Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty

Galaretka z tarniny

galaretka z owoców śliwy tarniny z dodatkiem jabłek i soku z cytryny

Sezon przetworów u mnie miał zakończyć dżem z jarzębiny, ale co zrobić, kiedy tarnina w tym roku taka piękna?! :) Dlatego skończyło się na tym, że do tegorocznych zapasów na zimę dołączyła jeszcze galaretka z owoców tarniny.

Tarnina to trochę zapomniana dzika śliwa z rośliny różowatych, rosnąca na pokrytym długimi cierniami krzewie. Wiosną obsypana tysiącami małych, białych, miododajnych kwiatków, przepięknie wygląda na tle krajobrazu. Jesienią jej gałęzie oblepione są małymi, okrągłymi, ciemnogranatowymi śliwkami. To przez owe budzące grozę ciernie pewnie ma tak niewielu amatorów, a szkoda, bo od wieków tarnina miała zastosowanie w medycynie ludowej, naturalnej. Poza jej właściwościami zdrowotnymi (dużą zawartością witaminy C i przeciwutleniaczy chroniącymi nasz organizm przed wolnymi rodnikami), owoce tarniny, zwane potocznie tarkami, są bardzo smaczne. Przetwory z nich nie mają tak kontrowersyjnego smaku jak jarzębina, bo po przemrożeniu cała cierpkość i goryczka tarek znikają niemal zupełnie. Zostaje pyszny, delikatny smak dzikiej śliwki.

Dżem z jarzębiny

dżem z jarzębiny z dodatkiem jabłek, gruszek i imbiru

Dżem z jarzębiny to chyba najbardziej jesienny i ostatni z przetworów, którym kończę sezon słoikowy (no dobra, na takie miano zasługuje jeszcze marmolada z dyni :)). Ten piękny złotordzawy kolor - nie można pomylić go z inną porą roku. No i smak. Właśnie - smak dżemu z jarzębiny nie wszystkich zachwyci - to smak specyficzny, smak dla koneserów i wielbicieli połączeń słodko-gorzkich.

Relish pomidorowy. Country relish

relish pomidorowy sos do kanapek serów i wędlin

Jedną z najpiękniejszych stron podróżowania jest kolekcjonowanie smaków. Odwiedzając jakąś nieznaną mi wcześniej część świata, zawsze staram się złapać jak najwięcej smaków, zapachów i kolorów lokalnego jedzenia. Niektóre smaki zostają ze mną na chwilę, inne na dłużej, a jeszcze inne na zawsze. Pamiętam je długo po powrocie do domu, szukam i próbuję odtworzyć. Po wyprawie do Irlandii w taki sposób "przyczepił się" do mnie Ballymaloe Country Relish - kultowy irlandzki sos /dodatek do kanapek, serów i wędlin. Mocno pomidorowy, korzenny, słodko-kwaśny, z dodatkiem rodzynek i jabłek - pyszny! Kiedy prawdziwe, pachnące latem pomidory mówią addio, taki pomidorowy relisz doskonale ratuje śniadania przed nudą i urozmaica smak.

Syrop z owoców czarnego bzu na zdrowie

domowy syrop z owoców czarnego bzu na zdrowie i odporność

Jesień stoi za progiem - teraz to już niezaprzeczalny fakt. Razem z nią czają się już jesiennie katary, przeziębienia, pierwsze grypy, anginy, zapalenia gardła i inne mało przyjemne sprawy. Każdego roku wytaczam im wojnę, bo antybiotykom i zasmarkanym nosom mówię zdecydowane NIE! Wierzę w naturę, szczególnie w jej dwa dary - syrop z młodych pędów sosny i czarny bez. O ten pierwszy trzeba postarać się wiosną (o czym zawsze przypominam), a na czarny bez, a dokładnie jego owoce (super owoce!), najlepszy czas jest właśnie teraz. Wszystkie przetwory z czarnego bzu są zdrowe, więc gorąco polecam i smaczną konfiturę, marmoladę czy galaretkę, ale syrop, bohater dzisiejszego wpisu, jest syropem do zadań specjalnych - syropem na odporność, na zdrowie.

Cukinia marynowana w occie jabłkowym

cukinia marynowana w occie jabłkowym z kurkumą i papryczką chili

Jeszcze nie skończyłam zabawy z cukinią! Jeszcze raz polecam cukinię w słoiku - marynowaną, tym razem nie w oliwie, a w occie jabłkowym. W tym roku rozpanoszyła się nam w ogrodzie cukinia żółta. Kwitnie i owocuje jak szalona od początku lata, zostawiając daleko w tyle przytłoczoną konkurencją cukinię zieloną. Odkryłam, że żółta fantastycznie nadaje się do grillowania (można zgrillować ją niemal na chrupiąco) i do przetworów, a mniej do duszenia na małym ogniu, przez ogromną zawartość wody. Najbardziej podoba mi się łączenie obu cukinii - i smakowe i wizualne :)

Grillowana cukinia marynowana w oliwie

grillowana cukinia marynowana w oliwie z czosnkiem i tymiankiem

Są warzywa, którym nic tak dobrze nie robi, jak grillowanie :) Gotowane lub na surowo zwykle mdłe i bez wyrazu, charakteru i pełni smaku nabierają dopiero porządnie muśnięte ogniem. Na pierwszym miejscu w tym rankingu postawiłabym bakłażana, później cukinię, paprykę i dynię. Wszystkim, którzy dotąd z jakichś względów nie próbowali tych warzyw, nie lubią lub nie są do nich do końca przekonani, na dobry początek radzę spróbować ich w wersji grillowanej (lub smażonej na dużym ogniu, jak w wyśmienitej sałatce z patelni). A wszystkim już przekonanym, gorąco polecam na przekąskę smak letniej, grillowanej cukinii, zamknięty w oliwie.

Smażona skórka pomarańczowa

smażona skórka pomarańczowa domowym sposobem

Listopad minął niepostrzeżenie i już tylko 24 dni dzielą nas od świąt. Ekstrakt waniliowy nabiera mocy już od miesiąca, a na początku grudnia warto poświęcić parę chwil na przygotowanie domowej, kandyzowanej skórki pomarańczowej.

Galaretka z owoców czarnego bzu

pyszna i zdrowa galaretka z owoców czarnego bzu

To właściwie uzupełnienie poprzedniego wpisu i przepisu. Galaretka, którą wykorzystałam do zrobienia glazury na sernik i którą dodałam częściowo do jego masy. Ale nie tylko do sernika warto ją robić, bo jest pyszna bez dodatków i jako dodatek do pieczywa, deserów, a nawet serów :) Nie będę wspominać o jej zaletach zdrowotnych, bo powszechnie wiadomo, że przetwory z czarnego bzu pomagają przetrwać najgorsze jesienne pluchy, srogie zimy i epidemie grypy.

Marynowane rzodkiewki

marynowane rzodkiewki w korzennej winnej zalewie

Pamiętacie kremową, różową, zupę rzodkiewkową, którą pokazywałam rok temu? :) W tym roku, kiedy już nachrupałam się świeżych, rzodkiewek najróżniejszych gatunków do woli, zaczęłam eksperymentować z ich marynowaniem. Marynowane rzodkiewki to dla mnie nowość i nawet nie bardzo potrafiłam wyobrazić sobie ich smak, ale przekonał mnie przepis na rzodkiewkowe pikle w książce Katie Quinn Davis (What Katie Ate), który towarzyszył daniu z rybą w roli głównej.

Dżem z owoców świdośliwy

dżem ze zdrowych i smacznych owoców świdośliwy

Ciąg dalszy moich tegorocznych eksperymentów z owocami świdośliwy to przetwory. Bardzo chciałam sprawdzić, jak smakują świdośliwowe dżemy, więc skrupulatnie zbierałam owoce od początku ich dojrzewania. Trzeba zbierać je partiami, ponieważ nie dojrzewają jednocześnie i kiedy część jest już ciemnogranatowa i słodka, pozostałe na gałązkach są jeszcze niedojrzałe i zielone lub bladoróżowe. Bałam się, że nie uda mi się uzbierać ich tyle, żeby usmażyć dżem chociaż na kilka małych słoiczków i żeby część owocu w międzyczasie nie zepsuła się, więc mroziłam te uzbierane, dobierając resztę. Odkryłam też, że świdośliwa należy raczej do owoców twardych (pewnie przez pokrewieństwo z jabłkami) i bardzo długo nie psuje się, trzymana w lodówce, więc mrożenie w zasadzie wcale nie było konieczne. Tak czy inaczej, skompletowałam około kilograma jagód i usmażyłam dwa rodzaje dżemu - z samej świdośliwy i z połączenia świdośliwy z maliną.

Wspominałam już przy okazji tarty, że owoce świdośliwy nie rozpadają się w obróbce cieplnej. Trzeba się naprawdę postarać, żeby rozgotować je zupełnie :) Mnie się to nie udało, więc część potraktowałam blenderem, żeby uzyskać gładszą konsystencję, a i tak dżem przypomina bardzo konfiturę z owoców bzu czarnego z bardzo wyczuwalnymi kulkami jagód i pesteczkami. Sok i skórka z cytryny wyostrzyły i podkreśliły smak w przypadku jednego dżemu, a przetarte przez sito maliny - w przypadku dżemu drugiego. Obie wersje wyszły bardzo smaczne i oryginalne w smaku i już trafiły do spiżarni na półkę z przetworami specjalnymi :)

dżem ze zdrowych i smacznych owoców świdośliwy

Dżem z owoców świdośliwy:

600 g owoców świdośliwy,
450 g cukru,
sok i skórka otarta z 1 cytryny,

Umyte owoce świdośliwy wrzucić do płaskiego garnka i podgrzewać na małym ogniu, aż zaczną puszczać sok. Dodać cukier, sok i skórkę z cytryny i nadal podgrzewać, mieszając od czasu do czasu, aby cukier rozpuścił się. Gotować około 20 minut na małym ogniu. Kiedy dżem ostygnie, sprawdzić jego gęstość - jeżeli jest odpowiednia - doprowadzić dżem do wrzenia i przełożyć do wyparzonych słoików. Jeżeli dżem jest zbyt rzadki, gotować kolejne 15 minut, po czym przełożyć do słoików.

Pasteryzować słoiki z dżemem około 10 minut.


Konfitura ze świdośliwy i malin:

600 g malin,
400 g owoców świdośliwy,
500 g cukru

Maliny wrzucić do płaskiego garnka i podgrzewać na małym ogniu, aż puszczą sok. Przetrzeć przez gęste sitko, pozbywając się pestek,

Przetarte maliny przełożyć z powrotem do garnka, dodać owoce świdośliwy oraz cukier. Podgrzewać mieszając, aż cukier rozpuści się całkowicie. Gotować około 20 minut. 

Gotową konfiturę przełożyć do wyparzonych słoików. Pasteryzować około 10 minut.

dżem ze zdrowych i smacznych owoców świdośliwy

Małosolne ze świeżym miodem

ogórki małosolne ze świeżym miodem

Jedliście już w tym roku? :) Teraz smakują najlepiej!
Ogórki małosolne (najlepiej jedno lub dwudniowe) maczać w świeżym miodzie (u mnie spadziowy) i konsumować ze smakiem.

Kto jeszcze nie próbował - niech się poprawi :)


ogórki małosolne ze świeżym miodem

Dżem czereśniowy z octem balsamicznym i pieprzem

dżem czereśniowy z octem balsamicznym i pieprzem

Cudem udało nam się zdążyć przed łasymi na ich słodycz szpakami. Czarne, słodkie, dojrzałe i niemal winne w smaku dzikie czereśnie - prawdziwy i deficytowy (szpaki!) rarytas wśród letnich owoców, prawie w całości powędrowały w tym roku do słoików. Początkowo na dżem przeznaczyłam połowę porcji, ale efekt końcowy tak bardzo mnie zachwycił, że i reszta czereśni ostatecznie wylądowała w bulgoczącym garnku karminowego syropu. Przepis na dżem z czereśni z octem balsamicznym i pieprzem znalazłam w lipcowym numerze dodatku kulinarnego GW Palce Lizać z tamtego roku. Dodatek octu i pieprzu zaintrygował mnie na tyle, że specjalnie do tego celu zachowałam butelkę gęstego, czereśniowego octu balsamicznego, dla maksymalnego podkreślenia smaku owoców. Warto było, bo wyszło małe, kulinarne cudo - zmysły szaleją, kiedy słodycz winnych, soczystych czereśni tańczy na języku z drobinkami ostrego, czarnego pieprzu. Zamykam więc lipiec w słoikach i już cieszę się na kolejne, owocowe szaleństwa w sierpniu :)

dżem czereśniowy z octem balsamicznym i pieprzem

Dżem czereśniowy z octem balsamicznym i pieprzem:

1 i 1/4 kg czereśni ,
1 kg cukru żelującego z prawdziwą pektyną w proporcji 2:1,
100 ml octu balsamicznego (najlepiej czereśniowego lub wiśniowego),
1 łyżeczka ziaren pieprzu czarnego

Umyte i wydrylowane czereśnie wymieszać z octem balsamicznym i cukrem żelującym. Przykryć i odstawić w chłodne miejsce przynajmniej na 3 godziny (najlepiej na całą noc).

Owoce przełożyć do garnka, doprowadzić do wrzenia i gotować 4-5 minut mieszając. Pieprz rozetrzeć w moździerzu, dodać do dżemu i wszystko wymieszać.

Gorący dżem przełożyć do wyprażonych i suchych słoików.

dżem czereśniowy z octem balsamicznym i pieprzem
dżem czereśniowy z octem balsamicznym i pieprzem

Konfitura buraczano-migdałowa

konfitura buraczano-migdałowa do serów

Zostaję jeszcze przez chwilę w temacie buraków, żeby zaproponować Wam wypróbowanie ich w wersji wytwornej, trochę deserowej, trochę przystawkowej, w zależności od upodobań i pomysłów na ich wykorzystanie. Burak, jak wszystkim wiadomo, jest słodki, delikatny, a nawet lekko mdły sam w sobie. Dużo zyskuje, podkręcony zdecydowanym smakiem korzennych przypraw, octu lub kwaśnych owoców. Mogę Was zapewnić, że w połączeniu z miodem, cytryną, imbirem i migdałami jest wyśmienity. Wersji przepisów na buraczaną konfiturę i dżemy, wywodzących się z kuchni żydowskiej, znalazłam kilka. Wypróbowałam tę, w której buraczki smaży się wolno w miodowo-cukrowo-cytrynowym syropie, aż staną się miękkie, gęste i lśniące, na koniec podkreślając ich charakter cytrynową skórką, świeżym imbirem i płatkami migdałów. Trudno powstrzymać się od wyjadania konfitury prosto ze słoika, ale warto posmakować ją też z serami, wędlinami lub deserowo - z twarożkiem lub jogurtem.

konfitura buraczano-migdałowa do serów

Konfitura buraczano-migdałowa:

1 kg buraków,
200 g miodu,
200 g cukru,
sok i skórka starta z jednej cytryny,
1 łyżeczka startego świeżego imbiru,
100 g płatków migdałowych

Surowe, obrane ze skórki buraki zetrzeć na tarce o drobnych oczkach lub pokroić w cienkie słupki (ja pół buraków starłam drobno, drugie pół pokroiłam w słupki).
Cukier i miód podgrzać na wolnym ogniu mieszając, aż rozpuszczą się i zagotują. Dodać buraki i sok z cytryny. Gotować na średnim ogniu bez przykrywki około godziny, mieszając od czasu do czasu, aż buraki będą miękkie, a większość soku zredukuje się. Dodać imbir, skórkę cytrynową i płatki migdałowe i gotować kolejne 15 minut. Gorącą konfiturę przełożyć do wyprażonych słoików. Zapasteryzować.

konfitura buraczano-migdałowa do serów
konfitura buraczano-migdałowa do serów




Konfitura z płatków fiołków

konfitura z płatków świeżych fiołków

Pytacie mnie często w listach, skąd biorę i gdzie nabyć można fiołki. Od razu mam wówczas przed oczyma sklepik jak z bajki, w którym uśmiechnięta od ucha do ucha zielarka sprzedaje pachnące słodko małe bukieciki, torebki, płatki i słoiczki wypełnione fiołkowymi kwiatkami :) I chociaż bardzo bym chciała, takiego sklepu jeszcze nie napotkałam. Fiołki trzeba zebrać :) Mam to wielkie szczęście, że każdego roku, na początku kwietnia, ogród moich dziadków pokrywa się liliowym dywanem fiołków, więc mam je prawie na wyciągnięcie ręki. I chociaż fiołkobranie oznacza zawsze przynajmniej dwie godziny, spędzone z nosem w trawie, to nazywam to najprzyjemniejszym żmudnym zajęciem świata :) Bo fiołki to przecież początek wiosny, zapach pierwszej świeżej trawy, pierwsze ciepłe dni i rozkoszne promienie słońca. Rozejrzyjcie się tylko dobrze wokoło - naprawdę rosną prawie wszędzie. Po zapachu je poznacie :)

konfitura z płatków świeżych fiołków

Po soku i galaretce, w końcu przyszedł czas na to, o czym myślałam od początku zabawy z fiołkami. Konfitura z płatków! Miałam kiedyś okazję spróbowania "sklepowej" fiołkowej konfitury produkcji francuskiej. Oprócz psychodelicznego koloru, nie miała nic wspólnego z tą, którą zrobiłam w domu. Ostra woń "identyczna z naturalną" i obezwładniająca słodycz zaskoczyły mnie raczej negatywnie i tym bardziej przekonały do własnego eksperymentu. Konfitura z płatków fiołków domowej roboty jest słodka, ale tylko tak słodka, jak powinna być konfitura i delikatna w smaku i aromacie, jak delikatne są kwiatki fiołka. I uprzedzę Wasze kolejne pytanie - tak, mam trochę nie po kolei w głowie i naprawdę wszystkie płatki przebrałam samodzielnie i ręcznie ;))

konfitura z płatków świeżych fiołków

Konfitura z płatków fiołków:

150 g płatków fiołków (im więcej tym lepiej),
500 g cukru,
2 łyżki pektyny owocowej (lub środka żelującego na bazie naturalnej pektyny owocowej),
sok wyciśnięty z jednej cytryny,
750 g wody

Płatki fiołków rozetrzeć z sokiem cytrynowym i łyżką cukru, aż zaczną puszczać sok, po czym dodać pektynę i wymieszać.

Cukier zagotować z wodą na syrop. Kiedy lekko zgęstnieje i na powierzchni pojawią się okrągłe perełki powietrza, dodać utarte fiołki. Gotować około 20 minut na średnim ogniu, aż konfitura zgęstnieje. Zestawić  z ognia i mieszać do czasu, aż zniknie piana. Gorącą konfiturą wypełnić czyste i wyprażone słoiki. Pasteryzować w piekarniku lub wodzie 5-7 minut.

konfitura z płatków świeżych fiołków
konfitura z płatków świeżych fiołków


Chutney z zielonymi pomidorami

chutney z zielonymi pomidorami i papryczką chili

To ostatni z moich jesiennych przetworów. Pojawia się tutaj z lekki poślizgiem, bo z różnych przyczyn wypadał z kolejki ;) ale jest za dobry, żeby przepadł na dobre lub czekał do przyszłej jesieni, szczególnie, że przydać się może jako dodatek do świątecznych pieczeni. U mnie ostatnio jest ulubionym sosem śniadaniowym do urozmaicenia smaku kanapek z wędliną lub serów. Mowa o pomidorowym chutney'u, w którego skład wchodzą pomidory zielone. A wszystko przez to, że wiosną dostaliśmy od wujka parę sadzonek pomidorów gatunku, który przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania :) Odmiana syberyjska, która nie tylko chłodu się nie boi, ale jest również odporna na wszelkie pomidorowe choroby i kiedy po wszystkich innych pomidorach, dawno trafionych pomidorową zarazą i jesiennym chłodem, zostały tylko suche badyle, nasze syberyjskie nowości pod koniec października dalej trwały w gruncie, oblepione dosłownie zdrowymi, jędrnymi owocami. Niestety na dojrzewanie pod gołym niebem nie miały szans, bo słońce zdążyło już odlecieć wraz z bocianami do ciepłych krajów, zostawiając w zastępstwie parę bladych, zimnych promieni. Pozostało zebrać pomidory z krzaczków i poczekać, aż dojrzeją w ciemnym miejscu w koszykach lub znaleźć sposób na wykorzystanie zielonych. Na usmażenie ich w panierce amerykańskim sposobem jakoś nie miałam ochoty i dlatego powstał chutney :)

Jeżeli nie macie dostępu do pomidorów zielonych, można zrobić ten sos w całości z dojrzałych, czerwonych. Bo że zrobić go warto, gwarantuję - szczególnie jeżeli lubicie słodko-kwaśne, lekko pikantne smaki.


Przypominam Wam również o zabawie, w której można wygrać pakiet trzech książek Richarda Paula Evansa, testując jeden z jego przepisów z powieści "Obiecaj mi". Na Wasze zdjęcia i opinie czekam do poniedziałku.

chutney z zielonymi pomidorami i papryczką chili

Chutney z zielonymi pomidorami:

500 g pomidorów zielonych,
500 g pomidorów czerwonych,
350 g cebuli,
250 g jasnego cukru muscovado,
90 g rodzynków,
1 czerwona papryczka chili,
300 ml białego octu winnego,
2 łyżeczki gorczycy,
1 łyżeczki soli

Zielone pomidory umyć i pokroić w dużą kostkę. Razem z posiekaną cebulą przełożyć do garnka. Dodać rodzynki, pokrojoną drobno papryczkę chili, cukier, sól, gorczycę i ocet winny. Podgrzewać na średnim ogniu i po doprowadzeniu do wrzenia gotować 25 minut, mieszając od czasu do czasu, aby składniki nie przywarły. Po tym czasie dodać pokrojone w kostkę pomidory czerwone i gotować na średnim ogniu kolejne 30 minut, aż sos zgęstnieje a składniki zrobią się szkliste.

Gotowy, gorący chutney przełożyć do wyprażonych słoików, zapasteryzować.

chutney z zielonymi pomidorami i papryczką chili

chutney z zielonymi pomidorami i papryczką chili

Pigwowiec z imbirem w syropie (do herbatki :))


pigwowiec z imbirem w syropie do herbaty i deserów

Pamiętacie naszyjniki z owocowych pestek? :) Pamiętam ze swojego dzieciństwa, że każde jesienne porządki w ogrodzie kończyły się zabawą w tworzenie eko-ozdób na szyję lub zamiennie, okręconych kilkukrotnie wokół nadgarstka w roli eko-bransoletki - na rękę :) Materiału było sporo - lekko nadpsute jabłka, gruszki-spady, które nie dostąpiły zaszczytu znalezienia się w skrzynce wędrującej do piwnicy na zimę. Ale ja najbardziej lubiłam pestki pigwowca :) Mimo że mniejsze i twardsze od jabłkowych i gruszkowych (co wiązało się z większym poświęceniem i wielokrotnym użyciem plastra do opatrzenia pokłutych paluszków ;)), były bardziej krągłe i pięknie błyszczące, przy czym nie traciły swojego naturalnego blasku i nie matowiały jak inne po inwazyjnym wyrwaniu ich z ciepłego nasiennego gniazdka. Naszyjnikiem czy bransoletką z pigwowca można było pochwalić się przed koleżankami bez dwóch zdań :)

Oczyszczone w taki pożyteczny sposób żółte owoce pigwowca wędrowały następnie do kuchni, aby trafić w ręce cioci, która miała najlepszy patent na ich wykorzystanie. Wysmażone w syropie i nazywane przez wszystkich "pigwową cytrynką", były ulubionym dodatkiem do herbaty przez całą zimę. Na szczęście zachował się jeszcze jeden krzaczek pigwowca w ogrodzie i udało mi się uzbierać owoców na dwa słoiczki "pigwowej cytrynki". Od siebie dodałam świeży imbir - tak z sympatii i dla zdrowotności ;)

pigwowiec z imbirem w syropie do herbaty i deserów


Pigwowiec z imbirem w syropie:

200 g owoców pigwowca,
200 g cukru,
100 ml wody,
kawałek korzenia świeżego imbiru,
1 łyżeczka cynamonu

Owoce umyć i oczyścić z gniazd nasiennych (przekrajam każdy na ćwiartki i każdą ćwiartkę jeszcze na pół). Owoce wrzucić do garnka i zalać wodą, tak aby je przykrywała. Doprowadzić do wrzenia i gotować około 10 minut, aż owoce zmiękną, po czym odcedzić. W rondelku wymieszać wodę i cukier, ugotować syrop. Imbir obrać i pokroić na niewielkie plastry. Razem z owocami pigwowca przełożyć do słoika lub szklanego naczynia, po czym zalać gorącym syropem cukrowym. Odstawić na dobę. Następnego dnia zlać syrop, ponownie doprowadzić do wrzenia i gotować przez chwilę i znowu zalać owoce i imbir. Następnego dnia jeszcze raz zlać syrop, ugotować i do wrzącego wrzucić pigwowca z imbirem. Smażyć do czasu, aż pigwowiec stanie się szklisty. Dodać cynamon, wymieszać i przełożyć do słoiczków. Nie wymagają pasteryzacji.

pigwowiec z imbirem w syropie do herbaty i deserów


pigwowiec z imbirem w syropie do herbaty i deserów

Konfitura z owoców czarnego bzu

konfitura z owoców czarnego bzu - prosta i zdrowa

Ostatnio dopadło mnie paskudne przeziębienie :/ Trochę się zdziwiłam, bo jeżeli już mam zachorować, zwykle łapię sezonową grypę (lub coś grypopodobnego) na przełomie października i listopada i na tym koniec. Ale żeby na początku września?? O nie nie, nie poddam się tak łatwo! Z lekka pociągając nosem wybrałam się więc czem prędzej na zbiory dojrzałego już dobrze czarnego bzu, w którego cudowne właściwości wierzę już od wczesnego dzieciństwa, o czym już Wam kiedyś opowiadałam ;) Moje intuicyjne wierzenia na szczęście popierają też mądrzejsze głowy, które odkryły, że czarne kuleczki są jednym z najbogatszych źródeł bioaktywnej substancji - anthocyainy, stymulującej system immunologiczny naszego organizmu do zwalczania takich właśnie paskudnych infekcji.

Tym razem, dla odmiany zdecydowałam się na konfiturę. Słodkie owoce, niemal w całości, wysmażone w gęstym, słodkim syropie i podane w porcelanowym spodeczku jako dodatek do herbaty, tak jak w pięknych, dawnych czasach, kiedy konfitura była wyrafinowanym deserem... Siła sugestii czy ten magiczny, uzdrawiający zapach bzu, w każdym razie już podczas smażenia poczułam się znacznie lepiej, a długa jesień i sroga zima już mi nie straszne :)

konfitura z owoców czarnego bzu - prosta i zdrowa

Konfitura z owoców czarnego bzu:

1 kg dojrzałych owoców czarnego bzu,
80 dkg cukru,
sok z jednej cytryny,
1,5 szklanki wody

Owoce odszypułkować, umyć i osączyć.

Wodę z cukrem zagotować w dużym, płaskim garnku. Kiedy syrop zacznie wrzeć i cukier rozpuści się całkowicie, dodać czarny bez. Smażyć na niewielkim ogniu bez przykrycia 30 minut, co jakiś czas potrząsając lekko garnkiem, aby całość zamieszać (nie mieszamy łyżką, aby nie naruszyć i nie rozcierać owoców). Jeżeli zbiera się piana, można ją delikatnie usunąć.

Następnego dnia zagotować konfiturę ponownie, dodać sok z cytryny. Ponownie smażyć na bardzo małym ogniu, potrząsając od czasu do czasu garnkiem, aż do uzyskania pożądanej konsystencji (smażyłam około 45 minut). Odparować i jeszcze gorącą konfiturę przełożyć do wyprażonych słoików. Ostudzone słoiki z konfiturą można dla pewności zapasteryzować (wystarczy 5-7 minut).

konfitura z owoców czarnego bzu - prosta i zdrowa

Cukiniowy chlebek z daktylami / kiszone ogórki


słodki chlebek cukiniowy z daktylami

Uff, znowu zaświeciło słońce. Może to ostatnie podrygi lata w tym roku (cały optymizm zmył ze mnie lipcowy deszcz ;)) ale najważniejsze, że uśmiech i życiowa energia wróciły automatycznie na swoje miejsce. Weselej zrobiło się też w ogrodzie – warzywa na nowo podniosły do góry swoje zmoknięte, zielone czupryny, fasolka szparagowa i cukinia znowu pokryły się świeżymi kwiatami, a ogórki zaczęły rosnąć na potęgę.

Jako że dawno nie piekłam żadnego słodkiego chlebka, postanowiłam osłodzić sobie sierpniowe śniadania cukiniowym chlebkiem z daktylami. Chlebek to nazwa umowna, bo tak czy inaczej to rodzaj ciasta, może mniej deserowego, a bardziej śniadaniowego właśnie. Cukiniowy chlebek wygląda intrygująco za sprawą zielonych cukiniowych niteczek w przekroju (nigdy nie obieram świeżej cukinii jej z delikatnej, ciemnozielonej skórki), jest wilgotny i pożywny za sprawą zdrowych, suszonych daktyli w środku i do tego błyskawiczny w przygotowaniu :)

słodki chlebek cukiniowy z daktylami


Chlebek cukiniowy z daktylami:

100 g stopionego masła,
230 g mąki,
100 g brązowego cukru,
1 szklanka startej i dobrze odciśniętej cukinii,
2 jajka,
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia,
1 łyżeczka cynamonu,
2 łyżki mleka,
2 łyżki soku z cytryny,
szczypta soli,
garść suszonych daktyli

Przesianą mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, cynamonem, solą, cukrem. Jajka roztrzepać lekko z mlekiem i sokiem z cytryny, po czym dodać cukinię i wymieszać. Składniki mokre dodać do suchych. Dodać przestudzone masło oraz posiekane daktyle. Wszystko wymieszać łyżką. Ciasto przelać do nasmarowanej masłem podłużnej foremki (np. keksowej).
Rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Piec 45 minut (do suchego patyczka).

słodki chlebek cukiniowy z daktylami


Ogórki kiszone


Ogórki kwasić należy w sierpniu. Dobroć ogórków na zimę zależy głównie od piwnicy i od ogórków samych. Trzeba uważać, żeby ogórki, mające się kwasić na zimę, nie były przestałe, ani zbyt wysuszone przez słońce, lecz jędrne, zielone, zbierane w suchy dzień i jak można najprędzej po zerwaniu przyrządzane. Wypłukać je w wodzie i bez obrzynania korzonków w przygotowaną baryłkę czy beczkę dębową lub olszową, położywszy na spód liści dębowych i wiśniowych, układać ogórki (...)
L. Ćwierczakiewiczowa "456 sprawdzonych przepisów"

Skoro jesteśmy przy zieleni, wspomnę jeszcze o ogórkach :) Ich nagły przyrost sprawił, że kisimy na potęgę! Odkąd zaglądanie do kuchni innych stało się takie proste, zdałam sobie sprawę, że z kiszeniem ogórków sprawa ma się podobnie jak z sałatką warzywną, czy bigosem – tyle przepisów i sposobów na ich wykonanie, ile rodzin :) Początkowo w całkowite zdumienie wprawiał mnie nowo odkryty fakt, dodawania przez innych do ogórkowej zalewy uniwersalnego zestawu przypraw (zwanego przeze mnie "rosołowym ;)) typu ziele angielskie, liście laurowe itp. czy nie daj Boże cukru Jak to – przecież od dziada pradziada kisimy bez przypraw, zalewając solanką! Za to żaden słoik kiszonych ogórków nie może obejść się bez zestawu zielonych liści dębu, porzeczki, wiśni i winorośli oraz okazałej czapki z baldachimu kopru, która chroni zatopione ogórki przed pleśnią. Już dawno przestałam się dziwić, bo jeden, jedyny słuszny przepis na ogórki kiszone prawdopodobnie nie istnieje. Trzeba znaleźć go samemu, a najlepiej zawierzyć tradycji. Jeżeli jeszcze szukacie, podaje Wam do wypróbowania moją rodzinną recepturę.

ogórki kiszone niezawodne


Ogórki kiszone:

świeżo zerwane ogórki średniej wielkości,
korzeń chrzanu,
główka czosnku,
duże baldachy kopru,
liście dębowe,
liście winorośli,
liście wiśni lub czarnej porzeczki

solanka -
2 płaskie łyżki soli kamiennej niejodowanej na 1 litr surowej, zimnej wody

Umyte ogórki ułożyć ciasno w słoikach. Do każdego słoika włożyć kilka kawałków obranego chrzanu, jeden duży, przecięty na pół ząbek czosnku, po dwa liście dębu, wiśni i winorośli. Na wierzch ułożyć duży baldachim kopru. Ogórki zalać solanką. Dokładnie wytrzeć krawędzie słoika (muszą być suche). Przykryć gumką i pokrywką lub zakręcić. Od razu przenieść w ciemne i chłodne miejsce, aby ogórki fermentowały powoli.

ogórki kiszone niezawodne

Konfitura porzeczkowo-malinowa


konfitura porzeczkowo-malinowa z czerwoną porzeczką

I jak idzie Wam pakowanie lata w słoiki? ;) Z całego ogromu minusów, wynikających z takiej a nie innej lipcowej pogody w tym roku, znalazłam jeden plus - całe to wielogodzinne drylowanie, odszypułkowanie, mieszanie, przelewanie i pasteryzowanie, w przytulnej kuchni wydaje się całkiem przyjemne, kiedy za oknem pochmurno i deszczowo :)

Z ostatnich w tym roku czerwonych porzeczek zrobiłam konfiturę. Prosta porzeczkowa galaretka jest świetną bazą dla wieloowocowych konfitur. Tym razem połączyłam porzeczki z malinami, ale każde inne owoce jagodowe pasowałyby tu równie dobrze, a porzeczki czarne, jagody czy jeżyny dodatkowo stworzyłyby w słoikach pewnie interesujące kompozycje kolorystyczne :) U mnie na razie monochromatycznie, z małymi wyjątkami w postaci słonecznych (sic.!) malin żółtych.

konfitura porzeczkowo-malinowa z czerwoną porzeczką


Konfitura porzeczkowo-malinowa:

1 kg czerwonych porzeczek,
ok. 50 dkg malin,
1 kg cukru,
kawałek kory cynamonowej,
1 laska wanilii,
50 ml czystej wódki (najlepiej owocowej)

Odszypułkowane i umyte porzeczki przełożyć do płaskiego garnka, dolać 120 ml wody i zagotować. Kiedy owoce zaczną się rozpadać, przecenić i przetrzeć przez gęste sitko. Sok ponownie wlać do garnka, dodać cukier, cynamon i wanilię, zagotować. Odstawić na kilkanaście minut i zagotować ponownie. Powtarzać czynność jeszcze 2-3 razy, aż sok zgęstnieje i zacznie się żelować (najlepiej zrobić test wylewając odrobinę galaretki na zimny talerzyk). Dodać maliny i gotować na dużym ogniu 4 minuty. Garnek zdjąć z ognia, wyjąć korę cynamonową i laskę wanilii. Dodać wódkę, wymieszać i gorącą konfiturą napełniać wyprażone słoiki.

konfitura porzeczkowo-malinowa z czerwoną porzeczką

Galaretka agrestowa z kwiatem czarnego bzu

naturalna galaretka agrestowa z kwiatami czarnego bzu

Kolejny z wiosennych sezonów można powoli uważać za zamknięty. Delikatne, białe i wonne kwiatki czarnego bzu przekwitają, przekształcając się w zielone kulki, które do jesieni zmienią kolor na czarny. Syrop na zimę już zabutelkowany, opisany i odstawiony, przynajmniej w większej części, na piwniczną półkę. Reszta została w lodówce, pod rękę, aby na bieżąco gasić pragnienie w postaci "bzowej lemoniady", po wymieszaniu ze schłodzoną wodą mineralną i plasterkiem cytryny. A ostatnie zebrane baldachy bzu zapakowałam w słoiki :)

Jednym z moich ulubionych przetworów owocowych są galaretki. Nie mam na myśli żelatynowych galaretek w proszku, ale pektyny zawarte w owocach, dzięki którym miąższ lub sok żeluje się w sposób naturalny. Najłatwiej przygotować galaretki z owoców, które posiadają dużo pektyn - porzeczek, malin, jabłek. Do takich owoców należy też agrest, a najwięcej właściwości żelujących posiada wtedy, kiedy jest jeszcze zielony i niezbyt dojrzały i jego zjedzenie na surowo grozi długotrwałym wykrzywieniem twarzy ;) Zdarza mi się przegapić ten moment i żeby uzyskać bardziej zwięzłą konsystencję galaretki, muszę ratować się dodaniem innych pektyn. Sama galaretka agrestowa jest bardzo smaczna (przyjemnie kwaskowata :)), ale warto poeksperymentować i dodać jej aromatu kwiatowego :) Pięknie komponuje się z kwiatem bzu, ale w identyczny sposób można zrobić też galaretkę agrestowo-różaną, zastępując baldachy szklanką płatków róży.

naturalna galaretka agrestowa z kwiatami czarnego bzu

Galaretka agrestowa z kwiatem czarnego bzu:

2 litry niezbyt dojrzałego agrestu,
1 szklanka rozkwitniętych baldachów bzu czarnego,
1 kg cukru,
1,5 litra wody,
1 łyżka pektyn (opcjonalnie)

Baldachy bzu oczyścić i oddzielić same kwiaty, po czym zalać je wrzątkiem. Odstawić na co najmniej 3 godziny.

Agrest oczyścić z szypułek i przełożyć do garnka. Napar z kwiatów bzu przecedzić i zalać nim agrest. Gotować na niewielkim ogniu do całkowitego rozgotowania owoców. Przecedzić przez sito wyłożone gazą. Na litr uzyskanego płynu odmierzyć 50 g cukru (wyszły mi 2 litry i kilogram cukru), dodać i rozmieszać. Dodać też pektyny i gotować 20 minut. Po tym czasie najlepiej zrobić próbę - jeżeli galaretka zsiądzie się na zimnym talerzyku, jest gotowa i można przelać ją do wyprażonych słoików.

naturalna galaretka agrestowa z kwiatami czarnego bzu