Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryba. Pokaż wszystkie posty

Paprykarz szczeciński

domowy paprykarz szczeciński z wędzoną makrelą

Czujecie już lato pukające do drzwi i wakacje? :) Chociaż nigdy już nie będą tak beztroskie i pełne wrażeń, jak za czasów szkolnych i studenckich, ale lato, to ciągle czas radości. Kto pamięta paprykarz szczeciński? :D Nieodmiennie kojarzy mi się z wakacjami, szczególnie wakacjami nad morzem, bo choć od zawsze mam do morza blisko, to nie jestem tym przykładem zasady, że kto mieszka nad morzem, woli góry i odwrotnie. W tej kwestii pozostaję lokalnym patriotą :)

Mus z wędzonego łososia


Jeżeli nie przepadasz za mięsnymi pasztetami, to dziś polecam coś, czym możesz zastąpić je na wielkanocnym śniadaniu. Francuski mus z wędzonego łososia wygląda i smakuje ekskluzywnie (francuskie potrawy chyba już tak mają ;)), a jest bardzo prosty do zrobienia, więc bez obaw o powodzenie można zaskoczyć nim rodzinę na święta :)

Karp pieczony nadziewany pieczarkami

wigilijny karp pieczony w całości nadziewany pieczarkami

Jeszcze tylko tydzień dzieli nas od Wigilii i tak krok po kroczku, najpiękniejsze w całym roczku idą święta :) To jest najlepsza pora, żeby przedstawić króla wigilijnego stołu. Proszę Państwa - oto karp. Pieczony w całości, z puszystym nadzieniem z pieczarek i jajek, lubią go nawet ci, którzy za karpiem nie przepadają. Sama jestem tego przykładem - tradycja wymaga, aby spróbować wszystkich potraw wigilijnych, więc karpia smażonego i karpia w galarecie rzeczywiście jedynie próbuję, a dopiero z prawdziwą przyjemnością zjadam dużą porcję karpia pieczonego.

Tatar z wędzonego łososia i awokado

tatar z wędzonego łososia i awokado z kaparami

Zasłodziłam się trochę po niemal miesiącu obcowania ze słodkimi fiołkami, przyznaję ;) Coś wytrawnego, słonego, dla zdrowej równowagi musiało pojawić się prędzej czy później. Najchętniej też zielonego, bo do swojskich zielonych nowalijek jeszcze daleko przy tak zimnej wiośnie, a ja jestem zielonego spragniona, jak kania dżdżu! Nie przepadam za mięsnym tatarem, ale ten z wędzonego łososia, do tego z zielonym awokado i rzeżuchą z plantacji na parapecie, idealnie tę równowagę smakową mi poprawił.

Litewska sałatka z łososiem i chrzanem

litewska sałatka z łososiem i chrzanem ziemniakami i jajkiem

Wielkanocne jarmarki są mniej popularne od tych bożonarodzeniowych, ale jeden z nich jest znany na całym świecie. Nieprzerwanie, od 400 lat, 4 marca w święto św. Kazimierza w Wilnie rozpoczynają się Kaziuki, pierwszy wiosenny, przedświąteczny jarmark. Oprócz miejscowego rzemiosła i wyrobów spożywczych, to tam podobno można kupić najpiękniejsze wielkanocne palmy.
Jarmark Kaziukowy odbywa się w ten weekend, a ja w nadziei, że kiedyś uda mi się na niego wybrać, proponuję litewską sałatkę z łososiem na wielkanocne śniadanie.

Sałatka z jarmużem, cieciorką i tuńczykiem

sałatka z jarmużem cieciorką i tuńczykiem podawana z jajkiem

Dwa tygodnie do świąt to czas, kiedy padają pierwsze decyzje, jak wyglądać będzie tegoroczny wielkanocny stół. Pierwsze sprzeczki na temat rodzaju świątecznych pieczeni, wybór farszu do jaj w majonezie (powinna być przynajmniej jedna nowinka), rozterki, czy aby cztery różne serniki to nie zbyt dużo, no i wiosenne sałatki na śniadanie - ile i jakie. Właśnie sałatki, obok jajek i zapiekanej białej kiełbasy ze świeżym, koniecznie ostrym jak diabli chrzanem są podstawą świątecznego, śniadaniowego menu.

Jajka faszerowane z awokado, rzeżuchą i wędzonym łososiem

jajka faszerowane z awokado rzeżuchą i wędzonym łososiem

Pogoda nadal nie nastraja na typowo wiosenny świąteczny stół (oj, jak trudno będzie znieść brak prawdziwych nowalijek :/), to jednak wielkanocne śniadanie nie ma racji bytu bez jajek. Choć najbardziej lubię te najprostsze - ugotowane na twardo, przekrojone na połówki ze sporą ilością majonezu, święta to ten czas, kiedy w temacie jajek można i trzeba poszaleć.

Z jabłkiem w roli głównej. Jabłka z miętą zapiekane pod orzechową kruszonką i sałatka śledziowo-buraczana w jabłku

jabłka z miętą zapiekane pod orzechową kruszonką na deser

To już ten czas! Pora na owocowy zawrót głowy, o którym wspominałam Wam dwa tygodnie temu :) W najnowszej Gali znajdziecie soczyste strony Smako-Łyka Żywiec Zdrój i przepisy zainspirowane jego smakami - jabłkiem i cytryną. Właśnie kolory i owocowe smaki wody źródlanej zainspirowały mnie do zabawy i stworzenia posiłków, składających się z przystawki, dania głównego i deseru. Zacznijmy od jabłka :)

Jabłka to te z nielicznych owoców, którymi mamy szczęście cieszyć się okrągły rok. Podobno jestem od nich uzależniona, bo dzień bez jabłka na drugie śniadanie uważam za dzień stracony :) Nie wiem, czy to efekt mądrego wierszyka z lekcji języka angielskiego, który mocno wrył mi się w pamięć (an apple a day keeps the doctor away ;)), czy to, że odkąd pamiętam, jabłka były zawsze w zasięgu moich rąk - czy to prosto z drzew w ogrodzie latem, czy z wypełnionych po brzegi skrzynek w piwnicy zimą. Nie sposób ich nie lubić, nie tylko za smak, ale i uniwersalność, którą najchętniej wykorzystuję w kuchni. Jabłko jest fantastycznym materiałem, szczególnie kiedy może być jednocześnie naczyniem do serwowania, dekoracją i częścią potrawy, jak w sałatce śledziowo-buraczanej, którą podaję na przystawkę :) Wydrążone i zblanszowane wciąż zachowuje swój dekoracyjny kolor i kształt, ale jest na tyle miękkie, że podane z sałatką, staje się jej smakowitą częścią. Na danie główne wybrałam lekki makaron z pomidorami, jabłkami i kaparami, który świetnie komponuje się z źródlaną wodą o jabłkowym smaku. Deser z jabłkiem w roli głównej? Od razu przychodzi mi na myśl szarlotka w przeróżnej postaci, bo chyba nie ma nic lepszego od jabłek upieczonych w kruchym lub biszkoptowym cieście. I nawet nie trzeba specjalnie głowić się nad przepisem - wystarczy zapiec jabłka pod orzechową kruszonką, teraz latem koniecznie z dodatkiem świeżej, orzeźwiającej mięty.

sałatka śledziowo-buraczana w jabłku

Sałatka śledziowo-buraczana w jabłku:

2 filety śledziowe typu matjas,
2 buraczki ćwikłowe,
1 szklanka białej fasolki,
2 cebulki dymki,
1 łyżka soku z cytryny,
1 łyżka oliwy z oliwek,
pieprz i sól,
4 jabłka

Umyte jabłka wydrążyć, odkrawając górną część z ogonkiem i usuwając gniazdka nasienne i część miąższu. Skropić od środka sokiem z cytryny i blanszować w gotującej się nieosolonej i nieosłodzonej wodzie przez 3 minuty. Wyjąć i zahartować w zimnej wodzie.

Ugotowane buraczki pokroić w cienkie paseczki, cebulki posiekać drobno, a śledzia pokroić w małą kostkę. Wszystkie składniki wymieszać z ugotowaną wcześniej i ostudzoną fasolką (lub odsączoną fasolką z puszki), przyprawić solą i pieprzem, skropić pozostałym sokiem z cytryny i wymieszać z oliwą. Przygotowaną sałatką napełnić zblanszowane jabłka.


Jabłka z miętą zapiekane pod orzechową kruszonką:


2-3 kwaskowate jabłka,
łyżeczka soku z cytryny,
2 łyżki cukru brązowego,
½ łyżeczki cynamonu,
kilka liści świeżej mięty,
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej,
1/3 szklanki orzechów włoskich,
1/3 szklanki cukru brązowego,
1/3 szklanki mąki,
80 g masła

Obrane jabłka pokroić w kostkę i skropić sokiem z cytryny. W rondlu rozgrzać 2 łyżki masła, dodać jabłka z cynamonem i dwiema łyżkami cukru brązowego i smażyć przez chwilę. Dodać mąkę ziemniaczaną oraz posiekaną miętę i dokładnie wymieszać z jabłkami.

Naczynie do zapiekania lub kokilki wysmarować masłem i oprószyć cukrem brązowym. Napełnić jabłkami.

Posiekane drobno orzechy włoskie wymieszać z mąką i cukrem. Dodać pozostałe masło i opuszkami palców rozcierać ze składnikami suchymi tworząc grudki.
Kruszonkę rozłożyć równomiernie na jabłkach i zapiekać w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni do zarumienienia.

jabłka z miętą zapiekane pod orzechową kruszonką na deser

Rybne curry

czerwone curry z rybą

... czyli oswajania ryby ciąg dalszy :)
Ostatnim razem twierdziłam (i przyznaliście mi rację :)), że dobra ryba nie wymaga szczególnej obróbki i im prościej jest przyrządzona, tym lepsza. Właściwie wystarczy jej sól, pieprz, kilka kropel cytryny i gałązka świeżych ziół. Niby tak, ale gdyby tak tę rzecz zagmatwać, aż do stopnia niesłychanego...? ;)

Dorsz w maśle pomarańczowym i patelnia z kominkiem


dorsz pieczony w maśle pomarańczowym

Coś mi się wydaje, że oto rozpoczynam moją wielką przygodę z rybami :) Powodów tego stanu rzeczy jest przynajmniej kilka - warsztaty kulinarne, które były pozytywnym impulsem, rozpoczynający się właśnie okres postu, jako świetna okazja do zaproszenia większej ilości dań rybnych do codziennego menu i nowy sprzęt kuchenny, o którym za chwilę. Ale przede wszystkim powoli zaczynam rozsmakowywać się w rybach, rozróżniać ich smaki i rodzaje, testować połączenia z ziołami, przyprawami, warzywami i owocami. Opowiadałam już kiedyś, że bardzo długo żyłam w narzuconym sobie przekonaniu, że ryb nie lubię. Do czasu. Do czasu, kiedy przypadkowo miałam okazję spróbowania dań, które zupełnie odmieniły moje myślenie o rybach. Jednym z nich była, pokazywana już kiedyś ryba w mleku kokosowym, a drugim - ryba w maśle pomarańczowym, którą poznałam w kuchni górskiego pubu w Kumbrii, o którym opowiadałam Wam przy okazji daktylowego puddingu.

Ryby przyjeżdżały kilka razy w tygodniu o świcie, zanim jeszcze słońce pojawiło się nad górskimi szczytami. Poza importem w postaci m.in. ogromnych płatów tuńczyka, łososia, dorodnymi krewetkami królewskimi i malutkimi koktajlowymi, przybywały "lokalne" ryby, często łowione przez miejscowych w krystalicznie czystych górskich jeziorkach (w końcu mieszkaliśmy w centrum Lake District :)) Te nie wymagały szczególnej obróbki - oprószone solą i pieprzem i obłożone masłem pomarańczowym, wędrowały prosto pod rozgrzane grzałki grilla. Smakowało tak, że nawet rybna ignorantka, jaką jeszcze wówczas byłam, musiała przyznać, że dotyka właśnie kulinarnego nieba.

dorsz pieczony w maśle pomarańczowym

Postanowiłam odtworzyć ten smak, jednak bez użycia grilla, ale na patelni.
Rzadko daję namówić się na testowanie sprzętów i produktów. Tym razem trzy magiczne określenia - zdrowe gotowanie na parze, nieprzywierająca powierzchnia i ograniczenie ilości tłuszczu, w przypadku patelni sprawiły, że ciekawość zwyciężyła :) A chodzi o pierwszą w mojej kuchni patelnię z kominkiem ;) Włoska patelnia Dry Cooker firmy Delimano, to rzeczywiście mała rewolucja. Ceramiczna powłoka to koniec z przywierającymi kotletami, ryżem, ziemniakami, nawet jeżeli ilość tłuszczu, na którym smażymy ograniczy się do zera. Ale największym "czary-mary" jest ów dziurawy kominek i szklana, szczelna pokrywka. Dzięki równomiernemu obiegowi powietrza i wytwarzającej się pary patelnia przykryta zamienia się w świetny parowar, a bez pokrywki - smaży jak należy - bez przywierania na złoto i chrupiąco. Podobno można na niej upiec ciasto i robić inne cuda (od razu pomyślałam o "dziurawych" naleśnikach na naleśnikowy torcik ;)) czego na pewno nie omieszkam przetestować. Na razie mój dorsz w maśle z patelni wyszedł fantastycznie i na pewno nie była to ostatnia rybna uczta w tym poście :)

dorsz pieczony w maśle pomarańczowym

Dorsz w maśle pomarańczowym:

dorsz w całości lub świeży filet z dorsza,
sok i skórka otarta z połowy cytryny,
skórka otarta z połowy pomarańczy,
szczypta brązowego cukru,
garść świeżego tymianku,
sól, świeżo zmielony pieprz

masło pomarańczowe -
100 g masła,
skórka, sok i miąższ z połowy pomarańczy

Oczyszczonego dorsza lub filety dorsza skropić z obu stron i od środka sokiem z cytryny. Oprószyć solą, pieprzem, cukrem, tymiankiem i skórką otartą z cytryny i pomarańczy. Przełożyć na talerz lub owinąć folią i zostawić w lodówce na 2-3 godziny.

Miękkie masło wymieszać z sokiem, skórką i miąższem pomarańczy. Można to zrobić wcześniej i masło przechować w lodówce. Można też zrobić trochę więcej masła pomarańczowego albo nie martwić się jak zostanie, bo wspaniale smakuje z drożdżówką lub świeżym chlebem z miodem :)

Zamarynowanego dorsza obłożyć w środku i na wierzchu masłem pomarańczowym. Smażyć, ugotować na parze (w folii) lub upiec pod grillem - w każdym wariancie smakuje niebiańsko :)

dorsz pieczony w maśle pomarańczowym


Ryba w skali Makro. Stek z łososia z jaśminowym ryżem i pomidorową salsą

stek z łososia z jaśminowym ryżem i pomidorową salsą

Tak bardzo się cieszę, że ktoś wpadł w końcu na pomysł, by kulinarną blogosferę zintegrować w taki pożyteczny i sympatyczny sposób. Dotychczas z zazdrością śledziłam relacje zagranicznych blogerów z kulinarnych warsztatów czy konferencji, w których brali udział i zastanawiałam się, czy przyjdzie kiedyś czas, kiedy i ja spotkam się z blogowymi znajomymi w jednej kuchni, by wspólnie uczyć się, wymieniać doświadczeniami i najzwyczajniej na świecie spotkać się, by pogawędzić o naszej wspólnej pasji. Okazało się, że ciche marzenie spełniło się szybciej niż przypuszczałam :) Kiedy otrzymałam zaproszenie na warsztaty kulinarne, organizowane przez MAKRO Cash&Carry Polska, podskoczyłam z radości i z wielką ochotą wyruszyłam do stolicy :)

stek z łososia z jaśminowym ryżem i pomidorową salsą

Rzecz przedstawiała się tym bardziej interesująco, że tematem warsztatów były ryby (w kuchni fusion), o których wciąż mam blade pojęcie, więc każdą okazję podszkolenia się z tej achillesowej pięty przyjmuję z entuzjazmem. Dokładnie tydzień temu, o umówionej porze, spotkałyśmy się wraz z kilkunastoma innymi blogerkami w pokazowej kuchni MAKRO Centrum HoReCa, by pod okiem gospodarza i szefa tego miejsca - Grzegorza Kazubskiego, zmierzyć się z łososiem i halibutem :) Przyjęto nas po królewsku - wystawnym stołem, zastawionym daniami z ryb i grzechu wartymi deserami, od próbowania których trudno było się oderwać ;) Jednak głównym miejscem i punktem programu była kuchnia i wszystko to, co kochamy najbardziej - gotowanie, smażenie, grillowanie, blanszowanie, mieszanie, przyprawianie i komponowanie tego wszystkiego co nam wyszło na talerzach :) Dowiedziałam się mnóstwa nowych i pożytecznych rzeczy - sztuki filetowania ryb, rozpoznawania ich świeżości, dzielenia rybiej tuszy i tego, w jakich potrawach najlepiej sprawdzają się jej poszczególne części. Wiem już też, jak wygląda tajemniczy stek "butterfly", dlaczego warto przyprawić filet szczyptą brązowego cukru i kiedy ryba jest prawidłowo usmażona. Gotowałam w parze z super sympatyczną Niną i wspólnie udało nam się przyrządzić dwa dania - steka z norweskiego łososia z jaśminowym ryżem i pomidorową salsą oraz gotowanego na parze halibuta z puree z ziemniaków i zielonego groszku.
Mam nadzieję, że to nie ostatnie takie warsztaty i że jeszcze nie raz spotkamy się w takiej sympatycznej atmosferze, bo nauka i zabawa w jednym, to to, co lubię najbardziej :)

stek z łososia z jaśminowym ryżem i pomidorową salsą

Podaję Wam przepis na jedno z dań, którego przygotowywaliśmy na warsztatach, z receptury Grzegorza Kazubskiego, zakomponowane własnoręcznie przeze mnie na talerzu powyżej :)

Stek z łososia z jaśminowym ryżem i pomidorową salsą:

stek ze świeżego łososia,
pieprz czarny, młotkowany,
cukier brązowy,
sól morska
100 g ryżu jaśminowego,
1 koper włoski,
1 marchewka,
1 mała cukinia,
1/2 selera

pomidorowa salsa -
2 pomidory świeże,
szklanka pomidorów pelatti,
2 ząbki czosnku,
1 cebulka szalotka,
oliwa z oliwek,
1 łyżka masła,
sól, pieprz, cukier brązowy

Stek z łososia, ułożony skórą do dołu, naciąć wzdłuż tak, aby nie przeciąć skóry. Rozłożyć połówki ryby na boki tak, aby skóra znalazła się w środku i powstał "motylek", czyli tajemniczy stek butterfly :) Stek zamarynować skrapiając mięso olejem i posypując pieprzem, szczyptą brązowego cukru i solą. Zostawić w chłodnym miejscu.

W międzyczasie ugotować ryż jaśminowy na sypko (w proporcji z wodą 1:1) i przygotować warzywa. Marchewkę, seler i cukinię pokroić w kostkę i zblanszować w osolonej, gotującej się wodzie. Zblanszować również kawałek kopru włoskiego.

Czosnek i szalotkę posiekać i zeszklić na oliwie. Dodać pokrojone w kostkę i wypestkowane pomidory świeże, przesmażyć po czym dodać pomidory pelatti. Doprawić solą, pieprzem i szczyptą brązowego cukru.
Zblanszowane wcześniej warzywa lekko podsmażyć na maśle.

Na rozgrzanej patelni grillowej grillować z obu stron zamarynowany stek z łososia (dzięki dodatkowi brązowego cukru powierzchnia ryby pięknie się karmelizuje i nie będzie przywierać do patelni) oraz kawałki kopru włoskiego.

Gotowe steki ułożyć na ryżu jaśminowym w towarzystwie warzyw i pomidorowej salsy (najlepiej podanej w oddzielnej miseczce lub dekoracyjnej szklaneczce :))


Spaghetti z wędzonym łososiem i rukolą


makaron spaghetti z wędzonym łososiem i rukolą

Kiedy czas upływa między zbieraniem owoców i warzyw i pakowaniem ich do słoików (patrz wpis niżej ;)) z przerwą na chodzenie do pracy ;) zaczyna brakować go na wymyślne i czasochłonne obiady. Wówczas najlepiej ratują sytuację makarony. A kiedy jest gorąco, najlepiej takie dania makaronowe, które równocześnie mogą być lekką sałatką, a które mimo tego sycą i dostarczają energii niezbędnej do walki ze słoikami ;) Spaghetti z łososiem, to danie idealne dla tych którzy za wędzonego łososia daliby się pokroić i dla tych którzy lubią go trochę mniej :) W połączeniu z aromatyczną skórką cytrynową, kaparami, ostrą papryczką chili, rukolą i chrupiącą bułką tartą staje się prawdziwym rarytasem. Zdarzało mi się już dorabiać sałatki na poczekaniu, kiedy zachwycona rodzina, uprzednio opróżniwszy swoje talerze do czysta, wołała o jeszcze :) Na szczęście to żaden problem, bo jej przygotowanie zajmuje mniej więcej tyle, ile czas gotowania makaronu. Równie dobrze smakuje z łososiem wędzonym na zimno i tym wędzonym na gorąco, rukolą, roszponką lub innymi ulubionymi sałatami, tak samo jak ze świeżymi liśćmi szpinaku. W każdym przypadku efekt końcowy powoduje błogi uśmiech zadowolenia na twarzach jedzących :)

makaron spaghetti z wędzonym łososiem i rukolą


Spaghetti z wędzonym łososiem i rukolą:
(porcja na 4 osoby)

500 g makaronu spaghetti,
2 ząbki czosnku,
1 świeża papryczka chili lub 1 łyżeczka chili w proszku,
ok. 85 g rukoli (mogą być też świeże liście szpinaku),
skórka otarta z 1 cytryny,
200 g wędzonego łososia,
25 g bułki tartej,
4 łyżeczki kaparów,
125 ml oliwy z oliwek

2 łyżki oliwy podgrzać na patelni. Dodać bułkę tartą i chwilę smażyć, aż bułka zarumieni się i będzie chrupiąca. Odsypać do innego naczynia.

Ugotować makaron al dente w osolonej wodzie. Kiedy makaron będzie się gotował, posiekać czosnek i papryczkę chili. Na patelnię wylać resztę oliwy, dodać czosnek i chili i podgrzewać na wolnym ogniu, uważając żeby nie przypalić czosnku (musi być szklisty ale nie brązowy).

Makaron odcedzić i z powrotem dać do garnka (lub dużego naczynia do serwowania). Dodać skórkę cytrynową, kapary i oliwę z czosnkiem i chili. Dokładnie wymieszać. Na koniec dodać pokrojonego w cienkie paski łososia, umytą rukolę i bułkę tartą i wszystko jeszcze raz delikatnie wymieszać. Podawać z plasterkami pomidora lub ulubioną sałatką pomidorową.

makaron spaghetti z wędzonym łososiem i rukolą


Sakiewki z ciasta filo z twarożkiem i łososiem

chrupiące sakiewki z ciasta filo z twarożkiem i łososiem

To już ostatni odcinek z ciastem filo w roli głównej. Malutkie, chrupiące sakiewki nie były w planie i powstały trochę z przypadku :) A to za sprawą skrawków ciasta, które zostały mi po dopasowaniu formatu płatów filo do foremki, w której piekłam baklavę. Ani mi się nie śniło wyrzucanie takiego cennego i wdzięcznego materiału, więc zapakowałam w niego trochę posiekanego wędzonego łososia wymieszanego ze śmietankowym twarożkiem, koperkiem i świeżo zmielonym pieprzem.

Cypr/ Meze

Cypr - rybna uczta meze

Za oknem zimno, mokro i szaro. Z okazji tej szaroburej polskiej jesieni, zabieram Was jeszcze raz na słoneczną wyspę Afrodyty :) Ogrzejcie się trochę i poczęstujcie owocami morza...

Mufinki z wędzonym łososiem


wytrawne mufinki z wędzonym łososiem

Moja pierwsza propozycja w kategorii mufinek wytrawnych :) Nieczęsto zdarza mi się piec słone babeczki, bo możliwości i wspaniałych połączeń słodkich jest tak wiele, że to one zwykle wygrywają (szczególnie w sezonie owocowym). Ale odkryłam, że taka wytrawna mufinka jest świetnym remedium na zmorę mojego odżywiania, czyli śniadania i drugie śniadania :) Pisałam już kiedyś, że jestem typową sową, zwierzęciem nocnym, którego aktywność dzienna zaczyna się najwcześniej o dziewiątej rano. Kiedy w ciągu tygodnia jestem zmuszona wstać dużo wcześniej, mój poranek polega na rutynowym, automatycznym i półświadomym wykonywaniu codziennych czynności, do których zalicza się również śniadanie. Proste kanapki, twarożek, jogurt albo ewentualnie jajecznica, popijane herbatą, to wszystko na co mnie stać w stanie mojej porannej świadomości ;) Drugie śniadanie jest jeszcze bardziej frustrujące, bo zwykle kończy się na drożdżówce lub pączku z pobliskiej cukierni i kawie w pracy. Dobrze, że przynajmniej nigdy nie zapominam o świeżych owocach, bo inaczej codziennie spalałabym się ze wstydu sama przed sobą, mając w myślach kolorowe bento boxy, napakowane po brzegi zdrową żywnością ;)

wytrawne mufinki z wędzonym łososiem


Mufinki z wędzonym łososiem, na które przepis znalazłam na blogu Bonbini mają pełno zalet. Dzięki nim można zutylizować kawałek łososia, którego zdecydowanie wolę w jakimś "opakowaniu" niż saute, mufinki zawsze można upiec trochę wcześniej (np. wieczorem poprzedniego dnia), aby delektować się nimi rano i co najważniejsze - wytrawne babeczki z dodatkiem ryby, ziół i razowej mąki, a dodatkowo jedzone z twarożkiem (takie najbardziej mi smakowały :)), są o wiele pożywniejsze w charakterze drugiego śniadania od swoich słodkich kuzynek. Dokładając do tego jeszcze jedną zaletę w postaci możliwości mrożenia mufinek, problem śniadania na jakiś czas mam z głowy ;)

wytrawne mufinki z wędzonym łososiem

Mufinki z wędzonym łososiem:

2 jajka,
3 łyżki masla,
1 szklanka maślanki,
1,5 szklanki białej mąki,
1/2 szklanki mąki razowej,
1 łyżka proszku do pieczenia,
1 łyżka cukru.
1/4 łyżeczki soli,
ok. 75 g wędzonego łososia,
1/4 szklanki bazylii (najlepiej cytrynowej tajskiej),
1 łyżka skórki otartej z cytryny,
1 łyżeczka świeżo zmielonego czarnego pieprzu

Rozgrzać piekarnik do 200 stopni. Masło stopić i wystudzić. Jajka roztrzepać z maślanką. W oddzielnej misce wymieszać mąki, sól, cukier, pieprz i proszek do pieczenia. Do składników suchych dodać mokre, dodać też skórkę cytrynową, bazylię i masło. Wymieszać wszystko szybko łyżką. Formę do mufinek wysmarować masłem lub wyłożyć papilotkami. Przełożyć ciasto. Piec około 20 minut.

Ryba w mleczku kokosowym

ryba w mleczku kokosowym po azjatycku

To absolutna premiera. Premiera, ponieważ to pierwsze danie z rybą w roli głównej na moim blogu :)

Nie jestem wielbicielką ryb, a przynajmniej nie byłam do tej pory. Pewnie będziecie się śmiać, ale dopiero całkiem niedawno odkryłam jaka smaczna może być nasza rodzima ryba "po grecku", oczywiście pod warunkiem, że jest dobrze przyrządzona :) Powiedziałabym nawet, że ryba po grecku była hitem ostatniego, postnego miesiąca przed Wielkanocą. Przedtem, parę razy w życiu jadłam ryby, których smak utkwił mi w pamięci i pozwolił mieć nadzieję, że ten nieodkryty jeszcze przeze mnie obszar kulinarny, do którego podchodzę w taką rezerwą, będzie kiedyś moim wielkim odkryciem.