Semla

7 lutego 2010

semla szwedzkie bułeczki z marcepanem i bitą śmietaną

... czyli zapusty po skandynawsku :)
Znowu jestem zaskoczona, jak drogowcy na widok pierwszego śniegu, że nie zdążyłam obejrzeć się po kompletowaniu świątecznego menu, a już mamy koniec karnawału! Rozpoczyna się tydzień pączków, faworków, oponek i donatów (w otoczeniu conffetti, serpentyn, brokatów i brazylijskich rytmów na ostatnich karnawałowych balach ;)), z kulminacyjnym punktem zapustowego obżarstwa w Tłusty Czwartek. W tym roku zima, na którą utyskuję tu już od paru tygodni ;) skłoniła mnie do przyjrzenia się, jaki sposób na kulinarne dopieszczenie się mają przyzwyczajeni do takich warunków mieszkańcy koła podbiegunowego. W ten sposób dowiedziałam się, że między innymi w Szwecji w Tłusty Czwartek nie króluje wcale pączek, ale semla :)

Już sama nazwa przywołuje na myśl coś przyjemnego, delikatnego i smacznego. I chociaż semla jest prostą pszenną bułeczką, pieczoną nie smażoną w głębokim tłuszczu, to kryje w sobie kilka niespodzianek, które sprawiają, że nie sposób jej się oprzeć. Po pierwsze kardamon - dodawany do ciasta nadaje bułeczce charakteru i aromatu. Po drugie masa marcepanowa - ukryta w środku przeciętej na pół bułeczki, w charakterze miłej i słodkiej migdałowej niespodzianki. Po trzecie bita śmietana - słuszna jej porcja wyciśnięta szprycką z tylką o dużej średnicy pomiędzy kawałkami bułeczki, tworzy z niej mały torcik, w który ma się ochotę natychmiast wgryźć. I chociaż grozi to niemiłosiernym usmarowaniem się, to jej smak wynagradza wszystko :)

Semla, semlor - historia słodkiej bułeczki

Semla znana jest w krajach całej północnej Europy i ma bogatą historię. Pierwszą wzmianę o wypieku znanym jako 'semla' odkryto na malowidle z 1250 roku, znajdującym się w jednym z duńskich kościołów. Wtedy jeszcze semla miała kształt krzyża i była bez nadzienia. Dopiero w XVIII wieku pojawiło się w niej migdałowe nadzienie, a od XIX wieku rozpoczęła się tradycja jedzenia semli w Tłusty Czwartek, ze szklanką gorącego mleka przyprawionego szczyptą soli dla przełamania słodyczy. Według historyków ten właśnie zestaw (w nadmiarze!! :D) między innymi, przyczynił się do śmierci szwedzkiego króla Adolfa Fredrika, co tylko dowodzi, jak bułeczkom trudno się oprzeć, ale ku przestrodze - lepiej nie przesadzać ;)

Semla znana jest również w Norwegii, Estonii, a w Finlandii pod nazwą "laskiaispulla" występuje częściej nadziana dżemem malinowym zamiast marcepanu (próbowałam - też pyszna :))

Jeżeli więc nie przepadacie za ciastkami smażonymi w głębokim tłuszczu i chcecie urządzić sobie ostatki po skandynawsku, ku czemu aura wciąż sprzyja ;) polecam semlę (tylko nie przesadzajcie, mając na uwadze tragiczny przypadek szwedzkiego króla ;)).

semla szwedzkie bułeczki z marcepanem i bitą śmietaną


Semla:

bułeczki -75 g masła,
1 szklanka mleka,
25 g drożdży,
szczypta soli,
4 łyżki cukru,
3 szklanki mąki pszennej,
1 łyżeczka mielonego kardamonu,
2 jajka

nadzienie -
ok. 300 g masy marcepanowej,
ok. 500 ml śmietanki kremowej (30%),
cukier puder

Rozpuścić masło w rondelu, dodać mleko i podgrzać.

Mąkę przesiać do miski i zrobić wgłębienie w środku. Pokruszyć drożdże i wymieszać z odrobiną ciepłego mleka z masłem (tak aby drożdże rozpuściły się). Zostawić na ok. 5 minut.
Dodać resztę mleka z masłem, cukier, sól, kardamon i 1 jajko. Wymieszać i zagnieść na gładkie, błyszczące ciasto. Przykryć ściereczką i zostawić na około 40 minut, aż ciasto podwoi swoją objętość.

Stolnicę albo blat oprószyć mąką. Jeszcze raz zagnieść wyrośnięte ciasto i formować małe, okrągłe bułeczki (z podanej porcji wychodzi 20 mniejszych lub 16 większych bułeczek).
Bułeczki ułożyć na blasze wyłożonej pergaminem i zostawić na kolejne 30 minut do wyrośnięcia.

Nagrzać piekarnik do 220 stopni. Pozostałe jajko roztrzepać i posmarować nim bułeczki. Piec około 10 minut, do zarumienienia. Upieczone wyjąć i ostudzić.

Każdą bułeczkę przekroić w 1/3 od góry. Środek dolnej części lekko wydrążyć widelcem. Masę marcepanową, okruszki ze środków bułeczek i 2-3 łyżki śmietanki zmiksować na gładką masę. Masą wypełnić bułeczki.

Śmietankę kremową ubić na krem z kilkoma łyżeczkami cukru pudru do smaku. Słuszną porcję śmietany nałożyć na każdą bułeczkę, przykryć górną częścią i posypać cukrem pudrem.

semla szwedzkie bułeczki z marcepanem i bitą śmietaną

44 komentarze

  1. Wygląda super! I zdecydowanie bardziej mi odpowiada taka właśnie semla niż pączki, których nie cierpię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Niesamowite! Jak dla mnie bomba, tak samo jak dla Wiosenki :))
    Śliczne zdjęcia Komarko, takie karnawałowe :))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pączków w tym roku nie planuje te bułeczki są cudowne i chyba się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki, Komarko - czytam szwedzkie blogerki i zastanawiałam się cały czas, co to jest ;)
    Ja w tym roku w ramach karnawału 1szy raz w życiu smażyłam pączki: oh, yes, please!

    OdpowiedzUsuń
  5. Komarko- czarodziejko , czary mary i piękne bułeczki , i piękne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  6. za szybko wysłałam :D
    bo chciałam jeszcze dopisać ,że mam marcepan, kardamon i za paczkami średnio przepadam

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne i zachęcające... w różu - Jaki karnawał, panie..., wiosna...- na zdjęciach widać, że idzie...

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam akie jedzeniowe ciekawostki,
    które znajduję w różnych miejscach
    chocby u Ciebie :-)
    z chęcią spróbowałabym taką bułeczkę
    tym bardziej, że do wielkich wielbicieli pączków nie należę i z chęcią takiego tłusto czwartkowego zamieniłabym na semlę z duuużą ilością bitej smietany w środku

    OdpowiedzUsuń
  9. ojejku, wyglądają pysznie! zjadłabym z przyjemnością

    OdpowiedzUsuń
  10. Ajjć... Komarko! Ja, to mając w swojej okolicy takie bułeczki, niechybnie skończyłabym jak ów szwedzki król. Ta semla wygląda niesamowicie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow, Wyglądają wyśmienicie. Mam zamrożony jeszcze chyba marcepan po stolenie świątecznym....

    OdpowiedzUsuń
  12. Komarko najpierw skupię się na kolorystyce. Ten róż mnie urzekł!!! Mogłabym miec taką tapetę na pulpicie :) A na takie ciacho to bym sie z przyjemnością dała zaprosic ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. To ja poproszę taką bułeczkę bez śmietany - ten dodatek kardamonu musi dać świetny efekt :)
    A końcówką karnawału i ja jestem szczerze zaskoczona :D
    Pozdrowienia ślę serdecznie :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja na zimę już nawet nie utyskuję, bo mi wtedy jest jeszcze trudniej stawić jej czoła. Jestem zdecydowanie ciepłolubna:)
    A z taką uroczą bułeczką to nawet zima nie taka straszna. Nawet bym się usmarować mogła, jak przy karpatce lub ptysiu:)

    OdpowiedzUsuń
  15. W tych bułeczkach jest wszystko, co lubię! Kardamon, marcepan i bita śmietana... No i nie trzeba ich w tłuszczu smażyć!!! Ale jak to możliwe, że to już koniec karnawału?! Niesamowite.

    Ach, jakie optymistyczne zdjęcia :)A serwetki w groszki przeurocze!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiosenko, Majanko, dziękuję :) Dla mnie też te semle to super pomysł :)

    Marto, właśnie tak pomyślałam, że to bardzo dobra alternatywa dla nieprzepadających za pączkami i innymi smażonymi ciastkami. W końcu tacy w Tłusty Czwartek też coś jeść muszą! ;))

    Beatko, ja właściwie w tym roku myślałam właśnie o pączkach, ale jak trafiłam na semle to od razu zmieniłam zdanie :)

    Ptasiu, ja też parę razy wcześniej natknęłam się na nie, ale jak teraz zobaczyłam je u Dagmary (chociaż bez przepisu - takie ze szweckiej cukierni :)) z 'A cat in the kitchen', to nie było zmiłuj - musiałam wypróbować :)

    Margot, dzięki :) To coś czuję, że składniki zostaną niebawem wykorzystane ;))

    Ewelajno, dzięki! Naprawdę widać wiosnę?? :D To ja chyba już ją tak podświadomie przywołuję ;))

    Asieju, ja się cieszę, że te wszystkie ciekawostki można tak łatwo zrobić w domu! :) Nawet sobie nie wyobrażasz ile bitej śmietany może pomieścić taka semla ;D

    Paulino, Zaytoon, dzięki :)) Pozostaje się cieszyć, że nasze cukiernie nie wpadły jeszcze na pomysł produkowania semli ;D

    Gospodarna_Narzeczono, to bardzo dobry sposób na jego wykorzystanie :D

    Kasiu, cieszę się, że Ci się podoba :)) Bo mam paru znajomych, którzy zabiliby mnie za ten kolor ;D Ale w końcu mamy koniec karnawału - najlepszy moment, żeby poszaleć z cukierkowym różem ;))

    Moniko, dziękuję :) Skoro u Ciebie odpada bita śmietana, to spróbuj nadziać bułeczki masą marcepanową jeszcze przed pieczeniem - będą ładniejsze i łatwiejsze w obsłudze :) Pozdrawiam!

    Kasiu, racja, nic z tego narzekania nie wynika :)
    A semla usmarować się bardzo łatwo, bo właściwie jednakowo trudno ją zjeść ręką jak i widelczykiem :) Ale widać taki już jej urok ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Niedzielko, dziękuję :) Jednak Szwedzi wiedzą, co dobre ;)
    A koniec karnawału oznacza, że już Wielkanoc blisko ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. u nas jest wiele wersji, jest tez na ciescie francuskim.. oj to jest to:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Na początku myślałam ,że to ptysie, później stwierdziłam ,że pączki a tu taka niespodzianka ;)
    Przepis jest niesamowity, bardzo mi się podoba i pewnie zrobię go w najbliższym czasie.
    Pięknie wygladają :)

    OdpowiedzUsuń
  20. genialne! i ten marcepan... :3

    OdpowiedzUsuń
  21. O to coś dla mnie !!! Wyglądają niesamowicie apetycznie :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Wspaniałe zdjęcia i te kropeczki... (mam obsesje na punkcie polka dots ;)). Buleczki tez sa rewelacyjne, wygladaja zdecydowanie lzej niz paczki :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jaka interesująca propozycja Komarko.
    Miła odmiana od tradycyjnych karnawałowych propozycji.

    OdpowiedzUsuń
  24. Czytałam już kiedyś o semla i nawet miałam w planach, ale oczywiście zdążyłam zapomnieć. Te Twoje wyglądają przepysznie chętnie bym się poczęstowała.

    OdpowiedzUsuń
  25. Vegeswiat, semla na cieście francuskim??? :)

    Dziwnograju, właściwie to bułeczki przebrane za ptysie i pączki równocześnie ;) Ale polecam bardzo - w końcu nie samymi pączkami człowiek w Tłusty Czwartek żyje :)

    Zuzo, Ewo, Ivon, z marcepanem są wspaniałem ale spróbujcie też z malinowym dżemem jak będziecie miały okazję, bo naprawdę warto :)

    Misiu, ja też uwielbiam kropeczkowe desenie :D A co do lekkości semla to tak się zastanawiam... Gdyby nie ta bita śmietana... ;D

    Lu, ja uwielbiam tropić tradycje tego samego święta/dnia, w różnych krajach :) Czasami są zaskakująco różne i przez to bardzo interesujące :)

    KaroLino, w takim razie służę moim semlowym wpisem jako notatką - teraz już nie masz szansy zapomnieć ;) A tymczasem proszę się częstować :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  26. A mi się semla kojarzy bardzo z nazwiskiem mojej polonistki ze szkoły podstawowej :)
    na szczęście to tez są bardzo pozytywne skojarzenia...
    w każdym bądź razie - zostałam skuszona i chętnie przepis wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  27. tak :) sa bardzo dobre:) jeszcze na ciescie z kakao i takim z dzemem z maliny morozki sa dobre

    notta benne mama wczoraj wlasnie na ciescie francuskim kupila;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Witam Komarke i Wszystkich zainteresowanych bułeczkami. Mam na imię Iza, moje nazwisko rodowe Semla. Cieszę się, że te pyszności noszą taką nazwę. Na razie podziwiam na zdjęciach, ale spróbuję dziś zrobić - jest okazja, bo przecież jutro ,,tłusty czwartek".
    Dziękuję Ci Komarko za podanie przepisu. Jestem zachwycona Twoimi umiejętnościami kulinarnymi. Ja niestety takich nie posiadam, ale mam nadzieje, że moje semle będą pyszne.
    Życzę Wszystkim słodkiego jutrzejszego dnia oraz dużo zdrowia.
    Pozdrawiam - Iza z d.Semla(Bułeczka).

    OdpowiedzUsuń
  29. :))) Izabelo witaj! Ależ masz słodkie i smakowite nazwisko! :) Nawet nie wiedziałam, że jest takie popularne w Polsce ;)
    Jestem pewna, że świetnie poradzisz sobie z bułeczkami, nawet bez większego doświadczenia, bo naprawdę są proste :) No i jaki masz patent na Tłusty Czwartek - Iza Semla serwuje dziś semla ;D
    Pozdrawiam i smacznego życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Bez nadzienia wyglądają jak małe słodkie bułeczki.
    Z nadzieniem wyglądają jak małe ptysie :)
    Ale bym chciała spróbować!

    OdpowiedzUsuń
  31. Dokładnie zgadzam się z Polką:)
    Bez nadzienia- jak bułeczki.
    Ależ one robią na mnie wrażenie;o!
    Nic nie powiem, bo tak zazdroszczę:)
    Ps: świetna serwetka!

    OdpowiedzUsuń
  32. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  33. Proszę mi wybaczyć. Confused.
    Dzięki:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Witam ponownie - już po ,,tłustym czwartku".
    Cieszę się Komarko, że do mnie napisałaś.
    Bułeczki upiekłam - były bardzo smaczne i takie śliczne. Smakowały wszystkim, szczególnie mojej mamusi, która oczywiście nazywa się Semla. Niestety w naszym markecie nie było masy marcepanowej, zrobiłam więc część z masą krówkową, a część z marmoladą różaną - dodałam przed pieczeniem. Na razie upiekłam wersję nadziewaną, z bitą śmietaną zrobię następnym razem, tzn. już w przyszłym tygodniu.
    Mam pytanko - jak zrobić masę marcepanową, jaką mąkę dajesz (zwykłą pszenną czy tortową), co zrobić, żeby bułeczki nie przypalały się od spodu (bo moje trochę ,,złapało").
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  35. Oczywiście życzę Wszystkim miłego walentynkowego dnia - dużo miłości i radości.

    OdpowiedzUsuń
  36. Oczywiście życzę Wszystkim miłego walentynkowego dnia - dużo miłości i radości!

    OdpowiedzUsuń
  37. A ostatnio nawet u Dagmar je widziałam :))) Śliczne,Komarro! ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Izo, cieszę się bardzo, że bułeczki wyszły i smakowały :) Następnym razem spróbuj koniecznie wersji klasycznej - z marcepanem i bitą śmietaną, bo naprawdę warto.
    Rzeczywiście gotową masę marcepanową do wypieków trudno u nas kupić. Ja najczęściej kupuję tzw. chlebki marcepanowe w czekoladzie. Czekoladę łatwo z nich zdjąć a sam marcepan wykorzystać dalej :)
    Oczywiście marcepan można zrobić też samodzielnie z mielonych migdałów. Podam Ci linka do bloga Doroty, gdzie możesz znaleźć dokładny przepis:
    http://mojewypieki.blox.pl/2009/12/Domowa-masa-marcepanowa.html

    Co do mąki, to do semli musi być pszenna dobrej jakości. Tortowa może być jak najbardziej.

    Widzę, że masz podobny problem z piekarnikiem ;) Mój też przypala od dołu, szczególnie jak piekę coś bezpośrednio na blasze. Dlatego najczęściej pod blachę na której są bułeczki kładę drugą - takiej samej wielkości (dwie były dołączone do piekarnika). Ta dolna blacha pochłania część ciepła i spód nie przypala się.
    Pozdrawiam i też życzę wszystkiego dobrego :)

    Aniu, właśnie widok tych semli u Dagmary sprawił, że nie wytrzymałam i w końcu sama je upiekłam! :))

    OdpowiedzUsuń
  39. aaaa jakie to musi byc pysznee

    OdpowiedzUsuń
  40. Komarko - dziękuję zac wszystkie rady i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja uwielbiam pączki z bitą smietaną,własnie w przekrojonym na pól pączku jak tutaj a na gorze polane czekoladą! Mmmm cudo! Za marcepanem nie przepadam,ale te małe cuda zrobily mi smaka na pączki ze smietana :)

    OdpowiedzUsuń
  42. semla.jpg
    http://zapodaj.net/9b6a2bb5e1397.jpg.html
    Chwalę się moim bułeczko-pączko-ptysiem :)
    Myślę, ze za jakiś czas pojawi się u mnie na blogu (w bardziej odpowiednim czasie), mimo wszystko przepis baaaaardzo fajny, choć robiłam z połowy porcji. Spokojnie mogą konkurować ze zwykłymi pączkami, choć jak to moja Mama twierdzi - To jest ktoś taki kto nie lubi pączków?! No ja za smażeniem nie przepadam, a pączki często bywają tłustawe. Jak mnie pamięć nie myli to już drugi przepis z tego bloga... były już greckie ciastka z ryżem. Zapraszam też do mnie: http://szczyptaslodyczy.bloog.pl
    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń