Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kokos. Pokaż wszystkie posty

Naleśniki kokosowe po indonezyjsku

naleśniki kokosowe po indonezyjsku z kokosem i bananami

Najlepszy sposób na przedłużenie wakacji, to odtworzenie w domu smaków, które kojarzą nam się z wakacjami i wakacyjnymi wspomnieniami. Do mnie najbardziej przemawiają egzotyczne smaki azjatyckie, dzięki którym w ułamku sekundy przenoszę się do fascynującego mnie od dawna Dalekiego Wschodu. Często wspominam pełną wrażeń podróż na koniec świata - do Indonezji . Z indonezyjskimi śniadaniami kojarzą mi się (oprócz zaskakujących grzanek z czekoladową posypką do tortów i zielonych bułeczek :)) naleśniki. Naleśniki pszenne lub kokosowe, najczęściej z bananem zawijanym w naleśnikowe ciasto w całości lub w cząstkach karmelizowanych w cukrze palmowym z dodatkiem świeżo startego kokosu. Ostatnie letnie i wakacyjne poranki, dla pocieszenia zaczynam więc od naleśników kokosowych po indonezyjsku, na mące kokosowej z karmelizowanym kokosem i bananami.

Muffinki z malinami, białą czekoladą i kokosem

muffinki na maślance z malinami białą czekoladą i wiórkami kokosowymi

Są takie dni, kiedy wstaję rano z nieodpartą ochotą na muffinki :) Podobnie mam czasem z ciastem drożdżowym i sałatką jarzynową, ale dziś akurat był dzień muffinkowy ;) Na krzaczkach w ogrodzie mamy jeszcze wczesne maliny - moje ulubione, pełne smaku i zapachu lata, więc wybór był prosty - muffinki z malinami.

Ciasto z rabarbarem i kokosową bezą

ciasto z rabarbarem i bezą kokosową na kruchym spodzie

Ciasto z rabarbarem, tak jak dania z pokrzywą, najlepiej smakuje w maju. Rabarbar, choć biologicznie jest warzywem, ja traktuję jak pierwszy owoc w ulubionym sezonie, kiedy to ogród dyktuje rodzaj wypieków, deserów i napojów, które pojawiają się na stole. Teraz jest pora na rabarbarowe kompoty, drożdżówki z rabarbarem i rabarbarowe ciasta, więc i tego słodko kwaśnego z bezą i tym razem dodatkowo z kokosem, zabraknąć nie mogło.

Tarta kokosowo-truskawkowa

tarta truskawkowa na kokosowym spodzie

Najpiękniejsza tarta truskawkowa na najpiękniejszą część wiosny, bo truskawkowy sezon rozkręcił się na dobre! Przynajmniej na mojej truskawkowej grządce w ogrodzie :) Chociaż do truskawkowych pól (forever!) jeszcze daleko, to odnowione w tamtym roku sadzonki i słoneczny czerwiec, odwdzięczają się dorodnymi, soczystymi, czerwonymi owocami, których pełne po brzegi misy przynoszę do domu niemal codziennie. Na kolację obowiązkowy koktajl z garścią jagód kamczackich i truskawki podjadane cały czas to norma, ale w końcu przyszła i pora na nową truskawkową tartę. W tym roku truskawki pożeniłam z kokosem i okazał się to być mariaż doskonały!

Cukier kokosowy

cukier kokosowy z kwiatu palmy kokosowej

Kiedy zaczęłam przygotowywać ten wpis, przypomniała mi się montypythonowska kwestia z Żywotu Briana -  "...to co dobrego właściwie dali nam Rzymianie? Prawie nic, oprócz wodociągów, wywózki śmieci, dróg, nawadniania, medycyny, edukacji, wina, łaźni publicznych, porządku, prawa..." :D Dziś będzie o kokosie, a co ma piernik do wiatraka, a raczej Rzymianie do kokosa? Palma jak palma i niepozorny, chociaż ogromny w porównaniu z innymi orzech. To co dobrego właściwie dają nam kokosy? :)

Chlebek dyniowo-kokosowy

wegański chlebek dyniowo-kokosowy na jesień

Minął sierpień, minął wrzesień, znów październik i ta jesień rozpostarła melancholii mglisty woal...

Ostatnie pomidory dojrzewają jeszcze na krzakach w ogrodzie, więc jeszcze nie czas za nimi płakać, ale słowa klasyka zmieniam, podśpiewując sobie - nadchodzą znów dni i wieczory dyni w każdej postaci jedzonej... ;) O tak, to pora dyniowej euforii, kiedy najpiękniejsze i najsmaczniejsze okazy z własnej hodowli piętrzą się na balkonie, te mniejsze, bardziej fikuśnie zdobią parapety, w lodówce rozpycha się rozpłatana na pół pomarańczowa hokkaido lub gruszkowa piżmowa, a misce i po części już w zamrażalniku, czeka gotowe na każdą okazję dyniowe puree. Obiad, z nielicznymi wyjątkami, nie może już obyć się bez dyni - a to pieczonej w kostkach razem z ziemniakami jako przystawka do mięs, a to w postaci zupy lub nadziewanej, dyniowej zapiekanki. Ulubiona sezonowa kolacja - oczywiście dynia z zacierkami na mleku! Nie dość tego - z piekarnika wyskakują co weekend dyniowe drożdżówki, babeczki i ciasta :) A ten wegański dyniowo-kokosowy chlebek ostatnio całkowicie zawrócił mi w głowie - tak esencjonalnego, dyniowego ciasta dawno nie jadłam, a po zjedzeniu ostatniego okruszka miałam ochotę natychmiast zacząć piec kolejny i niech to będzie moją największą rekomendacją!

wegański chlebek dyniowo-kokosowy na jesień
wegański chlebek dyniowo-kokosowy na jesień

Chlebek dyniowo-kokosowy:
(na podstawie  The Cake Merchant)

1 i 3/4 szklanki mąki (może być pszenna razowa lub biała),
1/2 szklanki brązowego cukru demerara,
1/3 szklanki brązowego cukru muscovado,
1/2 łyżeczki soli,
1/2 łyżeczki zmielonej gałki muszkatołowej,
1 łyżeczka cynamonu,
1 łyżeczka sody oczyszczonej,
1 szklanka dyniowego puree,
3/4 szklanki oleju,
1/3 szklanki mleka kokosowego,
1/3 szklanki wiórków kokosowych,
2 łyżeczki cukru kryształu wymieszanego z 1 łyżeczką cynamonu

W dużej misce wymieszać mąkę z sodą, solą, gałką muszkatołową, cynamonem, dwoma rodzajami cukru brązowego. W oddzielnej misce wymieszać dyniowe puree z olejem i mlekiem kokosowym. Składniki mokre dodać do suchych, dodając wiórki kokosowe i wszystko wymieszać łyżką tylko tyle, aby nie była widoczna sucha mąka (nie miksować mikserem!).

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni.
Foremkę keksową o wymiarach 20 x 10 cm wyłożyć papierem do pieczenia lub wysmarować masłem (lub olejem w wersji wegańskiej). Przełożyć ciasto. Wierzch posypać cukrem cynamonowym.

Piec około godzinę (do suchego patyczka). Kiedy ciasto jest upieczone, wyjąć lub zostawić w piekarniku z otwartymi drzwiczkami i przykryć foremkę z ciastem szczelnie folią aluminiową na 10 minut, aby ciasto przeparowało. Po tym czasie zdjąć folię i ostudzić.

wegański chlebek dyniowo-kokosowy na jesień
wegański chlebek dyniowo-kokosowy na jesień

Sernik tropikalny


sernik tropikalny na kokosowym spodzie

Siedzę, spoglądam w okno i pociągam nosem. Z moim nastrojem wszystko w jak najlepszym porządku, tyle że przeziębiłam się trochę. Dacie wiarę - przeziębić się w maju?! Świat schodzi na psy, a wraz z nim pogoda i najwyraźniej nie tylko z prawdziwą wiosną, ale i z latem w tym roku możemy się pożegnać. A o tropikach można tylko pomarzyć... więc sobie marzę, przeglądając tętniące ciepłymi kolorami wakacyjne zdjęcia. I od razu lepiej na duszy :) I jeszcze sernik tropikalny upiekłam! :)

Sernik upiekłam trochę celowo, żeby przy okazji wykorzystać go w celach utylizacyjnych. Po każdych świętach zostaje mi zawsze dużo bakalii, które nie zmieściły się w świątecznych keksach, sernikach, mazurkach itp. Najłatwiej wykorzystać ich nadmiar do mieszanek musli, ale kiedy i tego zapas akurat jest w normie, kuchenna szafka tonie w tysiącach otwartych foliowych torebek z mniejszą lub większą ich zawartością. Dzięki sernikowi udało mi się zutylizować cały zapas kandyzowanej mieszanki keksowej papai i ananasa i do tego resztki suszonej moreli. Szafka kuchenna zadowolona, ja zadowolona, wszyscy zadowoleni :) Na pewno nie był to ten najlepszy sernik, jaki w życiu jadłam (chociaż do tego miana najwyraźniej pretenduje, skoro znalazł się w książce "The 50 Best Cheesecakes in the World"), ale warto go wypróbować (choćby w celach utylizacyjnych ;)), szczególnie jeżeli jesteście wielbicielami kokosa. Spód z prażonych płatków lub wiórków kokosowych w połączeniu z kandyzowanymi owocami rzeczywiście nadaje mu egzotycznego, tropikalnego charakteru. Do tego drink, koniecznie z parasolką i można z powrotem odlecieć w marzeniach do tych cieplejszych miejsc na świecie :)

sernik tropikalny na kokosowym spodzie


Sernik tropikalny:

spód -
2 szklanki płatków i wiórków kokosowych,
1/4 szklanki masła

sernik -
500 g kremowego serka,
3 jajka,
1/2 szklanki cukru,
1 łyżka skrobi kukurydzianej lub ziemniaczanej,
skórka otarta z 1 limonki,
1/4 szklanki kandyzowanej papai,
1/4 szklanki kandyzowanego ananasa,
1/4 szklanki suszonej moreli,
ok. 1/3 szklanki likieru (wg oryginalnego przepisu - likieru z marakui, ale oczywiście może być inny owocowy, np. pomarańczowy. U mnie likier morelowy)

Kandyzowane i suszone owoce wymieszać z likierem i pozostawić na około godzinę.

Płatki lub wiórki kokosowe rozłożyć na papierze do pieczenia i blaszce i prażyć w piekarniku ok. 6 minut, aż zrobią się złotobrązowe ( można to zrobić też na patelni). Masło rozpuścić i wymieszać z kokosem. Wyłożyć na spód wyłożonej papierem do pieczenia lub nasmarowanej tortownicy (o średnicy 23 cm).

Ser utrzeć z cukrem na puszystą masę. Dodawać po jednym jajku, stale miksując. Dodać skrobię i skórkę z limonki i całość wymieszać. Na końcu dodać odsączone owoce (zostawiając trochę do dekoracji). Masę przełożyć na kokosowy spód i całość piec 40 minut w piekarniku nagrzanym do 175 stopni. Pozostawić do całkowitego ostygnięcia i udekorować owocami.

[wydrukuj przepis]

sernik tropikalny na kokosowym spodzie


Brioszki pandanowo-kokosowe


zielone brioszki pandanowe z kokosem

Dzisiaj po raz kolejny przekonuję się, że wcale nie potrzeba atmosferycznego ciepła, aby poczuć wiosnę :) Od rana na blogach kulinarnych zieleni się aż miło - mrugają z ekranu zielone ciasteczka, zielone babki (i wcale nie chodzi o leczniczy listek ;)), zielone sałatki, sosy i syropy. Od razu zrobiło się miło i radośnie w oczekiwaniu na ten magiczny dzień - pierwszy dzień kalendarzowej wiosny.

U mnie w kuchni na razie zieleni się tylko posiana na talerzu, wyłożonym ligniną rzeżucha i dumnie pełni rolę pierwszej w tym roku "nowalijki" :) Za to w zdumienie wprawia mnie stojący w sąsiedztwie zygokaktus, zwany grudnikiem, który od paru dni wypuszcza, piękne, dorodne pączki i tylko patrzeć jak ozdoba bożonarodzeniowych wnętrz obsypie się kwieciem na Wielkanoc :) I wcale mu się nie dziwię - w końcu mieszkając na parapecie stale wygląda przez okno i od kilku miesięcy niezmiennie widzi biały puch, więc co do świąt można się pomylić...

W piekarniku też mi się zazieleniło :) Niech tradycji stanie się zadość! W tamtym roku na św. Patryka były koniczynki, w tym też będą - i to również z azjatycką nutą ;) Przepis na pandanowe brioszki, znaleziony w sieci, odkładałam na dogodny moment cały rok, aż w końcu nadarzył się ten właściwy, kiedy zielone bułeczki w koniczynkowej formie znalazły się we właściwym czasie i właściwym miejscu :) Indonezyjska pasta pandanowa jest już dostępna w wysyłkowych sklepach w Polsce, ale jeżeli będziecie mieli trudności z jej dostaniem lub np. nie lubicie zielonego ;) brioszki bez jej dodatku - waniliowo-kokosowe również będą Wam smakować. W końcu nic tak nie poprawia humoru z rana, jak puszysta maślana bułeczka (w dowolnym kolorze ;)) na śniadanie. I aby do wiosny! :)

zielone brioszki pandanowe z kokosem


Brioszki pandanowo-kokosowe:

2 i 3/4 łyżeczki suszonych drożdży,
1/3 szklanki mleka,
4 łyżki cukru,
2 całe jajka,
1 żółtko,
1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego (lub 1 łyżeczka cukru waniliowego),
1 łyżeczka pasty pandanowej,
100 g miękkiego masła,
2 i 1/2 szklanki mąki,
3/4 łyżeczki soli,
1/4 łyżeczki wiórków kokosowych

Podgrzać mleko. W małej misce wymieszać drożdże z 1 łyżeczką cukru i 1 łyżeczką mąki. Dodać 4 łyżeczki ciepłego mleka i wymieszać, aż cukier i drożdże rozpuszczą się. Miskę przykryć ściereczką i zostawić na 20 minut w ciepłym miejscu.

Mąkę przesiać do dużej miski, dodać sól i wymieszać. Jajka z żółtkiem i resztą cukru utrzeć na białą puszystą masę. Dodać ekstrakt waniliowy lub cukier. Połowę masy jajecznej oraz rozczyn drożdżowy i resztę ciepłego mleka dodać do mąki z solą i wymieszać łyżką. Dodać miękkie masło i resztę masy jajecznej oraz pastę pandanową. Na końcu dodać wiórki kokosowe i wyrobić ręką na jednolite, elastyczne, lśniące ciasto (jeżeli ciasto będzie bardzo rzadkie i długo nie będzie odchodzić od rąk, można dodać trochę więcej mąki). Uformować kulę, przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na około 2 godziny.

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni.

Formę do mufinek z 12 otworami wysmarować roztopionym masłem i lekko posypać bułką tartą. Wyrośnięte ciasto jeszcze raz lekko wyrobić i podzielić na 12 części. Każdą część podzielić na 3 i uformować kulki, umieszczając je obok siebie w foremkach. Odstawić na 10-15 minut, aż ciasto lekko podrośnie. Każdą bułeczkę posmarować roztopionym masłem.
Piec 5 minut w temperaturze 180 stopni, po czym zmniejszyć ją do 160 stopni i piec kolejne 15-20 minut do lekkiego zarumienienia bułeczek.

zielone brioszki pandanowe z kokosem

Ryba w mleczku kokosowym

ryba w mleczku kokosowym po azjatycku

To absolutna premiera. Premiera, ponieważ to pierwsze danie z rybą w roli głównej na moim blogu :)

Nie jestem wielbicielką ryb, a przynajmniej nie byłam do tej pory. Pewnie będziecie się śmiać, ale dopiero całkiem niedawno odkryłam jaka smaczna może być nasza rodzima ryba "po grecku", oczywiście pod warunkiem, że jest dobrze przyrządzona :) Powiedziałabym nawet, że ryba po grecku była hitem ostatniego, postnego miesiąca przed Wielkanocą. Przedtem, parę razy w życiu jadłam ryby, których smak utkwił mi w pamięci i pozwolił mieć nadzieję, że ten nieodkryty jeszcze przeze mnie obszar kulinarny, do którego podchodzę w taką rezerwą, będzie kiedyś moim wielkim odkryciem.

Bardzo dobrze pamiętam smak świeżych, smażonych ryb nad morzem, które kupowało się o świcie prosto z rybackich kutrów na plaży (pewnie dlatego do dziś mam sentyment do flądry ;)), rozpływające się w ustach, soczyste mięso ryby pieczonej pod grillem w maśle pomarańczowym, którą jadłam w Anglii, czy kawałki białej ryby w ostrym, aksamitnym sosie z mleka kokosowego w słonecznej i zacisznej restauracyjce na Bali. Aby przekonać się do czegoś, do czego nie jesteśmy przekonani, najlepiej zacząć od najlepszych stron tego czegoś :) Dlatego na dobry początek będę próbowała odtworzyć smaki dań rybnych, które mnie kiedyś zachwyciły. I tak oto, jako pierwszą podaję na stół rybę w mleku kokosowym. Przepis na podstawie Kuchni Azjatyckiej (Wielka Księga Kucharska).

ryba w mleczku kokosowym po azjatycku

Ryba w mleczku kokosowym:

około 400 g filetów z białej ryby (u mnie dorsz),
1 czerwona papryczka chili,
1 zielona papryczka chili,
2 łodygi trawy cytrynowej (tylko biała część),
4 listki limety kaffir,
2 cm świeżego imbiru,
2 ząbki czosnku,
3 cebulki dymki (lub 1 mała cebula),
1 łyżeczka brązowego cukru,
1 kubek (250 ml) mleczka kokosowego,
2-3 łyżki soku z limonki

Rozgrzać wok. Wrzucić całe papryczki chili i smażyć, az zaczną się rumienić. Wyjąć zielone chili i pokroić w plasterki. Rybę pokroić w dużą kostkę. Rozgnieść trawę cytrynową i dodać do woka razem z listkami limety, startym imbirem, czosnkiem, posiekanymi cebulkami, cukrem i mleczkiem kokosowym. Zagotować i gotować na małym ogniu 2 minuty. Dodać rybę i ponownie gotować 2-3 minuty, aż mięso będzie miękkie. Na koniec dodać plasterki zielonego chili, sok z limonki i wszystko doprawić do smaku solą. Podawać z ryżem.

Keks kokosowy z kolendrą

keks kokosowy z kolendrą

Jeżeli mieliście okazję przez jakiś czas mieszkać w Wielkiej Brytanii, na pewno pamiętacie niepowtarzalny gdziekolwiek indziej klimat tamtego miejsca. Nie piszę tylko o pogodzie, ale o całokształcie brytyjskości. Legendarne już osobliwości, które po pierwszym zetknięciu wprawiają każdego obcokrajowca w zdumienie, jak podwójne krany, osobno z gorącą i zimną wodą, ruch lewostronny, otwierane przesuwnie do góry okna, których za nic nie można umyć od zewnątrz, ciężkie i obfite śniadania z jajkami sadzonymi, kiełbaskami i pieczarkami z wody w roli głównej, czy alkohol w pubach sprzedawany tylko do godziny 23.00, ale także konserwatywne poglądy i zasady, które naszym fantazyjnym, słowiańskim duszom trudno przyjąć i zaakceptować :)

Kokosowy kurczak

kurczak z kokosem po azjatycku

Witam po świąteczno-noworocznej przerwie :) W końcu wszystkie świąteczne dania i wypieki zostały zutylizowane (tak, mamy w tradycji rodzinnej przygotowywanie góry jedzenia na święta, którą to górę "męczymy" przez całe dwa świąteczno-noworoczne tygodnie z pomocą gości, przyjaciół i znajomych i chociaż co roku staram się z tą tradycją walczyć, to wciąż jest ona silniejsza ;)), więc znów mogę wrócić do kuchni, by szukać nowych smaków i aromatów.

Po długim festiwalu kuchni polskiej z radością sięgnęłam po książkę z przepisami azjatyckimi, a efektem był dzisiejszy obiad z kokosowym kurczakiem w roli głównej. W oryginalnym przepisie, zamiast filetów kurzych występują polędwiczki wołowe, ale ja tym razem miałam o wiele większą ochotę na lekkie i delikatne białe mięso kurze. Łagodna potrawka z ryżem była prawdziwym balsamem na zmęczone żołądki. Następnym razem dodam tylko podwójną ilość mleczka kokosowego, bo pysznego sosu było zdecydowanie za mało. Przepis pochodzi z Kuchni Azjatyckiej z serii Wielkich Ksiąg Kucharskich.

kurczak z kokosem po azjatycku


Kokosowy kurczak:

500 g filetów z kurczaka,
2 ząbki czosnku,
2 łyżeczki startej skórki z cytryny,
1 łyżeczka świeżo startego imbiru,
2 łyżeczki mielonej kolendry,
1/2 łyżeczki mielonej kurkumy,
2 łyżeczki utartego cukru palmowego lub drobnego brązowego,
3 łyżeczki oleju arachidowego,
1/2 kubka (ok. 45 g) wiórków kokosowych,
3 cebulki dymki,
1/2 kubka mleczka kokosowego (zdecydowanie może być cały kubek!)

Pokroić mięso w plastry i lekko posolić. Wymieszać zmiażdżony czosnek, skórkę z cytryny, imbir, kolendrę, kurkumę, cukier i 2 łyżki oleju. Dodać mięso i dobrze wymieszać z marynatą. Przykryć i zostawić w lodówce na około godzinę.

Rozgrzać w woku resztę oleju, dodać mięso i smażyć partiami mieszając, aż dobrze się zarumieni. Dodać wiórki kokosowe i pokrojone w cienkie plasterki cebulki, smażyć mieszając jeszcze minutę.

Dodać mleczko kokosowe i mieszać aż się podgrzeje. Podawać z ryżem.


Kokosanki

kokosanki ciasteczka z wiórków kokosowych

czyli suplement do kokosowego weekendu :)

Tak jak pisałam tydzień temu, z kokosa zostało mi jeszcze dużo miąższu, który trzeba było jakoś wykorzystać. Starkowałam więc go na cieniutkie płatki i wysuszyłam na pergaminie, na kaloryferze. Płatki wyszuszyły się bardzo ładnie i błyskawicznie i pozostała tylko dezyzja, na co je przerobić.

kokosanki ciasteczka z wiórków kokosowych


Spośród całej masy różnych przepisów na kokosanki, wybrałam przepis Dorotus, po pierwsze dlatego, że jak pisała Dorotka - kokosanki robią się same (wciąż jeszcze jestem przeziębiona i nie miałam ani siły ani ochoty na pracochłonne przepisy), a po drugie - dlatego że wychodzą śliczne kształtne kulki :) Wszystko się zgadzało - ciasteczka robiłam całe pół godziny, łącznie z pieczeniem, a kulki wyszły bardzo ładne i bardzo smaczne :)

I nawet kokosowa skorupka się przydała... ;)


kokosanki ciasteczka z wiórków kokosowych


Kokosanki:

40 g mąki,
szczypta soli,
225 g wiórków kokosowych (około 3 szklanki),
175 ml (około 3/4 szklanki) mleka skondensowanego słodzonego,

Mąkę połączyć z solą, dodać wiórki (jeżeli macie płatki kokosowe własnej roboty, trzeba je przedtem trochę pokruszyć) i wymieszać. Wlać mleko i wymieszać wszystko aż powstanie gęsta masa. Formować kulki. Piec w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni około 12-14 minut, do zarumienienia.

Ciasto kokosowe z syropem z limonki

ciasto kokosowe z syropem z limonki

Nie cierpię zimna! Nie miałabym nic przeciwko zimie, która potrafi być naprawdę piękna, gdyby nie to okropne i dotkliwe uczucie chłodu. Takie mroźne i wietrzne dni najchętniej spędziłabym przyklejona do kaloryfera lub teleportując się gdzieś daleko na południe. Szczególnie, że mamy właśnie karnawał! Karnawał to Rio, Rio to tropiki... Na zakupach wpadłam na pomysł, że może by tak spróbować na chwilę oszukać zmysły :)

ciasto kokosowe z syropem z limonki


Zaczęło się od kupienia pięknego orzecha kokosowego, z chlupoczącym wewnątrz mleczkiem. Potem wystarczyło tylko zaciągnąć szczelnie rolety w oknach, żeby przypadkiem nie spoglądać na oblodzone chodniki i oszronione drzewa, podkręcić ogrzewanie do maksimum, włączyć jakieś gorące rytmy i rozpocząć kokosową zabawę :) Dostanie się do wewnątrz kokosa, jak wiadomo nie jest łatwe i bardzo przydaje się pomoc osobnika płci silniejszej w rękach i posiadającej młotek, piłkę do metalu itp. :) Kiedy uda się odzyskać całe mleczko kokosowe z wewnątrz, z jego części można przygotować w nagrodę dla pomocnika, ulubionego tropikalnego drinka. Najpopularniejszy to oczywiście mleczko kokosowe + rum + sok ananasowy, czyli pinacolada, ale przecież można zawsze pobawić się w barmana i poeksperymentować z innymi sokami i alkoholami ;)

ciasto kokosowe z syropem z limonki


Kiedy aperitif mamy już za sobą, możemy zacząć zastanawiać się co zrobić z pozostałą częścią kokosa, czyli miąższem :) Miałam ochotę na szybkie i lekkie ciasto kokosowe i tym razem padło na tajskie ciasto kokosowe z syropem z limonki. Niestety nie obyło się bez modyfikacji. Niestety, bo w oryginalnym przepisie z Kuchni Tajskiej z serii Z Kuchennej Półeczki, ciasto gotuje się na parze. Z braku odpowiedniego naczynia, musiałam niestety po prostu ciasto upiec. Mimo, że wyszło bardzo smaczne - lekkie i delikatnie kokosowe, to myślę, że gotowane na parze wyszłoby jeszcze lżejsze i na pewno wilgotniejsze. Jeżeli już zaopatrzę się we właściwy garnek do gotowania na parze, na pewno "upiekę" ciasto jeszcze raz tajskim sposobem.

ciasto kokosowe z syropem z limonki


Ciasto kokosowe z syropem z limonki:

2 duże jajka,
szczypta soli,
1/2 szklanki cukru pudru,
5 łyżek stopionego masła,
5 łyżek mleka kokosowego,
1 i 1/4 szklanki mąki,
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia,
3 łyżki startego kokosu,
3 łyżki soku z limonki


Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić z solą na bardzo sztywną pianę, dodając stopniowo cukier puder. Cały czas ubijając dodawać żółtka, następnie mleko kokosowe i ostudzone masło. Przesiać do ciasta mąkę z proszkiem do pieczenia i wymieszać metalową łyżką, Na końcu wmieszać płatki kokosowe.

Jeżeli macie garnek do gotowania na parze o średnicy ok. 18 cm, jego sitko wyłóżcie pergaminem, przełóżcie ciasto i zagnijcie rogi pergaminu tak, aby przykryć nimi masę. Sitko trzeba umieścić nad gotującą się wodą, przykryć i gotować przez 30 min.
Ja swoje ciasto upiekłam po prostu w tortownicy w temperaturze 150 stopni.

Lekko ostudzone ciasto nasączyć sokiem z limonki. Pokroić w kwadraty i posypać płatkami kokosowymi.

Zostało mi jeszcze mnóstwo kokosowego miąższu, więc myślę, że to jeszcze nie koniec kokosowego weekendu ;)