Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
Teraz można w końcu powiedzieć, że wiosna już tu jest! Kilka poranków pod rząd, kiedy to słońce budzi pukając w okna, parę podmuchów cieplejszego powietrza i znowu chce się żyć :) Widać, że wszystko, łącznie ze mną, roślinnością i owadami budzi się do życia, więc dziś uraczę Was gniazdem os ;) I to wcale nie złośliwie, bo choć ciasto nazywa się dość niepokojąco, to jego wygląd i smak zdobywają sympatię błyskawicznie.
Zaczynacie już powoli myśleć o Wielkanocy? :) Późno w tym roku te wiosenne święta, bo dopiero w połowie kwietnia, ale tym bardziej liczę na to, że będą w końcu prawdziwie wiosenne, ciepłe, zielone i słoneczne. Jednak powoli myśli zaczynają krążyć wokół bab i mazurków, więc na rozgrzewkę przed typowo wielkanocnymi wypiekami, upiekłam ostatnio babkę bananową.
Zasłodziłam się trochę po niemal miesiącu obcowania ze słodkimi fiołkami, przyznaję ;) Coś wytrawnego, słonego, dla zdrowej równowagi musiało pojawić się prędzej czy później. Najchętniej też zielonego, bo do swojskich zielonych nowalijek jeszcze daleko przy tak zimnej wiośnie, a ja jestem zielonego spragniona, jak kania dżdżu! Nie przepadam za mięsnym tatarem, ale ten z wędzonego łososia, do tego z zielonym awokado i rzeżuchą z plantacji na parapecie, idealnie tę równowagę smakową mi poprawił.
Nie piekłam ich nigdy wcześniej, chociaż błyszczące od syropu bułeczki z białym krzyżykiem i brytyjskim rodowodem, kusiły mnie od dawna. Wypiekanie hot cross buns i jedzenie ich w Wielki Piątek jest nadal kultywowaną tradycją w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Australii i Nowej Zelandii, ale też w Południowej Afryce, Kanadzie i Indiach. Podobno mają tajemniczą moc (jedna pozostawiona bułeczka chroni dom przed pożarem przez cały rok), bo krzyżyk z pasty powstałej z mąki i wody symbolizuje ukrzyżowanie Jezusa, a dodatek korzennych przypraw do ciasta - wonne oleje, którymi namaszczono po śmierci jego ciało.
Jeszcze jedna orzechowa wielkanocna propozycja ode mnie. Jeżeli macie nadmiar orzechów do wykorzystania, oprócz kruchego, orzechowego torcika i orzechowych ciastek, polecam orzechowy mazurek :) To w Niedzielę Palmową dopinam świąteczne menu, sieję rzeżuchę na świąteczny stół i wymyślam mazurki. Niektóre z nich - te całkiem kruche, można upiec dużo wcześniej, oszczędzając czas w przedświątecznej gorączce i tylko udekorować tuż przed podaniem.
Galantyna, wytrawna galareta z mięsem - albo się ją kocha, albo nienawidzi. Sama mam dość mieszane uczucia, bo galarety rybnej nie lubię, za wieprzowymi zimnymi nóżkami nie przepadam, ale za to lubię zjeść od święta delikatną galaretę z kurczaka z warzywami. Właśnie od święta podawana jest zwykle na naszym rodzinnym stole, bo malutkie, kolorowe galaretki, z filiżanki lub bulionówki zawsze są jedną z zimnych przystawek na wielkanocne śniadanie.
Wśród wielkanocnych propozycji nie może zabraknąć sernika. Tak jak Bożego Narodzenia nie wyobrażam sobie bez zawijanego makowca, tak w Wielkanoc musi być na stole przynajmniej jeden sernik. Tak się składa, że na naszym rodzinnym stole jest ich zawsze dużo więcej i na ten mały sernikowy festiwal czekam zawsze najbardziej :)
Czym nafaszerować jajka na wielkanocne śniadanie? Co roku zaczyna mi chodzić po głowie to pytanie, kiedy tylko zaczynam myśleć o świątecznych przygotowaniach. Jajeczne przystawki w różnych postaciach to moja mała słabość i zawsze musi być ich dużo i różnorodnie. Poza klasykami, które są zawsze, jak jajka z pieczarkami, łososiem czy suszonymi pomidorami, lubię wynajdywać nowości. W tym roku na pewno będą to jajka faszerowane ciecierzycą.
Wielkanocne jarmarki są mniej popularne od tych bożonarodzeniowych, ale jeden z nich jest znany na całym świecie. Nieprzerwanie, od 400 lat, 4 marca w święto św. Kazimierza w Wilnie rozpoczynają się Kaziuki, pierwszy wiosenny, przedświąteczny jarmark. Oprócz miejscowego rzemiosła i wyrobów spożywczych, to tam podobno można kupić najpiękniejsze wielkanocne palmy.
Jarmark Kaziukowy odbywa się w ten weekend, a ja w nadziei, że kiedyś uda mi się na niego wybrać, proponuję litewską sałatkę z łososiem na wielkanocne śniadanie.
Po raz kolejny marzec nie zaskoczył nas pozytywnie od samego początku wiosenną pogodą, ale to już ten czas, kiedy wielkimi krokami zbliżają się wiosenne święta i przygotowania do Wielkanocy. Ja też zaczynam rozglądać się za wielkanocnymi pomysłami i będę miała dla Was kilka nowych propozycji na świąteczne śniadanie i stół z deserami. Zaczynam na słodko, od ciasteczek, ponieważ te można zacząć chrupać już w trakcie porządków i przygotowań. Bo nie wierzę, żeby cały ich słój doczekał Wielkanocy... ;)
Nie piekłam w tamtym roku bożonarodzeniowych pierniczków i dlatego pewnie lekko męczył mnie niedosyt świątecznych ciasteczek :) Kolekcja foremek do ciastek z motywami wielkanocnymi powiększa mi się co sezon (w tym roku o baranka), więc w końcu postanowiłam wykorzystać ich potencjał i osłodzić wiosenne święta o lukrowane ciastka. Marzyły mi się pastelowe zajączki, kolorowe kurki, czupurne kogutki i wełniste baranki...
Nie ma bez nich świąt, to pewne. Symbolicznie i kulinarnie ściśle związane z Polską Wielkanocą, już w najbliższą niedzielę pojawią się w dziesiątkach (jak nie setkach!) kombinacji na świątecznych stołach. Nie mam zielonego pojęcia jak sprawę niemożności spróbowania najbardziej tradycyjnego, wielkanocnego dania rozwiązują np. weganie, ale zawsze po cichu im współczuję, bo najprostsza wersja jaj - ugotowanych na twardo, przekrojonych na połowę z kleksem dobrego majonezu, od zawsze jest dla mnie namiastką kulinarnego raju.
Kiedy wraz z nadejściem wiosny i Niedzieli Palmowej zaczyna udzielać mi się prawdziwa świąteczna atmosfera, zaczynam myśleć o mazurkach. To jedyne takie ciasto w roku, którego wygląd jest równie ważny, jak nie ważniejszy od smaku. Lubię wymyślać oryginalne mazurkowe kompozycje i bawić się ich dekoracją, ale zdarzają się przypadki i okoliczności przyrody, że niestety brakuje na to czasu. Znalazłam więc smaczną alternatywę dla pracochłonnych mazurków :)
Dwa tygodnie do świąt to czas, kiedy padają pierwsze decyzje, jak wyglądać będzie tegoroczny wielkanocny stół. Pierwsze sprzeczki na temat rodzaju świątecznych pieczeni, wybór farszu do jaj w majonezie (powinna być przynajmniej jedna nowinka), rozterki, czy aby cztery różne serniki to nie zbyt dużo, no i wiosenne sałatki na śniadanie - ile i jakie. Właśnie sałatki, obok jajek i zapiekanej białej kiełbasy ze świeżym, koniecznie ostrym jak diabli chrzanem są podstawą świątecznego, śniadaniowego menu.
Orzechowe tematy nie opuszczają mnie od początku roku ;) Właściwie to od końca poprzedniego, kiedy to poniosło mnie tam gdzie kokosy i nerkowce rosną i wróciłam szczęśliwa, z nową i zaskakującą wiedzą o nich. Co dziwne, większość pomysłów, jakie ostatnio przychodzą mi do głowy ma związek z orzechami, więc za chwil parę możecie spodziewać się tu i migdałów i pekanów i na naszych rodzimych laskowych.
W Australii nie byłam nigdy, ale mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję odwiedzić ich ojczyznę i zobaczyć rosnących w naturze bohaterów dzisiejszego przepisu - orzechów makadamia. Na razie podziwiam ich doskonale okrągły kształt, twardą jak kamień łupinę (kolejny orzech nie do zgryzienia!) i orzeszek o słodkim, maślanym posmaku i oryginalnej kruchości (kto miał przyjemność chrupania orzechów makadamia, wie o czym mówię :)).
Sezon na grzane wino uważam za zamknięty! :) Wieczory z aromatycznym grzańcem, kocykiem i książką odkładam na kolejny listopad, a teraz wypatruję już tylko oznak nadchodzącej wiosny i czekam na ciepłe dni. Resztkę wina z korzeniami, (która doprawdy nie wiem, jakim cudem się jeszcze uchowała ;)) postanowiłam wykorzystać do ciasta, na które od dawna miałam oko.
Święta za pasem, a ja wciąż w fiołkach! Ale tym razem jak najbardziej na temat, bo będzie mazurek fiołkowy:)
Obok jajek i żurku, na świątecznym stole nie może zabraknąć wielkanocnej baby. Będzie to oczywiście tradycyjna baba drożdżowa, ale oprócz niej, postanowiłam w tym roku zmierzyć się też z moją achillesową piętą - babą ucieraną.
Pogoda nadal nie nastraja na typowo wiosenny świąteczny stół (oj, jak trudno będzie znieść brak prawdziwych nowalijek :/), to jednak wielkanocne śniadanie nie ma racji bytu bez jajek. Choć najbardziej lubię te najprostsze - ugotowane na twardo, przekrojone na połówki ze sporą ilością majonezu, święta to ten czas, kiedy w temacie jajek można i trzeba poszaleć.
Coś mi się wydaje, że tegoroczna Wielkanoc będzie na gorąco :) Nie mam na myśli nagłego przypływu afrykańskiego powietrza i gorących frontów tuż znad równika, ale to, że na świątecznym stole królować będą dania ciepłe. Macie ochotę na zimne sałatki? Ja ani trochę. Czekam natomiast z niecierpliwością na pieczoną białą kiełbasę z chrupiącą skórką, w towarzystwie ostrego, świeżo tartego chrzanu ze śmietanką i kawał świątecznej pieczeni. Jestem przekonana, że jeszcze większym niż zwykle powodzeniem cieszyć się będzie rozgrzewający, wielkanocny żurek :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)