Pokazywanie postów oznaczonych etykietą desery. Pokaż wszystkie posty

Rożki kokosowe z bitą śmietaną i fiołkami

kruche rożki kokosowe z bitą śmietaną i fiołkami

Myślałam, że tegoroczny sezon fiołkowy zakończy się na wielkanocnej babce fiołkowej, kiedy po chwilowym wiosennym ociepleniu z dnia na dzień i z nocy na noc robiło się coraz zimniej, a ja miałam coraz większe obawy, czy po raz pierwszy nie przyjdzie mi zbierać fiołków w śniegu, o ile w ogóle jakieś uchowają się po przymrozkach. Trochę się uchowało na szczęście i udało się zebrać, choć nie były to najprzyjemniejsze fiołkowe zbiory, jakie pamiętam (jaka przyjemność ze zbierania, kiedy kostnieją palce :/). Na szczęście też, fiołki dobrze przechowują się w lodówce i takim sposobem trochę przedłużyłam ich żywot, więc do babki fiołkowej dołączą jeszcze przynajmniej dwa nowe, kwiatowe desery. Pierwszy to kokosowe rożki z fiołkową bitą śmietaną. Ależ one dobre! :)

Beignets z Nowego Orleanu


Oglądanie programów kulinarnych ma zgubny wpływ (na wagę) ;) Odkąd obejrzałam odcinek Słodkiego Biznesu, w którym Buddy Valastro (ten zabawny włoski cukiernik od zwariowanych tortów), podróżujący z rodziną po Stanach, zajada się w Nowym Orleanie jeszcze gorącymi beignets, te puszyste, pączkowe poduszeczki nie dawały mi spokoju. A że do Nowego Orleanu nie wybieram się w najbliższej przyszłości (wciąż jeszcze bardziej kręci mnie kierunek na Wschód od południka zero), nowoorleańskie beignets własnej roboty po prostu musiałam wypróbować w karnawale.

Mołdawskie placindy z dynią

placindy z dynią rustykalne mołdawskie ciastka smażone

Czekały cierpliwie na sezon dyniowy, a ja miałam na nie ochotę, odkąd tylko piękna książka Olii Hercules "Mamuszka" pojawiła się w moim domu. Mołdawskie placindy z dynią to proste, smażone na patelni ciastka z ciasta kefirowego. Wyglądają i smakują rustykalnie, a do takiego jedzenia zawsze mam słabość. Nadzieniem jest starta na grubych oczkach tarki surowa dynia, wymieszana z brązowym cukrem. Od siebie dodałam jeszcze szczyptę ulubionego cynamonu, ale nie jest to konieczne. I po raz kolejny mogłam przekonać się, że coś tak prostego może smakować aż tak dobrze.

Ciasto jogurtowe z jagodami

ciasto jogurtowe z jagodami które smakuje jak puszysty sernik

Zostało mi trochę jagód po jagodziankach i pampuchach (pozycje obowiązkowe każdego jagodowego lata!). Jakie piękne, dorodne, duże i słodkie są w tym roku - to zdecydowanie jagodowy rok. Pasowały mi do delikatnego, puszystego ciasta/deseru na niedzielne popołudnie. Sernik z tłustego twarogu byłby odrobinę za ciężki, ale sernik z jogurtu, to zupełnie inna bajka! Lekkie i delikatne ciasto jogurtowe z jagodami to dokładnie to, czego szukałam.

Mus czekoladowo-piernikowy

puszysty i kremowy mus czekoladowo-piernikowy

Coś dla prawdziwych czekoladoholików i wielbicieli wedlowskich przysmaków. Przyznaję, że nie dałam rady całemu pucharkowi, ale całkiem przeciętny zjadacz czekolady ze mnie, a do tego deseru  potrzeba wytrawnego konesera!

Tulumba

tulumba deser turecki

Po takim kulinarnym karnawale trzeba będzie narzucić sobie ostrą dietę w poście! Ale jak tu się oprzeć tym wszystkim karnawałowym smakołykom, których skład w znakomitej większości może przyprawić o atak serca każdego dietetyka. Na przykład takiej tulumba :) Moje słodkie, karnawałowe wędrówki zagnały mnie aż na Bliski Wschód, a tam jest słodko do entej potęgi.

Koktajl truskawkowo-kawowy

orzeźwiający koktajl truskawkowo-kawowy

Na taki czerwiec czekałam - gorący, słoneczny, czasem burzowy, kiedy trzeba rozładować niepotrzebne napięcia. Pierwsze wypady nad wodę, pierwsze całonocne biesiadowania przy ognisku i grillu i ciepłe wieczory na porastającym ziołami, pomidorami w donicach i pelargoniami balkonie, ze szklanką truskawkowego koktajlu na kolację. Koktajlem truskawkowym na kefirze nie sposób się znudzić, ale lubię urozmaicić jego smak, dorzucając garść kamczackich jagód, listki bazylii, melisy lub mięty, a to znów dodając trochę kwiatów bzu czarnego.

Chlebowe szarlotki z rabarbarem i orzechową kruszonką

chlebowe szarlotki babeczki z rabarbarem i orzechową kruszonką

Nie przypuszczałam nawet, że będą smakować tak dobrze! Po pierwsze, chlebowe szarlotki wybawiły mnie w końcu z dylematu, co zrobić z nadmiarem chleba tostowego, na który mam ochotę tylko czasami i zwykle ciężko rozprawić mi się z jego całym opakowaniem. Upieczone z owocowym nadzieniem jako spody, są chrupiące i o dziwo nie nasiąkają i nie rozmaczają się od soku, nawet kiedy którejś szarlotce uda się uchować na drugi dzień (zdecydowanie najpyszniejsze są na ciepło!). 

Fiołkowe eklerki

fiołkowe eklerki z kremem i cukrem fiołkowym

Nie było mnie tu czas jakiś, więc na wstępie muszę przeprosić Was za moją nieobecność, za wszystkie zaległe wpisy, nieodpowiedziane komentarze i maile. Tak to już jest, że gotowanie, pieczenie i blogowanie wychodzi najlepiej, kiedy jest się szczęśliwym. Mnie tego szczęścia trochę ostatnio zabrakło, kiedy musiałam pożegnać na zawsze najbliższą mi osobę i dlatego wszystkie inne sprawy odeszły na dalszy plan. Wracam powoli, bo blog i kucharzenie były też dla mnie zawsze świetną terapią na smutki. Na pewno były i są nią również fiołki...

Trufle czekoladowo-cynamonowe

domowe świąteczne trufle czekoladowo-cynamonowe

Zdaje się, że orkan Ksawery na dobre przegonił zimę i boję się, że po raz kolejny zastaniemy ją dopiero około Wielkanocy ;) Może nie będzie białego Bożego Narodzenia, ale na pewno będzie miło, smacznie i świątecznie. Świąteczną atmosferę poczułam na dobre, kiedy (tradycyjnie, jak co roku z małym spóźnieniem ;)) upiekłam pierniczki. Teraz dawkuję ją sobie, powoli dokładając kolejne świąteczne dekoracje mieszkania, kolejne dania do świątecznego menu i kolejne składniki do świątecznej listy zakupów. W temacie świątecznych prezentów jestem prawie gotowa, ale na wypadek niespodziewanego gościa mam w zanadrzu pomysł na słodkie prezenty własnej roboty.

Dynia z kokosowym nadzieniem

dynia z kokosowym nadzieniem gotowana na parze

Moje ogrodowe plony dyniowe w tym roku nie były zbyt imponujące. Oprócz zaledwie kilku sztuk bardzo średniej wielkości (jak na dynie, które udawało nam się wyhodować w latach poprzednich), zachowała się też jedna maleńka, o średnicy nie większej niż 35 centymetrów, przypominającą bardziej dynię ozdobną niż taką, która powinna zapewnić posiłek całej rodzinie. Zerwałam ją z takim właśnie przekonaniem, że będzie jedną z ozdób mojej jesiennej kuchni. Mini-dynia pełniła taką funkcję do czasu, aż przypomniał mi się przepis na deser, który znalazłam kiedyś w którejś z książek o kuchni azjatyckiej - przepis na małą dynię, wypełnioną kremem jajeczno-kokosowym i ugotowaną w całości na parze.

Fiołkowa pavlova z truskawkami

bezowa fiołkowa pavlova z truskawkami

Kiedy na moim ogrodowym, liliowym dywanie na miejscu fiołków spotykam coraz częściej wystawiające swoje fioletowe języki do słońca kwiatki bluszczyka kurdybanka, to znak, że sezon fiołkowy ma się ku końcowi. Bluszczyk, mimo że też jadalny, to dużo bardziej zadziorny w smaku i ze swoją goryczką trafiający tylko do wytrawnych wielbicieli przysmaków z łąki, dlatego nie zastąpi mi niestety słodkich fiołków, z którymi w tym roku żegnam się pavlovą.

Lizaki fiołkowe

lizaki fiołkowez zatopionymi kwiatkami fiołka

Moje tegoroczne zabawy z fiołkami zaczynam od lizaków :) Znudziły mi się już trochę fiołkowe przetwory, a zamiast nich, zachęcona fiołkowym tortem z poprzedniego sezonu, w tym postanowiłam pobawić się w kwiatowego cukiernika. A cóż słodszego może być od maleńkich, fiołkowych kwiatków, zatopionych w cukrowym syropie? :)

Suflet czekoladowy

doskonały puszysty suflet czekoladowy

W ostatni piątek kulinarny i nie tylko kulinarny świat świętował Dzień Czekolady. Nie zarejestrowałabym pewnie nawet tego faktu (żyłam w przekonaniu, że Dzień Czekolady obchodzony jest jesienią!), gdyby nie ogromna paczka z Lidla w prezencie z tej okazji, wypełniona po brzegi czekoladami Fin Carré. Marka posiada certyfikat UTZ, za którym kryje się bardzo przyzwoita jakość w bardzo przyzwoitej cenie oraz gwarancja, że kakao użyte do produkcji pochodzi z odpowiedzialnych upraw, na których zyskują lokalne społeczności. Tak trzymać! :)

Dzień Czekolady pewnie minąłby bez echa również dlatego, że nie jestem czekoladoholiczką. Czekoladę przyjmuję w małych ilościach, okazjonalnie i na zasadzie delektowania się bardziej niż codziennego niezbędnika lub pocieszyciela w gorszych chwilach. Lubię kostkę dobrej czekolady od czasu do czasu, lubię rozpływającą się w ustach czekoladową pralinkę, lubię prawdziwe, czekoladowe polewy na cieście, czy kawałek dobrej, wilgotnej, czekoladowej babki. Mam też słabość do czekoladowego sufletu. Od lat piekę go z tego samego, sprawdzonego przepisu z serii Le Cordon Bleu. Zawsze pięknie wyrasta, jest lekki jak mgiełka i pyszny, nawet kiedy zdąży już lekko opaść i ostygnąć. Jeżeli macie ochotę na totalny czekoladowy odlot, wystarczy delikatnie przebić skórkę upieczonego sufletu łyżeczką i wlać do środka trochę wiśniówki lub czekoladowego likieru...

doskonały puszysty suflet czekoladowy

Suflet czekoladowy:

50 g ciemnej czekolady, grubo posiekanej,
250 ml mleka,
60 g masła,
3 łyżki mąki,
4 jajka,
2,5 łyżki drobnego cukru,
1 łyżka kakao,
szczypta soli,
cukier puder

Mleko podgrzać prawie do wrzenia, zalać nim czekoladę i mieszać, aż całkowicie się rozpuści.
W rondelku stopić masło, dodać mąkę. Gotować na małym ogniu przez minutę. Ciągle gotując, wlewać stopniowo czekoladowe mleko, mieszając drewnianą łyżką. Doprowadzić do wrzenia i zdjąć z ognia (powstanie coś w rodzaju gęstego budyniu). Odstawić do całkowitego wystygnięcia.

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Cztery duże lub sześć małych kokilek do sufletów wysmarować masłem i wstawić do lodówki, aby masło stwardniało. Posmarować raz jeszcze i każdą foremkę oprószyć cukrem pudrem.

Żółtka oddzielić od białek. Żółtka dodać do wystudzonej masy czekoladowej i dobrze wymieszać.
Białka ubić z solą, aż z piany będzie można formować miękkie, spiczaste "górki". Dodać cukier i ubijać jeszcze przez chwilę. Na końcu dodać przesiane kakao i wmieszać do piany.
1/3 piany dodać do masy czekoladowej i delikatnie wymieszać, aż składniki połączą się. Z taki sam sposób wymieszać resztę piany.

Masą napełnić kokilki do pełna i wyrównać wierzch płaskim nożem. Posypać po wierzchu cukrem pudrem, a w środku zrobić palcem głęboki dołek, dzięki czeku suflet będzie równo rósł.
Piec 15-20 minut, aż suflety urosną, a na wierzchu uformuje się cienka skorupka. Upieczone posypać przesianym cukrem pudrem i natychmiast podawać.

doskonały puszysty suflet czekoladowy
doskonały puszysty suflet czekoladowy
zdjęcie zrobione telefonem Nokia 808 Pure View



Dyniowe tiramisu

tiramisu dyniowe z kremem dyniowym i mascarpone

Przetarłam oczy ze zdumienia i dwukrotnie sprawdziłam datę mojego ostatniego wpisu. Prawie miesiąc!?! Przekonana byłam, że minął najwyżej tydzień, może półtora. W tym czasie zdążyłam przenieść się do mojego całkiem nowego mieszkania, odczarować surowe, jeszcze trochę obce ściany i tchnąć w nie, kawałek po kawałku siebie, ugościć zastępy przyjaciół, dla których z dziką radością gotowałam i piekłam ich ulubione przysmaki w nowiutkiej kuchni, a także odchorować moje coroczne "około pierwszolistopadowe" przeziębienie :) Mimo całego zamieszania, nie zapomniałam w tym roku o dyni i chociaż festiwalowe dni niestety dobiegły końca, mam dla Was kilka smakowitych "pofestiwalowych" dyniowych propozycji.

Pączki orzechowe

karnawałowe pączki orzechowe z mielonymi orzechami

Dzisiaj kulminacja karnawałowej rozpusty, czyli Tłusty Czwartek :) Jak tradycja nakazuje, pączka zjeść trzeba i nawet pospolite objadanie się ujdzie na sucho ;) Schowajcie więc do szafy wszystkie diety i tabele kalorii - dzisiaj można!

Legumina dyniowa

legumina dyniowa - staropolski deser zapiekany

Mój staropolski obiad, kończę dziś obiecanym deserem.

Kiedy Brytyjczycy szczycili się swoimi puddingami, na stołach francuskich królował migdałowy Blanc-Manger, u nas jadano leguminy. Nazwa deseru nie kojarzy się szczególnie smakowicie (zupełnie jak osławiony angielski 'pudding' ;)) i przywodzi na myśl coś "budyniowatego" i mdłego, coś co mogło smakować jedynie i tak cierpiącemu dla idei dziewiętnastowiecznemu, blademu, romantycznemu poecie ;) Postanowiłam obalić ten mit, testując na własnej skórze leguminę dyniową, która okazała się jednym z najlepszych domowych deserów, jakie ostatnio jadłam i którą będę powtarzać pewnie przynajmniej przez najbliższy miesiąc (dopóki wyczerpię zapasy dyniowego puree ;))

Z jabłkiem w roli głównej. Jabłka z miętą zapiekane pod orzechową kruszonką i sałatka śledziowo-buraczana w jabłku

jabłka z miętą zapiekane pod orzechową kruszonką na deser

To już ten czas! Pora na owocowy zawrót głowy, o którym wspominałam Wam dwa tygodnie temu :) W najnowszej Gali znajdziecie soczyste strony Smako-Łyka Żywiec Zdrój i przepisy zainspirowane jego smakami - jabłkiem i cytryną. Właśnie kolory i owocowe smaki wody źródlanej zainspirowały mnie do zabawy i stworzenia posiłków, składających się z przystawki, dania głównego i deseru. Zacznijmy od jabłka :)

Jabłka to te z nielicznych owoców, którymi mamy szczęście cieszyć się okrągły rok. Podobno jestem od nich uzależniona, bo dzień bez jabłka na drugie śniadanie uważam za dzień stracony :) Nie wiem, czy to efekt mądrego wierszyka z lekcji języka angielskiego, który mocno wrył mi się w pamięć (an apple a day keeps the doctor away ;)), czy to, że odkąd pamiętam, jabłka były zawsze w zasięgu moich rąk - czy to prosto z drzew w ogrodzie latem, czy z wypełnionych po brzegi skrzynek w piwnicy zimą. Nie sposób ich nie lubić, nie tylko za smak, ale i uniwersalność, którą najchętniej wykorzystuję w kuchni. Jabłko jest fantastycznym materiałem, szczególnie kiedy może być jednocześnie naczyniem do serwowania, dekoracją i częścią potrawy, jak w sałatce śledziowo-buraczanej, którą podaję na przystawkę :) Wydrążone i zblanszowane wciąż zachowuje swój dekoracyjny kolor i kształt, ale jest na tyle miękkie, że podane z sałatką, staje się jej smakowitą częścią. Na danie główne wybrałam lekki makaron z pomidorami, jabłkami i kaparami, który świetnie komponuje się z źródlaną wodą o jabłkowym smaku. Deser z jabłkiem w roli głównej? Od razu przychodzi mi na myśl szarlotka w przeróżnej postaci, bo chyba nie ma nic lepszego od jabłek upieczonych w kruchym lub biszkoptowym cieście. I nawet nie trzeba specjalnie głowić się nad przepisem - wystarczy zapiec jabłka pod orzechową kruszonką, teraz latem koniecznie z dodatkiem świeżej, orzeźwiającej mięty.

sałatka śledziowo-buraczana w jabłku

Sałatka śledziowo-buraczana w jabłku:

2 filety śledziowe typu matjas,
2 buraczki ćwikłowe,
1 szklanka białej fasolki,
2 cebulki dymki,
1 łyżka soku z cytryny,
1 łyżka oliwy z oliwek,
pieprz i sól,
4 jabłka

Umyte jabłka wydrążyć, odkrawając górną część z ogonkiem i usuwając gniazdka nasienne i część miąższu. Skropić od środka sokiem z cytryny i blanszować w gotującej się nieosolonej i nieosłodzonej wodzie przez 3 minuty. Wyjąć i zahartować w zimnej wodzie.

Ugotowane buraczki pokroić w cienkie paseczki, cebulki posiekać drobno, a śledzia pokroić w małą kostkę. Wszystkie składniki wymieszać z ugotowaną wcześniej i ostudzoną fasolką (lub odsączoną fasolką z puszki), przyprawić solą i pieprzem, skropić pozostałym sokiem z cytryny i wymieszać z oliwą. Przygotowaną sałatką napełnić zblanszowane jabłka.


Jabłka z miętą zapiekane pod orzechową kruszonką:


2-3 kwaskowate jabłka,
łyżeczka soku z cytryny,
2 łyżki cukru brązowego,
½ łyżeczki cynamonu,
kilka liści świeżej mięty,
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej,
1/3 szklanki orzechów włoskich,
1/3 szklanki cukru brązowego,
1/3 szklanki mąki,
80 g masła

Obrane jabłka pokroić w kostkę i skropić sokiem z cytryny. W rondlu rozgrzać 2 łyżki masła, dodać jabłka z cynamonem i dwiema łyżkami cukru brązowego i smażyć przez chwilę. Dodać mąkę ziemniaczaną oraz posiekaną miętę i dokładnie wymieszać z jabłkami.

Naczynie do zapiekania lub kokilki wysmarować masłem i oprószyć cukrem brązowym. Napełnić jabłkami.

Posiekane drobno orzechy włoskie wymieszać z mąką i cukrem. Dodać pozostałe masło i opuszkami palców rozcierać ze składnikami suchymi tworząc grudki.
Kruszonkę rozłożyć równomiernie na jabłkach i zapiekać w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni do zarumienienia.

jabłka z miętą zapiekane pod orzechową kruszonką na deser

Pudding daktylowy z sosem toffie / Sticky toffie pudding

sticky toffie pudding pudding daktylowy z sosem toffie

Sticky toffie pudding, to jeden z ulubionych deserów Brytyjczyków. Poznałam go właśnie na wyspach i od razu dołączyłam do wielbicieli daktylowego deseru :)

Kilka lat temu, na fali wielkiej emigracji, tuż po studiach (choć raczej z ciekawości niż z chęci osiedlenia się na stałe) wylądowałam w środkowej Anglii, dokładnie w Kumbrii, a jeszcze dokładniej w niewielkim pubie, połączonym z hotelikiem (wyglądającym jak wypisz wymaluj Fawlty Towers ;)), położonym w środku gór malowniczego Lake District. Miejsce zimą zapomniane przez Boga i ludzi, a latem odwiedzane przez amatorów górskiej przyrody, zapierających dech w piersiach widoków i długich pieszych wędrówek, gdyż dostać się tam można jedynie małą, wąskotorową kolejką lub pokonując kilka górskich masywów.

Poza wszystkimi okolicznymi atrakcjami, najbardziej interesowała mnie oczywiście praca w kuchni. Trafiłam nie najgorzej, bo do szefa, który nie był co prawda profesjonalistą, ale za to pasjonatem, z ambicjami stworzenia kuchni, opartej na produktach dostępnych w okolicy, a przede wszystkim na wyrobach własnych. Dzięki temu mieliśmy w ofercie przepyszne śniadaniowe kiełbaski i słynną cumberland sausage, wyrabiane przez lokalnego, zaprzyjaźnionego masarza, domową konfiturę pomarańczową, swojskie pieczywo. Sami robiliśmy pastę do zielonego curry i kormy, warzywny i mięsny bulion, a jeżyny, od których uginały się pobliskie krzaki, przerabialiśmy na fantastyczne, domowe lody. Wszystkie inne desery również były robione na miejscu i nawet miałam w to swój wkład :) Kiedy przeszłam już okres próbny od zmywacza, obserwatora, podawacza łyżek i kuchennych sprzętów, kelnerki, do osoby od garnirowania potraw i przygotowywania półproduktów, dostąpiłam też zaszczytu pieczenia i gotowania :) Tam po raz pierwszy upiekłam sticky toffie pudding, a kiedy okazało się, że wyszedł wyższy i bardziej puszysty od wszystkich pieczonych wcześniej, stałam się oficjalną dyżurną od deserów :) Zaraz potem trafiły do lunchowego menu podwójnie czekoladowe i białe - waniliowe mufiny oraz mój autorski deser czekoladowy, ochrzczony mianem "chocolate cup", o który opowiem Wam na pewno przy innej okazji :) Wspominam ten czas z nostalgią i rozrzewnieniem, a kiedy dopadnie mnie taka tęsknota, piekę na przykład sticky toffie pudding :)

sticky toffie pudding pudding daktylowy z sosem toffie

Niech Was nie zwiedzie nazwa, bo deser nie ma nic wspólnego z budyniowatą konsystencją. Jest to rodzaj puszystego, wilgotnego ciasta, chociaż faktem jest, że smakuje najlepiej na ciepło. Nie ma też w nim ani grama kakao i czekolady, chociaż wygląda jak ciemny piernik lub murzynek. Taki kolor nadają mu daktyle, w połączeniu z sodą. Zwykle piecze się go w tortownicy lub prostokątnej blaszce (na standardową, dużą prostokątną foremkę trzeba koniecznie podwoić ilość składników) i kroi na kwadraty. U mnie dziś wyjątkowo w foremce serduszkowej. Bo słodkiej jak daktylowy pudding i gorącej jak sos toffie miłości Wam życzę :)


sticky toffie pudding pudding daktylowy z sosem toffie

Pudding daktylowy z sosem toffie:


200 g daktyli bez pestek,
100 g miękkiego masła,
1/2 szkl. cukru,
1 szklanka wody,
2 jajka o temperaturze pokojowej,
1,5 szkl. mąki,
1 łyżeczka sody oczyszczonej,
2 łyżeczki proszku do pieczenia,
szczypta soli

sos toffie -
1 szkl. cukru trzcinowego,
100 g masła,
1/2 szkl. śmietanki kremowej

Daktyle przełożyć do miski, dodać sodę i zalać wszystko wrzącą wodą (1 szklanką). Przykryć i pozostawić na około 5-10 minut. Zaparzone daktyle (wraz z wodą) posiekać blenderem na mus. Ostudzić do temperatury pokojowej.

Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Ciągle ucierając dodawać po jednym jajku (po dodaniu każdego jajka ucierać przynajmniej minutę na najwyższych obrotach miksera).

Mąkę przesiać i wymieszać z proszkiem do pieczenia. Ostudzone daktyle i mąkę dodać do masy maślanej i wszystko wymieszać szybko metalową łyżką. Ciasto przełożyć do kwadratowej formy lub tortownicy o średnicy 20 cm (lub pojedynczych foremek muffinkowych), wyłożonej papierem do pieczenia lub wysmarowanej masłem.

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Piec pudding około 40 minut, do suchego patyczka. Po wyjęciu z pieca, zostawić w formie na przynajmniej 10 minut.

Składniki na sos - śmietankę, cukier i masło przełożyć do małego garnka. Podgrzewać mieszając, aż cukier całkowicie się rozpuści, a całość zagotuje. Zmniejszyć ogień i gotować jeszcze 2 minuty.

Pudding najlepiej smakuje na ciepło, polany gorącym sosem toffie. W wersji rozpasanej całość można okrasić bitą śmietaną i świeżymi owocami ;)

sticky toffie pudding pudding daktylowy z sosem toffie

Arkas

staropolski deser arkas

Żaden dobry obiad nie może obejść się bez deseru. A skoro zaczęłam od dania magnackiego, chciałabym skończyć deserem królewskim :) Wiecie co najbardziej lubił, oprócz słodkich ust królowej Marysieńki, król Jan III Sobieski? :) Otóż uwielbiał podobno deser, o egzotycznie brzmiącej nazwie - arkas. Przygotowywany z jajek, mleka i śmietanki, zakwaszany sokiem z cytryny, przypomina trochę wielkanocną paschę, a jego nazwa ma prawdopodobnie rodowód wschodni. Arkas podawano na polskich, królewskich a potem magnackich i szlacheckich stołach długie wieki, bo wspominał go jeszcze Mickiewicz w Panu Tadeuszu, jako już trochę zapomnianą potrawę, podawaną podczas ostatniej staropolskiej uczty w Soplicowie:

Dalej inne potrawy, a któż je wypowie!
Kto zrozumie nie znane już za naszych czasów
Te półmiski kontuzów, arkasów, blemasów,
Z ingredyjencyjami pomuchl, figatelów,
Cybetów, piżm, dragantów, pinelów, brunelów;
[ks.XII, w.143-147]

Można chyba uznać więc, że jest to jeden z najstarszych deserów kuchni polskiej (wcześniej jadano świeże lub smażone z miodem owoce i prawdziwą paschę z białego sera), dlatego dołączam arkas do akcji Gotujemy po polsku! pod patronatem serwisu zPierwszegoTloczenia.pl i bardzo polecam do wypróbowania. W końcu król nie mógł się mylić ;)

staropolski deser arkas

Arkas:
(porcja na 3 osoby)

5 żółtek,
2 szkl. mleka,
1/2 szkl. cukru,
1/2 szkl. śmietanki kremowej,
sok i skórka otarta z połowy cytryny,
owoce świeże lub kandyzowane

Żółtka utrzeć ze śmietanką. Na koniec dodać sok i skórkę cytryny.

Mleko zagotować z cukrem. Zdjąć z ognia i mieszając wlewać powoli żółtka ze śmietanką. Z powrotem wstawić na ogień i podgrzewać do zagotowania i zwarzenia się masy. Powstały twarożek wylać na lnianą ściereczkę lub kilka warstw gazy, zawiązać i zostawić do ostygnięcia i odcieknięcia. Masę przełożyć do pucharków lub salaterek i udekorować owocami.

staropolski deser arkas