ogród

Tarta ze świdośliwą

14 lipca 2014

tarta ze świdośliwą i migdałami na kruchym spodzie

Zwykła - niezwykła tarta. Zwykła, bo to klasyka gatunku - kruchy, cieniutki spód i owocowe nadzienie, związane śmietanowo-jajeczną polewą. Niezwykła, bo po raz pierwszy udało mi się upiec ciasto w pełni świdośliwowe :) Wcześniej garstki jagód tego mało popularnego jeszcze u nas krzewu dodawałam do muffinek razem z leśnymi jagodami czarnymi lub innymi sezonowymi owocami do letnich ciast, ale nigdy nie były one smakiem dominującym, ponieważ miałam ich za mało.

Już są! :)

21 kwietnia 2013


Myślałam, że tegoroczne anomalie pogodowe całkowicie zniweczą ich pojawienie się tej wiosny. Ostatni, bardzo ciepły tydzień sprawił jednak, że zaczęły wychylać fiołkowe główki z trawy, najpierw pojedynczo, później całymi kępkami. Jest ich mniej niż w latach ubiegłych, ale ważne że są! :) W ciągu najbliższych dni czeka mnie fiołkobranie, a w związku z tym mogę Was już zaprosić na tydzień (albo dłużej, kto wie?) fiołkowych uciech :)

Myślę sobie że ta zima kiedyś musi minąć...

7 kwietnia 2013


Zazieleni się, urośnie kilka drzew...

Wystarczyło kilka cieplejszych promieni słońca, a w ogrodzie pojawiły się pierwsze, prawdziwe oznaki wiosny :) W tamtym roku, o tej samej porze, zbierałam już pierwsze fiołki, w tym - obserwuję nieśmiało przedzierające się przez śnieg pierwsze stokrotki i krokusy, z nadzieją, że może w końcu wiosna buchnie majem.

wszystkie zdjęcia zrobione telefonem Nokia 808 Pure View





Mimozami jesień się zaczyna...

27 września 2011



... złotawa, krucha i miła :)

Dziwny scenariusz układa ten rok, ale początek jesieni podoba mi się o wiele bardziej niż mdłe, zimne i nudne lato. Ostatnio biegam jak szalona po ogrodzie i lesie, z aparatem fotograficznym w ręku, rejestrując feerię pięknych, nasyconych kolorów, iskrzących się w ciepłym, wrześniowym słońcu. Wprost nie mogłam powstrzymać się, aby nie wrzucić ich trochę i tutaj :) Dzielę się więc moją jesienią z Wami, a już jutro zapraszam na bardzo jesienne strudle, albo coś z jabłkami (bo Tatter mnie kusi ;))










Ziołowy ogródek

8 czerwca 2010

ziołowy ogródek jakie zioła

A jednak zbliża się - małymi kroczkami, ale jednak. Takiego ładnego weekendu, jak ten ostatni nie było od dawna, a lato w powietrzu poczułam pierwszy raz w tym roku. Nawet pielenie grządek z kiełkującymi powolutku warzywami było w sobotę czystą przyjemnością :) Najchętniej przedłużyłabym taki weekend na cały tydzień i dlatego dzisiejszy wpis wyjątkowo nie z kuchni, ale zapraszam Was do ogrodu :)

Ogórki z ... miodem :)

24 lipca 2009

świeże ogórki z miodem


Próbowaliście kiedyś? :)
Zanim uznacie, że chyba postradałam zmysły, sami spróbujcie przy okazji. Choćby kawałeczek, choćby tylko z ciekawości :)

A przepis jest taki - jednodniowe małosolne + świeży, płynny miód (ideałem jest taki prosto z plastra z ula :)) Ogórka macza się w miodzie i chrupie, chrupie, chrupie :)

To już taka nasza rodzinna tradycja - pierwsze "swoje" ogórki z ogrodu, nastawione na małosolne i świeży, tegoroczny miód (żałuję, że nie z własnej pasieki ;))
Niniejszym tegoroczny sezon ogórkowy uważam za rozpoczęty :)



Lawenda i lawendowe ciasteczka

8 lipca 2009

lawenda i lawendowe ciasteczka

Za mną już pierwsze w tym roku lawendowe żniwa! :) Żniwa to może za dużo powiedziane, bo mamy w ogrodzie tylko trzy niewielkie krzaczki różnych odmian lawendy wąskolistnej - od bladoliliowej, o długich i wąskich kwiatostanach do ciemnofioletowej, gęstej i szybko rozwijającej się w urocze malutkie kwiatki. Ale marzy mi się, że kiedyś rozrosną się one w duży, wonny, liliowy łan, który będę mogła nazywać moją małą Prowansją :)

Szarlotka kruszonkowa (i jabłkobranie ;))

13 października 2008

szarlotka kruszonkowa z jabłkami

Parę tygodni temu, wraz z początkiem kalendarzowej jesieni, pisałam ze mam nadzieję na jeszcze kilka dni słonecznej i ciepłej pogody w tym roku. Moje życzenie spełniło się :) Dawno już nie było tak pięknie i przyjemnie jak w ostatnią sobotę! Liście na drzewach i krzewach płonęły wprost i iskrzyły się nasyconymi żółcieniami, złocieniami i czerwieniami w promieniach ostrego słońca i chyba już ostatni raz tego roku można było porzucić na chwilę kurtki i płaszcze, by złapać ostatnie podmuchy ciepłego babiego lata. W tygodniu postraszyły nas pierwsze przymrozki i na zaplanowane na weekend "jabłkobranie", jak na życzenie, otrzymaliśmy prezent w postaci tej odrobiny lata w środku jesieni :)

Jesień, jak to tak...

23 września 2008




Nie można już narzekać na kiepskie w tym roku, chłodne lato, które zanim się na dobre zaczęło (hmm, właściwie to czy te parę dni względnej, gorącej pogody można nazwać pełnią lata?), już się skończyło. Od wczoraj mamy kalendarzową jesień i narzekać nie wypada. Jest zimno, deszczowo, szaro i mgliście, bo taka jest jesień i już. Pozostaje tylko mieć nadzieję na kilka dni jej złotego i słonecznego oblicza, parę udanych spacerów do lasu (w tym roku mam wyjątkowego pecha co do grzybobrania ;)), może nawet jeszcze jakieś ognisko z pieczonymi w popiele ziemniaczkami? :)
Tak, bez ogniska na pewno się nie obejdzie, bo to przecież pora porządków w ogrodzie. W ciągu najbliższych tygodni trzeba wyzbierać wszystkie warzywa, zanim nadejdą pierwsze przymrozki i zanim pokuszą się na nie inni, mniejści mieszkańcy ogrodu. Na drzewach wiszą jeszcze dorodne w tym roku, jabłka i gruszki, pod których ciężarem dosłownie uginają się gałęzie. Aronia, której nie straszne pierwsze jesienne chłody, również czeka na swoją kolejkę. Zbierzemy je razem, bo aronia z jabłkami tworzy szczególnie dobraną i lubianą przez nas parę w postaci różowej marmolady lub musu do zimowych naleśników i szarlotki. Czekam też na dojrzewające dynie, które cieszyć będą i oczy i podniebienie :)



Tydzień temu byłam, jak zawsze na jesiennych targach rolnych w Starym Polu. Targi, głównie ogrodnicze i pszczelarskie tym razem, połączone były z dożynkami regionalnymi. Okoliczne gminy i duże gosppodarstwa rolne przedstawiały swoje osiągnięcia i wystawiały wieńce dożynkowe wykonane w całości z plonów. Niektóre były bardzo okazałe i pomysłowe i musiały kosztować ich autorów naprawdę sporo pracy. Kompozycje z kłosów i ziaren rozmaitych zbóż, połączone z owocami, warzywami, kwiatami i pieczywem zachwycały symboliką i misternym odtworzeniem szczegółów i form.



W dożynkach jest coś mistycznego i pięknego. Podziękowanie naturze za plony ma głęboki sens, bo każdy z nas wie, że natura jest potężna i kapryśna i nigdy nie możemy być pewni tego czy następnego roku znów obdarzy nas dorodnymi plonami czy też klęską nieurodzaju. Podziękowania należą się też ludziom pracy, którzy pomogli naturze i dzięki którym te plony miały szansę dojrzeć i zostać zebranymi. Cieszę się, że trafiłam na dożynki, bo czasem warto to sobie przypomnieć lub uświadomić.



W zasadzie, to ta jesień wcale nie jest taka zła ;) Zawsze będę wolała gorące lato, ale zapachu świeżego miodu, pieczonych jabłek, kieszeni i torebek pełnych kasztanów, długich wieczorów przy ciepłym kaloryferku, książce, muzyce Stinga i paju jabłkowym nie zamieniłabym na inne miejsce na ziemi, gdzie panuje wieczna spiekota :)

Skorzonera

28 sierpnia 2008

skorzonera zwana zimowym szparagiem

To dla mnie nowość. Nazwa obijała mi się czasem o uszy, wspominała ją w swoich opowieściach babcia, ale nigdy wcześniej nie spotkałam się z nią osobiście, nie próbowałam, ani nawet nie bardzo wiedziałam jakiego typu warzywem jest. Tego roku postanowiliśmy zapoznać się bliżej z tym prawie całkiem zapomnianym warzywem i eksperymentalnie wysialiśmy wiosną w ogrodzie. I oto jest - przedstawiam Wam skorzonerę :)

Wiosna w ogrodzie

5 czerwca 2008




Właściwie to już późna wiosna. A od tygodnia mamy prawdziwie letnią pogodę! :) Kiedy słupek w zewnętrzym termometrze skacze powyżej 20 stopni, a każdego ranka budzi mnie słońce i błękitne, czyste niebo, zaczynam budzić się do życia. Rozpiera mnie energia, znikają problemy z wczesnym wstawaniem do pracy i ogólnym dobudzeniem się. Życzyłabym sobie takiej pogodny przez całe lato. A najlepiej przez cały rok! :) Może z pojedynczymi deszczowymi dniami i dwoma tygodniami mrozu w okolicach Bożego Narodzenia, aby nacieszyć się śniegiem ;)

Jest tak pięknie i przyjemnie, że tym razem z kuchni zapraszam Was do ogrodu. Ogród to mój mały, prywatny, ekologiczny sklepik ze zdrową żywnością. Uprawiany i doglądany przez całą rodzinę, dostarcza nam świeżych, nietkniętych chemią owoców i warzyw przez całe lato. O tej porze roku lubię obserwować jak wschodzą buraczki, marchewka i pietruszka, jak zielony groszek zaczyna się wspinać po drewnianych tyczkach. Z niecierpliwością czekam na pierwszą cukinię, fasolkę szparagową i oczywiście truskawki! :) Jak co roku, pierwsze w owocowo-warzywnym wyścigu są wczesne odmiany jagody kamczackiej. Już teraz granatowe pysznią się na krzaku, a ja przymierzam się do pierwszych w tym roku jagodzianek! :) Jeszcze parę tygodni, a ogród nabierze nowych kolorów i kształtów. Ale już jest pięknie...


Zdjęcia z kwiatowej części ogrodu znajdziecie na moim fotoblogu

Instagram

© Every Cake You Bake. Design by FCD.