznymi atrakcjami, najbardziej interesowała mnie oczywiście praca w kuchni. Trafiłam nie najgorzej, bo do szefa, który nie był co prawda profesjonalistą, ale za to pasjonatem, z ambicjami stworzenia kuchni, opartej na produktach dostępnych w okolicy, a przede wszystkim na wyrobach własnych. Dzięki temu mieliśmy w ofercie przepyszne śniadaniowe kiełbaski i słynną cumberland sausage, wyrabiane przez lokalnego, zaprzyjaźnionego masarza, domową konfiturę pomarańczową, swojskie pieczywo. Sami robiliśmy pastę do zielonego curry i kormy, warzywny i mięsny bulion, a jeżyny, od których uginały się pobliskie krzaki, przerabialiśmy na fantastyczne, domowe lody. Wszystkie inne desery również były robione na miejscu i nawet miałam w to swój wkład :) Kiedy przeszłam już okres próbny od zmywacza, obserwatora, podawacza łyżek i kuchennych sprzętów, kelnerki, do osoby od garnirowania potraw i przygotowywania półproduktów, dostąpiłam też zaszczytu pieczenia i gotowania :) Tam po raz pierwszy upiekłam sticky toffie pudding, a kiedy okazało się, że wyszedł wyższy i bardziej puszysty od wszystkich pieczonych wcześniej, stałam się oficjalną dyżurną od deserów :) Zaraz potem trafiły do lunchowego menu podwójnie czekoladowe i białe - waniliowe mufiny oraz mój autorski deser czekoladowy, ochrzczony mianem "chocolate cup", o który opowiem Wam na pewno przy innej okazji :) Wspominam ten czas z nostalgią i rozrzewnieniem, a kiedy dopadnie mnie taka tęsknota, piekę na przykład sticky toffie pudding :)

sticky toffie pudding pudding daktylowy z sosem toffie

Niech Was nie zwiedzie nazwa, bo deser nie ma nic wspólnego z budyniowatą konsystencją. Jest to rodzaj puszystego, wilgotnego ciasta, chociaż faktem jest, że smakuje najlepiej na ciepło. Nie ma też w nim ani grama kakao i czekolady, chociaż wygląda jak ciemny piernik lub murzynek. Taki kolor nadają mu daktyle, w połączeniu z sodą. Zwykle piecze się go w tortownicy lub prostokątnej blaszce (na standardową, dużą prostokątną foremkę trzeba koniecznie podwoić ilość składników) i kroi na kwadraty. U mnie dziś wyjątkowo w foremce serduszkowej. Bo słodkiej jak daktylowy pudding i gorącej jak sos toffie miłości Wam życzę :)


sticky toffie pudding pudding daktylowy z sosem toffie

Pudding daktylowy z sosem toffie:


200 g daktyli bez pestek,
100 g miękkiego masła,
1/2 szkl. cukru,
1 szklanka wody,
2 jajka o temperaturze pokojowej,
1,5 szkl. mąki,
1 łyżeczka sody oczyszczonej,
2 łyżeczki proszku do pieczenia,
szczypta soli

sos toffie -
1 szkl. cukru trzcinowego,
100 g masła,
1/2 szkl. śmietanki kremowej

Daktyle przełożyć do miski, dodać sodę i zalać wszystko wrzącą wodą (1 szklanką). Przykryć i pozostawić na około 5-10 minut. Zaparzone daktyle (wraz z wodą) posiekać blenderem na mus. Ostudzić do temperatury pokojowej.

Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Ciągle ucierając dodawać po jednym jajku (po dodaniu każdego jajka ucierać przynajmniej minutę na najwyższych obrotach miksera).

Mąkę przesiać i wymieszać z proszkiem do pieczenia. Ostudzone daktyle i mąkę dodać do masy maślanej i wszystko wymieszać szybko metalową łyżką. Ciasto przełożyć do kwadratowej formy lub tortownicy o średnicy 20 cm (lub pojedynczych foremek muffinkowych), wyłożonej papierem do pieczenia lub wysmarowanej masłem.

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Piec pudding około 40 minut, do suchego patyczka. Po wyjęciu z pieca, zostawić w formie na przynajmniej 10 minut.

Składniki na sos - śmietankę, cukier i masło przełożyć do małego garnka. Podgrzewać mieszając, aż cukier całkowicie się rozpuści, a całość zagotuje. Zmniejszyć ogień i gotować jeszcze 2 minuty.

Pudding najlepiej smakuje na ciepło, polany gorącym sosem toffie. W wersji rozpasanej całość można okrasić bitą śmietaną i świeżymi owocami ;)

sticky toffie pudding pudding daktylowy z sosem toffie

Kruche różyczki

ciastka kruche różyczki

Wybaczcie mi, że popełnię jeszcze jeden autoplagiat :) Wiele osób pisze do mnie z prośbą o przepis na różyczki z kruchego ciasta, więc postanowiłam go wydobyć z odchłani zarchiwizowanej już części Galerii Potraw i przenieś go na blog. Znalazła go kiedyś w sieci Dziuunia i wówczas kruche różyczki podbiły serca i kuchnie ;) wielu forumowiczów. Nadal uważam, że to jedne z najbardziej uroczych ciasteczek, robiących piorunujące wrażenie na gościach lub nimi obdarowanych (wspaniały pomysł na słodki prezent!). Do tego z łatwością można upiec je w domu, bo uformowanie kwiatków wbrew pozorom jest banalnie proste. Sama byłam zdziwiona, jak piekłam je po raz pierwszy! Wtedy to też był 8 dzień marca..., więc :)

Moje Miłe Panie,
życzę Wam wszystkiego najlepszego w dniu naszego święta :)
Bądźmy dobre dla siebie ;)


ciastka kruche różyczki

Kruche różyczki:

200 g zimnego masła,
2,5 szklanki mąki (pół na pół pszennej i krupczatki),
3/4 szklanki cukru pudru,
3 żółtka,
szczypta soli

Mąkę z solą posiekać z masłem. Dodać cukier puder oraz żółtka i jeszcze raz wszystko posiekać. Szybko zagnieść ciasto i uformować kulę (jeżeli nie będzie się sklejać, można dodać 1-2 łyżki zimnej wody). Ciasto zawinąć w folię i włożyć do lodówki na około pół godziny.

Schłodzone ciasto rozwałkować cienko (na około 3-4 mm). Wykrawać krążki jednakowej wielkości. Po cztery krążki układać tak, aby zachodziły na siebie, po czym zwinąć je w rulon (raczej luźny). Rulon przekroić w połowie na dwie części, uzyskując w ten sposób dwie różyczki (instrukcja obrazkowa tutaj ;)). Każdej różyczce rozchylić lekko płatki i ułożyć na blasze wyłożonej pergaminem. Piec w nagrzanym do 200 stopni piekarniku około 15 minut, aż różyczki zarumienią się na brzegach. Upieczone ciastka można posypać cukrem pudrem.

ciastka kruche różyczki

Szampański tort truskawkowy

szampański tort truskawkowy

Szampan i truskawki, truskawki z szampanem, wytworna para, znana koneserom smaku od dawna. Rozkoszne bąbelki musującego wina (najlepiej różowego :)) w połączeniu z pachnącą latem czerwoną truskawką to wspaniały afrodyzjak, sprawdzony pomysł na deser na randkę. "Powinnaś spróbować truskawek - podkreślają smak szampana" - mówił Richard Gere jako Edward Lewis do Julie Roberts, występującej w roli ślicznej prostytutki Vivian w "Pretty Woman", zamawiając uprzednio butelkę drogiego szampana i paterę truskawek. Chwilę potem dziewczyna z ulicy zawładnęła sercem samotnego biznesmena a truskawki z szampanem stały się dla niej preludium do szczęścia i lepszego życia, a także zapowiedzią przyszłych podróży po innych wyrafinowanych smakach (pamiętacie scenę ze ślimakami? :)) Truskawki można podawać jako przystawkę do kieliszka szampana, można też wrzucić jeden dojrzały owoc (bez szypułki) do kieliszka i zalać go szampanem. Ale można również połączyć to wszystko w cieście :)

szampański tort truskawkowy

Pomysł na szampański tort z truskawkami znalazłam w książce wydawnictwa Dr Oetker "German Baking Today". Ciasto nie jest wcale skomplikowane, a efekt, tak jak samo połączenie truskawek i szampana - piorunujący. Z czystym sumieniem mogę polecić ten tort na, nawet te ważne i eleganckie, letnie przyjęcia. Pół biszkoptowy spód (można wykorzystać klasyczny biszkoptowy spód, który nada całości dodatkowej lekkości) i lekkie jak pianka, wypełnione bąbelkami śmietanowo-truskawkowe warstwy z zatopionymi w nich kawałkami świeżych truskawek. Dodatkowo spód nasączyłam kilkoma łyżkami szampana. I wcale nie mam wyrzutów sumienia, że po jednym kawałku tortu może zakręcić się w głowie ;)

szampański tort truskawkowy

Szampański tort truskawkowy:

spód -
100 g masła,
75 g cukru,
1 łyżka cukru waniliowego,
2 jajka,
100 g mąki,
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

warstwa różowa -
6 listków lub 2 czubate łyżeczki żelatyny,
90 g cukru pudru,
100 ml wina musującego,
250 ml schłodzonej śmietanki kremowej

warstwa biała -60 g cukru pudru,
100 ml wina musującego,
4 listki lub 1,5 łyżeczki żelatyny,
350 ml schłodzonej śmietanki kremowej

500 g truskawek

Masło o temperaturze pokojowej zmiksować, aż będzie białe i puszyste. Dodać cukier i cukier waniliowy i ucierać aż masa będzie jednolita. Dodawać po jednym jajku cały czas ucierając. Na końcu przesiać do masy maślanej mąkę zmieszaną z proszkiem do pieczenia i wszystko dokładnie połączyć. Ciasto wylać do nasmarowanej masłem tortownicy o średnicy ok. 26 cm i upiec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (około 15 minut). Wyjąć z formy i zostawić do ostygnięcia.

Ostudzony spód ułożyć na paterze lub talerzu do ciasta i spiąć obręczą tortownicy. Wokół boków ułożyć połówki trukawek i nasączyć spód szampanem. 150 g truskawek pokroić na mniejsze kawałki i ułożyć na cieście. Resztę truskawek zmiksować na mus. Listki żelatyny namoczyć lub rozrobić w odrobinie gorącej wody, jeżeli używacie żelatyny w kryształkach, ostudzić.

Aby przygotować warstwę różową, do musu truskawkowego dodać cukier puder oraz wino musujące, wymieszać i dodać schłodzoną żelatynę. Ubić śmietankę kremową i połączyć z musem truskawkowym z szampanem i żelatyną. Krem wylać na spód z truskawkami.

Przygotować krem biały - schłodzoną żelatynę połączyć z szampanem wymieszanym z cukrem pudrem. Ubić śmietankę, na końcu miksując ją z szampanem. Krem wylać na warstwę różową. Widelcem delikatnie zamieszać spiralnie obie warstwy w kilku miejscach, aby uzyskać efekt marmurkowy. Chłodzić tort około 3 godziny przed podaniem.

Kardamonowy pudding z tapioki

kardamonowy pudding z tapioki z sosem malinowo-jagodowym

Tak sobie czasem myślę, jak bardzo zmienił się świat w ciągu mojego życia. Dzieciństwo pod znakiem PRL-owej rzeczywistości z szarymi i pustymi sklepami, ale też z kolorową oranżadą o niepowtarzalnym smaku, jeszcze ciepłymi, okrągłymi drożdżówkami i paluchami z makiem prosto z piekarni, lizakami i cukierkami własnej roboty, które z pomocą "Małego Chemika" produkowałyśmy z kuzynką Dziuunią w czasie wakacji :) Święta były prawdziwymi świętami, bo tylko raz w roku pachniało pomarańczami, a wakacje były wyjątkowe, tak jak wyjątkowy był smak bananów, które można było kupić tylko w nadmorskich kurortach. Potem był czas dorastania i czas wielkich przemian. Robiło się coraz bardziej kolorowo, a w sklepach pojawiały się produkty znane dotąd tylko z zagranicznych katalogów. Pamiętam ten dreszczyk emocji, który towarzyszył smakowaniu po raz pierwszy słynnych na świecie batoników czy świeżych egzotycznych owoców. Dlatego aż trudno uwierzyć, że dzisiaj świat stał się tak bliski i otwarty, że mamy możliwość kupienia produktów z najodleglejszych zakątków ziemi w każdym większym okolicznym markecie. Zrobienie sushi czy indyjskich lub tajskich curry nie jest już kwestią dostępności składników, ale raczej wprawy i odrobiny kulinarnych zdolności. Dla wszystkich "kulinarnych maniaków" mekką stały się sklepy pod szyldem Kuchni Świata. Przyznaję, że i ja nie wychodzę stamtąd dopóki nie obejrzę dokładnie i po kolei każdej półki i nie wypatrzę czegoś nowego :) Już jakiś czas temu kupiłam tam woreczek tajskiej tapioki, jeszcze tak niedawno niedostępnej w naszym kraju i dzisiaj to właśnie tapioka występuje w roli głównej.

kardamonowy pudding z tapioki z sosem malinowo-jagodowym

Ta kaszka, powstająca ze skrobi manioku, interesowała mnie nie tyle pod względem smaku (który zależy właściwie przede wszystkim od smaku gotowanych z nią dodatków), co faktury i wyglądu. Śliczne śnieżnobiałe perełki, które po ugotowaniu zamieniają się w przezroczyste, sprężyste kulki zatopione w mlecznej kremowej masie :) Proste i niezwykle dekoracyjne :) Początkowo planowałam ugotować tapiokę w mleczku kokosowym, ale w końcu,na początek tapiokowych eksperymentów, postanowiłam wypróbować przepis z blogu Tartalette na pudding kardamonowy. Nie zawiodłam się, bo deser był bardzo smaczny, o mocnym kardamonowym aromacie, który złagodziłam jagodowo-malinowym coulis. Ale i tak najfajniejsze były "żelowe" tapiokowe perełki ślizgające się na języku ;)

kardamonowy pudding z tapioki z sosem malinowo-jagodowym

Kardamonowy pudding z tapioki:

1/3 filiżanki tapioki,
2 1/2 filiżanki mleka,
1/4 filiżanki cukru,
6 strączków kardamonu, rozgniecionych lekko końcówką noża (lub w moździerzu ;))

malinowo-jagodowe coulis -
1/2 szklanki malin,
1/2 szklanki jagód,
1/3 szklanki cukru

Mleko ze strączkami kardamonu doprowadzić do wrzenia i zostawić na około 20 minut. Przecedzić mleko i oddzielić kardamon. Mleko znów przelać do garnka i dodać tapiokę i cukier. Gotować około 10 minut, często mieszając, aż tapioka zmięknie i perełki staną się przezroczyste. Ostudzić.


Maliny, jagody i cukier zagotować i gotować na małym ogniu około 10 minut, aż owoce rozgotują się i część wody wyparuje. Przecedzić sok a owoce przetrzeć przez sitko oddzielając pestki. Ostudzić.

Tapiokę przełożyć do pucharków i polać malinowo-jagodowym coulis.

 

Placki drożdżowe z truskawkami i kremem bazyliowym


placki drożdżowe z truskawkami i kremem bazyliowym

Próbowaliście kiedyś bazylii na słodko? :) Moja bazylia, posiana na początku maja, rozrosła się już pięknie, więc używam jej do czego się tylko da. 

Śniadanie na/dla Walentego :)



There's nothing you can do that can't be done
Nothing you can sing that can't be sung
Nothing you can say but you can learn how to play the game
It's easy
There's nothing you can make that can't be made
No one you can save that can't be saved
Nothing you can do but you can learn how to be in time
It's easy
All you need is love, all you need is love, love
Love is all you need