Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mak. Pokaż wszystkie posty

Ciasto pomarańczowo-makowe

ciasto pomarańczowo-makowe z syropem i kandyzowanymi pomarańczami

W styczniu i lutym cytrusy smakują najlepiej. Przypominają o tym nie tylko liczne, marketowe promocje, ale i nasza własna, instynktowna chęć na energetyczne cytrusowe kolory, smaki i aromaty, które budzą chęć życia, kiedy natura za oknem głęboko śpi. Czekam jeszcze tylko na czerwone, sycylijskie pomarańcze, najlepsze na świeżo wyciskany sok, a ze zwykłych pomarańczy i resztki maku, pozostałego po świątecznych zapasach, upiekłam zimowe ciasto pomarańczowo-makowe.

Rogale świętomarcińskie

tradycyjne rogale świętomarcińskie z białym makiem na 11 listopada

W tamtym roku nie najadłam się rogali. Nie zjadłam ani jednego, bo 11 dzień listopada zastał mnie w dalekiej Tajlandii. Dlatego w tym roku musiałam odbić sobie świętomarcińskie objadanie się z nawiązką ;) Świąteczne rogale świętomarcińskie upiekłam już w sobotę, z czego tylko malutka, degustacyjna część została zjedzona (bo kto oparłby się pachnącemu, jeszcze ciepłemu rogalikowi prosto z pieca!), a reszta zapakowana skrzętnie i zamrożona w oczekiwaniu na świąteczną środę.

Makowiec "biały" na cieście półfrancuskim

makowiec biały na cieście półfrancuskim z białym makiem

Tak tak, dobrze kojarzycie go ze słynnym listopadowym rogalem od świętego Marcina :) Prawda jest taka, że w związku z przeprowadzką, maratonem parapetówek, odwiedzin, niekończącego się meblowania i całego zamieszania z tym związanego, ominęło mnie w tym roku kręcenie rogali marcińskich. W dodatku zostałam z półkilogramowym zapasem białego maku, którego termin ważności nieubłaganie zbliża się do końca, a że nie ma nic gorszego, od przeterminowanego maku, który szybko lubi nabierać goryczki i "przyperfumować się" przykrą stęchlizną, musiałam czym prędzej wymyślić coś na jego wykorzystanie. W moim domu nie ma świąt Bożego Narodzenia bez maku i to przynajmniej na kilka różnych sposobów. Powstał więc na próbę całkiem nowy, "biały" makowiec (drugi upiekę tuż przed Wigilią) - w prostej linii skoligacony ze świętomarcińskim rogalem :)

Świąteczna strucla makowa - drożdżowa i krucho-drożdżowa

makowiec zawijany świąteczna drożdżowa strucla z makiem

Dzisiaj Mikołajki, więc będzie trochę prezentowo :)
Dzisiejszy wpis powstał na specjalną prośbę czytelniczki Anity, która długo czekała na pojawienie się tutaj przepisu na świątecznego makowca. Rzeczywiście klasyczny makowiec zawijany nigdy wcześniej nie pojawił się na blogu i to wcale nie dlatego, że nie piekę go czy nie lubię. Wręcz przeciwnie :)

Kiedy Św. Marcin na białym koniu jedzie... Warsztaty kręcenia rogali marcińskich w Poznaniu

rogale marcińskie w Poznaniu warsztaty

Dawno, dawno temu, poznańskiemu cukiernikowi przyśnił się Św. Marcin, wjeżdżający do miasta na białym koniu. Kiedy koń potknął się na śliskim śniegu, zgubił złotą podkowę. Cukiernik zafascynowany życiem świętego i tak jak on, zatroskany losem ubogich uznał to za znak. Nazajutrz upiekł słodkie ciasto, w kształcie podkowy, wypełnione białym makiem, orzechami i bakaliami i rozdał je biednym. Na pamiątkę tego wydarzenia poznańscy cukiernicy co roku, w dzień imienin Św. Marcina wypiekają słodkie rogale. Kiedy tego dnia spadnie śnieg, Poznaniacy powtarzają, że Św. Marcin przyjechał na białym koniu...

W tym roku 11 listopada prawdopodobnie nie będzie biało w Poznaniu ani w innych rejonach kraju. Nie było też śniegu kilka tygodni temu, kiedy zostałam zaproszona na warsztaty kręcenia rogali marcińskich przez Biuro Promocji miasta Poznań. Wspaniała i pewnie niepowtarzalna okazja, z której grzech byłoby nie skorzystać i to z kilku powodów. Poznań nigdy nie leżał na moich najbardziej wydeptanych życiowych ścieżkach i na palcach jednej ręki mogłabym policzyć ile razy tam gościłam - najczęściej przejazdem lub w sytuacjach wyjątkowych (takich jak koncert ukochanego Petera Gabriela na przykład :)) Dlatego perspektywa odwiedzin stolicy Wielkopolski, dodatkowo przy tak słodkiej okazji była podwójnie kusząca. Bo najważniejsze, bez dwóch zdań były rogale! Te legendarne, pożądane, szczególnie tego jednego dnia w roku (chociaż już od dawna można je kupić w Poznaniu przez okrągły rok) wypieki, o tajemniczej i strzeżonej, jak warowna forteca recepturze. Wiedziałam dobrze, że dokładny przepis tajemnicą pozostanie, ale jeżeli mogłam odkryć chociaż mały jej rąbek - warto było!

rogale marcińskie w Poznaniu warsztaty

Tym, który zgodził się uchylić tego rąbka był poznański cukiernik - pan Piotr Koperski, który od 1984 roku, teraz już wraz z synem, osładza życie mieszkańcom Wielkopolski i co najważniejsze - jest jednym z elitarnego grona posiadaczy certyfikatu Kapituły Poznańskiego Tradycyjnego Rogala Świętomarcińskiego, który uprawnia do używania nazwy "rogal marciński" lub "rogal świętomarciński" w odniesieniu do tego tradycyjnego wypieku. Warsztaty dotyczyły kręcenia rogali, więc ciasto było już przygotowane i mogłam podejrzeć tylko ostatnią fazę przygotowań - przekładanie ciasta górą masła, składnie i wałkowanie, w celu uzyskania charakterystycznych dla ciasta półfrancuskiego listków.

rogale marcińskie w Poznaniu warsztaty
rogale marcińskie w Poznaniu warsztaty

Integralną częścią rogala marcińskiego jest nadzienie i najwięcej uwagi poświęcono właśnie jemu. Jak na certyfikowany produkt przystało, wszystkie składniki dobierane są z wyjątkową starannością i dbałością o jakość. Próbki białego maku zamawiane są od różnych producentów i spośród nich, komisyjnie wybierany jest ten najlepszy, najbardziej naturalny, świeży i bez zbędnych polepszaczy smaku i dodatków. Tylko taki mak ma prawo znaleźć się w marcińskim rogalu, razem ze zmielonymi rodzynkami, skórką pomarańczową, orzechami, biszkoptami i aromatem migdałowym. Kiedy ciasto jest gotowe, ręcznie wałkuje się je ponownie tak, aby powstał kształt prostokąta, który następnie kroi się w trójkąty, jak w przypadku każdego rodzaju rogali.

rogale marcińskie w Poznaniu warsztaty
rogale marcińskie w Poznaniu warsztaty

Jednak panowie Koperscy mają swój oryginalny patent, który podobno budzi duże zainteresowanie, szczególnie podczas zagranicznych konkursów cukierniczych - aby sprawnie i równo pokroić ciasto, cukiernicy używają specjalnej szabli. W końcu nie od dziś wiadomo, że Polak i szabelka, to nierozłączna para ;) Potem wystarczy już tylko hojną ręką nałożyć nadzienie o konsystencji gęstej pasty i zwinąć rogala tak, aby taka sama ilość maku z bakaliami znalazła się na środku i po bokach ciastka. Teraz z uśmiechem oglądam na zdjęciach moje niewielkie, równiutkie i grzeczne rogale sprzed roku i myślę sobie, że certyfikatu bym na nie nie dostała :)) Prawdziwy rogal marciński ma prawo być niepokorny, nierówny i pokazywać to, co ma najlepszego w środku.

rogale marcińskie w Poznaniu warsztaty
rogale marcińskie w Poznaniu warsztaty
rogale marcińskie w Poznaniu warsztaty
rogale marcińskie w Poznaniu warsztaty

Waga prawdziwego rogala marcińskiego wynosi około 250 gr, więc w Poznaniu jada się konkretnie (milczeniem pominę jednak, ile taki jeden rogal mieści w sobie kalorii, bo w dni świąteczne kalorii przecież nie liczymy ;)). Nadziane i uformowane rogale odpoczywają sobie przez czas jakiś w cieple, a kiedy napuszą się dumnie, trafiają do gorącego pieca, aby nabrać ostatecznego koloru i kształtu. Upieczone, rumiane i ciepłe jeszcze smarowane są następnie cukrową pomadą, która w przeciwieństwie do zwykłego lukru, długo pozostaje lśniąca i nie kruszy się (tajemnicą jest dodatek syropu kukurydzianego). Na końcu pozostaje posypać każde ciastko posiekanymi orzeszkami i rogale marcińskie są gotowe.

Nigdy wcześniej nie próbowałam tego prawdziwego rogala, prosto z Poznania i muszę przyznać, że smakuje, w dodatku prosto z pieca, wyśmienicie. Warto wybrać się do Poznania w okolicach 11 listopada, aby zasmakować tej wspaniałej tradycji. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś i mnie to się uda, bo z miłą chęcią zapuściłabym się raz jeszcze wgłąb urokliwych, wąskich uliczek starego miasta, i tętniących życiem ulic nowej części miasta, podgryzając marcińskiego rogala oczywiście :)

rogale marcińskie w Poznaniu warsztaty
rogale marcińskie w Poznaniu warsztaty

Strudel makowy

strudel makowy z migdałami i bezą

Już to czujecie? Tę przedświąteczną gorączkę, szał zakupów, planowania i tę prześladującą myśl, czy aby na pewno zdążymy ze wszystkim? Taki stan prześladuje mnie od weekendu, żeby zakończyć się dopiero z następnym, już świątecznym weekendem :) Trochę też nie chce mi się wierzyć, że Wigilia już za parę chwil, ale wraz z ilością wypucowanych kątów i podłóg, z pojawianiem się kolejnych świątecznych ozdób i w końcu z triumfalnym wjazdem w nasze progi pachnącego lasem drzewka szybko zmieni się to z pewnością i za tydzień o tej porze będę z niedowierzaniem zastanawiać się - jak to możliwe, że już po świętach.

Na świętego Marcina...

na świętego Marcina rogale marcińskie

... tradycyjnie słodkie rogale i gęsina :) Niestety gęsiny nie miałam, ale upieczenia marcińskich rogali nie mogłam sobie odmówić :) Właściwie to moje pierwsze rogale wykonane od A do Z samodzielnie, bo choć miałam już okazję ich pieczenia, to wtedy najważniejszą robotę wykonała Dziuunia. Tym razem też było rodzinnie, bo znowu piekłyśmy razem, tyle że wirtualnie, bo mimo że w tym samym czasie, to każda w swojej kuchni :) Udały się fantastycznie i muszę przyznać, że ciasto półfrancuskie nie jest tak strasznie trudne, jak go malują. Co prawda trzeba zarezerwować sobie przynajmniej pół wolnego dnia, na dzień przed pieczeniem, bo ciasto wymaga kilkukrotnego wałkowania i długiego chłodzenia, ale za to jest bardzo wdzięczne w obróbce. Piekłam ze sprawdzonego przepisu z forum CinCin, uzupełnionego suszonymi daktylami, których parę dodałam do makowo-orzechowego nadzienia. Po dokładne instrukcje dotyczące receptury odsyłam do starszego wpisu.

Babka z białek z makiem i kawałkami czekolady

biała babka z białek z makiem i czekoladą

Spadł pierwszy poważny śnieg, słupek termometru skoczył w dół, a miasto powoli stroi się w kolorowe, migoczące światełka. W końcu naprawdę powiało świętami! :) Oby śnieg utrzymał się do końca miesiąca i uraczył nas prawdziwymi, bajkowymi, białymi świętami :) Zaklinając dobrą wolę aury upiekłam białą, śnieżną babkę. To również mój sposób na utylizację białek. Kiedy nasze kuchenne manufaktury pracują na najwyższych obrotach (np. przed świętami), zaczynamy produkować przy okazji mnóstwo zbędnych półproduków, które często, z braku pomysłu na nie, lądują w odpływie. Nie toleruję marnowania jedzenia w żadnej postaci i często planuję potrawy lub wypieki tak, aby niechciana część składników z jednego przepisu uzupełniała drugi. Mam też zestaw dyżurnych przepisów, zwanych "utylizacyjnymi" :) Jednym z nich jest babka z białek.

Mazurek makowo-kajmakowy "deska"

mazurek deska makowy z kajmakiem

To już za chwileczkę, już za momencik zasiądziemy do wielkanocnego śniadania i będziemy się cieszyć świąteczną atmosferą i wiosną. Mam nadzieję, że u Was wszystko już gotowe, pozmywane, pomalowane, poodkurzane, popieczone i ugotowane i zapięte na ostatni guzik przed Wielkanocą. U mnie już prawie wszystko gotowe (zostało mi nafaszerowanie jajek ;)), ale postanowiłam przysiąść na chwilkę w tym zabieganiu i pokazać mojego nowego mazurka :)

Rogale marcińskie

rogale marcińskie z białym makiem

Dzisiaj odcinek z cyklu rodzinne gotowanie :) Pisałam już o naszych częstych, rodzinnych spotkaniach, które zazwyczaj zaczynają się i kończą w kuchni. Gotowanie, pieczenie, próbowanie nowych smaków i przepisów to część naszej rodzinnej tradycji, dzięki której co roku nie tylko przybywa nam nowych umiejętności kulinarnych, ale także nasz jadłospis poszerza się o nowe, fascynujące dania i wypieki. Nigdy wcześniej nie próbowałam rogali marcińskich. Tradycja słodkich, półfrancuskich bułeczek z nadzieniem z tajemniczego białego maku i orzechów, wypiekanych 11 listopada w dzień świętego Marcina, z dalekiego Poznania, nigdy nie była znana i kultywowana w moich stronach. Miałam okazję poznać ich smak dopiero w tym roku, dzięki Dziuuni, obdarowanej białym makiem, który czekał specjalnie na 11 listopada AD 2008, a przy okazji na tegoroczny orzechowy tydzień :)

Paluchy z makiem

puszyste paluchy z makiem

Kolejny smak mojego dzieciństwa :) Pamiętam jak w podstawówce wracając po lekcjach do domu, z koleżankami zachodziłyśmy zawsze do piekarni koło szkoły po okrągłą drożdżówkę z serem lub paluchy z makiem. Obok, w spożywczaku kupowałyśmy do tego oranżadę (ja koniecznie różową :)) lub jogurt owocowy w kwadratowych pudełkach i nic nam więcej do szczęścia nie było potrzebne :) Smak tego wyrafinowanego zestawu śniadaniowego ;) pamiętam do dziś, a piekarnia nadal istnieje i choć zmienili się właściciele i profil zakładu na bardziej cukierniczy, to wciąż można tam kupić najlepsze drożdżówki i pączki w mieście. Tylko żal, że nie ma już paluchów z makiem...

Plecionka z makiem i suszonymi śliwkami

strucla drożdżowa plecionka z makiem i suszonymi śliwkami

Dla niektórych ludzi gotowanie i "stanie przy garach" jest prawdziwym utrapieniem i robią to tylko i wyłącznie bo muszą, a najczęściej unikają jak mogą - stąd ogromna popularność gotowych półproduktów i jedzenia typu fast food. Ja w kuchni odpoczywam i wszelkiego rodzaju "pichcenie" jest dla mnie najlepszym relaksem. W tygodniu rzadko mam na to czas, ale kiedy przychodzi weekend, cieszę się już na samą myśl spędzenia dnia na wypróbowywaniu przepisów, które mam w głowie od dawna.

Pierożki z makiem

wigilijne słodkie pierożki z makiem

Pierożki z makiem są w moim domu tradycyjną potrawą wigilijną. Jakie było moje zdziwienie, kiedy dziś w zamrażalniku znalazłam małą paczkę z makowymi pierożkami! Jak to się stało?!? Uwielbiam je i zwykle wszelkie wigilijne pierogi znikają w ciągu świątecznego tygodnia, a te makowe w pierwszej kolejności :) Najwyraźniej kilka uchowało się od ugotowania i trafiło do lodówki, o czym zupełnie zapomniałam :) Ale nie ma tego złego - dzięki temu mogłam je sfotografować i zamieścić na blogu, bo w święta nie mam do tego głowy.

Pappardele z wieprzowiną, pieczarkami i makiem


makaron pappardele z wieprzowiną, pieczarkami i makiem


Jesień zaskoczyła nas w tym roku wyjątkowo wcześnie i od razu wyjątkowo "jesiennie". Kiedy szaro, buro i nostalgicznie na dworze a ciepły kocyk, gorąca herbata i książka wydają się najlepszym pomysłem na spędzenie popołudnia, jedynie smaczny obiad ma szansę uratować dzień. Makaron jest dobry na każdą okazję, ale lekki pomidorowy sos nie jest tym, o czym marzy żołądek, kiedy za oknem szaruga.

makaron pappardele z wieprzowiną, pieczarkami i makiem

W Wielkiej Księdze Kucharskiej MAKARONY wygrzebałam przepis na pyszny kremowy i zawiesisty sos śmietanowo-paprykowy z pieczarkami i wieprzowymi polędwiczkami. A to wszystko w towarzystwie pappardelle z makiem. Dla mnie strzał w dziesiątkę! :)

 
makaron pappardele z wieprzowiną, pieczarkami i makiem


Pappardelle z wieprzowiną, pieczarkami i makiem


250 g pappardelle,
20 g masła,
1,5 łyżki oleju,
1 cebula pokrojona w plasterki,
1 ząbek czosnku zmiażdżony,
2 łyżeczki słodkiej papryki,
szczypta pieprzu cayenne,
250 g chudej wieprzowiny w cienkich plasterkach,
1 łyżka zielonej pietruszki, posiekanej,
1 łyżka porto lub innego wina,
1 łyżka koncentratu pomidorowego,
200 g kwaśnej śmietany,
150 g pieczarek,
2 łyżeczki ziaren maku

Ugotować pappardelle w osolonej wodzie al dente. Odcedzić i wrzucić z powrotem do garnka. Rozgrzać masło i pół łyżeczki oleju na patelni i powoli smażyć cebulę do miękkości. Dodać czosnek, paprykę, pieprz, wieprzowinę i pietruszkę natkę. Szybko obsmażyć na dużym ogniu, doprawić do smaku. Wlać wino, zagotować i mieszać 10 sekund. Dodać koncentrat pomidorowy i śmietanę. Dodać pieczarki i dusić wszystko na wolnym ogniu. Resztę oleju wymieszać z ciepłym makaronem i wymieszać z makiem. Przed podaniem posypać zieloną pietruszką.