Pokazywanie postów oznaczonych etykietą desery. Pokaż wszystkie posty

Rożki kokosowe z bitą śmietaną i fiołkami

kruche rożki kokosowe z bitą śmietaną i fiołkami

Myślałam, że tegoroczny sezon fiołkowy zakończy się na wielkanocnej babce fiołkowej, kiedy po chwilowym wiosennym ociepleniu z dnia na dzień i z nocy na noc robiło się coraz zimniej, a ja miałam coraz większe obawy, czy po raz pierwszy nie przyjdzie mi zbierać fiołków w śniegu, o ile w ogóle jakieś uchowają się po przymrozkach. Trochę się uchowało na szczęście i udało się zebrać, choć nie były to najprzyjemniejsze fiołkowe zbiory, jakie pamiętam (jaka przyjemność ze zbierania, kiedy kostnieją palce :/). Na szczęście też, fiołki dobrze przechowują się w lodówce i takim sposobem trochę przedłużyłam ich żywot, więc do babki fiołkowej dołączą jeszcze przynajmniej dwa nowe, kwiatowe desery. Pierwszy to kokosowe rożki z fiołkową bitą śmietaną. Ależ one dobre! :)

Beignets z Nowego Orleanu


Oglądanie programów kulinarnych ma zgubny wpływ (na wagę) ;) Odkąd obejrzałam odcinek Słodkiego Biznesu, w którym Buddy Valastro (ten zabawny włoski cukiernik od zwariowanych tortów), podróżujący z rodziną po Stanach, zajada się w Nowym Orleanie jeszcze gorącymi beignets, te puszyste, pączkowe poduszeczki nie dawały mi spokoju. A że do Nowego Orleanu nie wybieram się w najbliższej przyszłości (wciąż jeszcze bardziej kręci mnie kierunek na Wschód od południka zero), nowoorleańskie beignets własnej roboty po prostu musiałam wypróbować w karnawale.

Mołdawskie placindy z dynią

placindy z dynią rustykalne mołdawskie ciastka smażone

Czekały cierpliwie na sezon dyniowy, a ja miałam na nie ochotę, odkąd tylko piękna książka Olii Hercules "Mamuszka" pojawiła się w moim domu. Mołdawskie placindy z dynią to proste, smażone na patelni ciastka z ciasta kefirowego. Wyglądają i smakują rustykalnie, a do takiego jedzenia zawsze mam słabość. Nadzieniem jest starta na grubych oczkach tarki surowa dynia, wymieszana z brązowym cukrem. Od siebie dodałam jeszcze szczyptę ulubionego cynamonu, ale nie jest to konieczne. I po raz kolejny mogłam przekonać się, że coś tak prostego może smakować aż tak dobrze.

Ciasto jogurtowe z jagodami

ciasto jogurtowe z jagodami które smakuje jak puszysty sernik

Zostało mi trochę jagód po jagodziankach i pampuchach (pozycje obowiązkowe każdego jagodowego lata!). Jakie piękne, dorodne, duże i słodkie są w tym roku - to zdecydowanie jagodowy rok. Pasowały mi do delikatnego, puszystego ciasta/deseru na niedzielne popołudnie. Sernik z tłustego twarogu byłby odrobinę za ciężki, ale sernik z jogurtu, to zupełnie inna bajka! Lekkie i delikatne ciasto jogurtowe z jagodami to dokładnie to, czego szukałam.

Mus czekoladowo-piernikowy

puszysty i kremowy mus czekoladowo-piernikowy

Coś dla prawdziwych czekoladoholików i wielbicieli wedlowskich przysmaków. Przyznaję, że nie dałam rady całemu pucharkowi, ale całkiem przeciętny zjadacz czekolady ze mnie, a do tego deseru  potrzeba wytrawnego konesera!

Tulumba

tulumba deser turecki

Po takim kulinarnym karnawale trzeba będzie narzucić sobie ostrą dietę w poście! Ale jak tu się oprzeć tym wszystkim karnawałowym smakołykom, których skład w znakomitej większości może przyprawić o atak serca każdego dietetyka. Na przykład takiej tulumba :) Moje słodkie, karnawałowe wędrówki zagnały mnie aż na Bliski Wschód, a tam jest słodko do entej potęgi.

Koktajl truskawkowo-kawowy

orzeźwiający koktajl truskawkowo-kawowy

Na taki czerwiec czekałam - gorący, słoneczny, czasem burzowy, kiedy trzeba rozładować niepotrzebne napięcia. Pierwsze wypady nad wodę, pierwsze całonocne biesiadowania przy ognisku i grillu i ciepłe wieczory na porastającym ziołami, pomidorami w donicach i pelargoniami balkonie, ze szklanką truskawkowego koktajlu na kolację. Koktajlem truskawkowym na kefirze nie sposób się znudzić, ale lubię urozmaicić jego smak, dorzucając garść kamczackich jagód, listki bazylii, melisy lub mięty, a to znów dodając trochę kwiatów bzu czarnego.

Od czasu do czasu zdarza mi się zaszaleć, zamieniając mój prosty koktajl w mrożony, kawowy deser, szczególnie odkąd przypomniało mi się, że jestem posiadaczką książeczki z inspiracjami w temacie kawy mrożonej i uroczych foremek do lodu w kształcie ziarenek kawy, które dostałam kiedyś w prezencie od firmy Jacobs ;) Koneserzy małej czarnej pewnie popukają się w głowę na taki pomysł, ale wielbiciele kawowych deserów powinni być zachwyceni - koktajl smakuje zacnie, szczególnie w upalne, czerwcowe dni.

orzeźwiający koktajl truskawkowo-kawowy
orzeźwiający koktajl truskawkowo-kawowy

Koktajl truskawkowo-kawowy:

8 łyżeczek kawy rozpuszczalnej,
1 szklanka wody,
100 ml mleka,
pół banana,
ok. 10 dojrzałych truskawek,
2 łyżeczki cukru brązowego (opcjonalnie)

Kawę rozpuszczalną zalać przegotowaną wodą i ostudzić. Przelać do foremek na lód i zamrozić.

Pół banana, truskawki, mleko i 3 kostki zamrożonej kawy zmiksować blenderem do uzyskania jednolitej konsystencji. Jeżeli lubicie kawę na słodko - całość dosłodzić cukrem brązowym.
Koktajl przelać do szklanki i dodać jedną lub dwie dodatkowe kostki zamrożonej kawy.

orzeźwiający koktajl truskawkowo-kawowy
orzeźwiający koktajl truskawkowo-kawowy

Chlebowe szarlotki z rabarbarem i orzechową kruszonką

chlebowe szarlotki babeczki z rabarbarem i orzechową kruszonką

Nie przypuszczałam nawet, że będą smakować tak dobrze! Po pierwsze, chlebowe szarlotki wybawiły mnie w końcu z dylematu, co zrobić z nadmiarem chleba tostowego, na który mam ochotę tylko czasami i zwykle ciężko rozprawić mi się z jego całym opakowaniem. Upieczone z owocowym nadzieniem jako spody, są chrupiące i o dziwo nie nasiąkają i nie rozmaczają się od soku, nawet kiedy którejś szarlotce uda się uchować na drugi dzień (zdecydowanie najpyszniejsze są na ciepło!). Po drugie, największą furorę zrobiły jednak nie chlebowe spody, ale chlebowo-orzechowa kruszonka! Wypróbujcie ją koniecznie, niekoniecznie tylko i wyłącznie w tym przepisie, ale do każdego innego kruszonkowego wypieku. Szarlotki tym razem w kombinacji rabarbarowo-jabłkowej, ale połączenie z truskawkami, malinami, porzeczkami lub jagodami też sprawdzi się świetnie. W końcu najlepszy w roku owocowy sezon dopiero przed nami :)

chlebowe szarlotki babeczki z rabarbarem i orzechową kruszonką

Chlebowe szarlotki z rabarbarem:
(wg  Taste.com.au)

opakowanie chleba tostowego pełnoziarnistego,
130 g masła,
1 łyżeczka mąki,
1/2 szklanki cukru,
2 łyżki cukru brązowego,
1/4 szklanki orzechów (używałam laskowych, ale mogą być każde inne),
1/4 łyżeczki cynamonu,
szczypta soli,
450 g łodyg rabarbaru,
2 jabłka

70 g masła stopić. Przygotować foremkę do pieczenia muffinek (z sześcioma większymi lub standardową - z 12 mniejszymi otworami) - każdy otwór wysmarować masłem. 12 kromek chleba, jeżeli używacie formy 12-otworowej lub 9, jeżeli używacie formy 6-otworowej rozwałkować cienko wałkiem i każdą wysmarować z jednej strony stopionym masłem. Kromki przekroić na pół po skosie i powstałymi trójkątami chleba wyłożyć foremki (2 trójkąty wystarczą do mniejszych otworów, a 3 do większych), tak aby zachodziły na siebie, maślaną stroną do dna.

Umyty rabarbar pokroić na kawałki. W rondlu stopić 30 g masła, dodać rabarbar, pokrojone w kostkę jabłka i mąkę. Dusić na małym ogniu, aż rabarbar zmięknie. Dodać pół szklanki cukru i wymieszać. Odstawić do ostygnięcia.

Dodatkowe 2 kromki chleba, cukier brązowy, orzechy, cynamon, sól i pozostałe masło posiekać blenderem, tak aby powstały grudki.

Rozgrzać piekarnik do 190 stopni. Każdą foremkę wyłożoną chlebem napełnić owocami i posypać orzechową kruszonką. Piec około 25 minut, aż brzegi szarlotek i kruszonka zarumienią się. Po upieczeniu ostrożnie wyjąć z foremek i studzić na kratce.

chlebowe szarlotki babeczki z rabarbarem i orzechową kruszonką

Fiołkowe eklerki

fiołkowe eklerki z kremem i cukrem fiołkowym

Nie było mnie tu czas jakiś, więc na wstępie muszę przeprosić Was za moją nieobecność, za wszystkie zaległe wpisy, nieodpowiedziane komentarze i maile. Tak to już jest, że gotowanie, pieczenie i blogowanie wychodzi najlepiej, kiedy jest się szczęśliwym. Mnie tego szczęścia trochę ostatnio zabrakło, kiedy musiałam pożegnać na zawsze najbliższą mi osobę i dlatego wszystkie inne sprawy odeszły na dalszy plan. Wracam powoli, bo blog i kucharzenie były też dla mnie zawsze świetną terapią na smutki. Na pewno były i są nią również fiołki...

Pojawiły się zaledwie po kilku pierwszych prawdziwie wiosennych i słonecznych dniach. Najpierw nieśmiało, kilkoma kępkami, by później, jak każdego roku, pokryć niemal cały ogród liliowym dywanem. Nie zdążyłam przygotować się do fiołkowego sezonu, obmyślić wcześniej plany i receptury, ale pierwsze o czym pomyślałam wybierając się na pierwsze w tym roku fiołkobranie, to lekkie ciastka z fiołkowym kremem. Kiedy uzbierałam spore pudełko kwiatków, wiedziałam już, że będą to eklerki - kruche skorupki z ciasta parzonego, wypełnione bardzo kremowym nadzieniem z dodatkiem płatków fiołka i klasycznie polane czekoladą. Wiosenny deser jak marzenie. Posypka z fiołkowego cukru dopełniła dzieła.

fiołkowe eklerki z kremem i cukrem fiołkowym
fiołkowe eklerki z kremem i cukrem fiołkowym

Fiołkowe eklerki:

ciasto - 
115 g mąki,
200 ml zimnej wody,
85 g masła,
3 średnie jajka,
4 łyżeczki cukru,
1/2 łyżeczki soli

krem fiołkowy -
200 ml pełnotłustego mleka,
1 łyżka syropu fiołkowego,
2 łyżki płatków fiołków,
3 żółtka,
20 g cukru pudru,
2 łyżki skrobi ziemniaczanej

200 ml śmietanki kremowej 30%
1 łyżka cukru pudru
cukier fiołkowy

polewa -
100 g czekolady (deserowej lub mlecznej wg uznania),
2 łyżeczki masła,
1 łyżeczka śmietanki

Wodę wlać do rondla, dodać pokrojone w kawałki masło, cukier i sól. Podgrzewać na małym ogniu do czasu, aż masło całkowicie się rozpuści. Zwiększyć ogień, aż do zagotowania. Zdjąć rondel z ognia, wsypać do niego od razu całą mąkę i szybko wymieszać wszystko drewnianą łyżką, aż powstanie jednolita masa, która będzie odstawać od ścianek i dna. Z powrotem umieścić rondel na średnim ogniu i cały czas mieszając suszyć ciasto przez 3-4 minuty, aż będzie jednolite i lśniące. Odstawić z ognia, przełożyć ciasto do miski o ostudzić.

Jajka lekko ubić. Dodawać powoli do ostudzonego ciasta ucierając drewnianą łyżką lub mikserem ze spiralnymi końcówkami.

Rozgrzać piekarnik do 200 stopni.
Podłużne paski ciasta (mniej więcej 3 x 8 cm) wyciskać z rękawa cukierniczego z okrągłą końcówką na blachę, zachowując odstępy (ciasto będzie rosło) na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.
Piec około 30 minut (po 20 minutach zmniejszyć temperaturę do 180 stopni), aż ciastka będą złotobrązowe (nie mogą być zbyt blade, ponieważ opadną). Upieczone eklerki nakłuwać od spodu wykałaczką i studzić w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami.

Przygotować krem. Mleko zagotować, dodać płatki fiołków i syrop fiołkowy i odstawić na 15 minut.
Żółtka utrzeć z cukrem na jasny krem, dodać skrobię ziemniaczaną i wymieszać z ostudzonym mlekiem fiołkowym. Całość podgrzewać na małym ogniu stale mieszając, aż masa zgęstnieje. Odstawić z ognia i ostudzić.
Śmietankę ubić na sztywno z cukrem pudrem. Delikatnie wymieszać z kremem fiołkowym.

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej z masłem i odrobiną śmietanki.

Upieczone eklerki przeciąć wzdłuż ostrym nożem. Na spody nałożyć krem fiołkowy. Wierzchy zanurzyć w rozpuszczonej czekoladzie i przykryć każde ciastko. Posypać cukrem fiołkowym.

Ciastka można upiec dzień wcześniej. Krem i nadziewanie eklerków lepiej zostawić na ostatnią chwilę, tuż przed podaniem, żeby ciasto nie zmiękło.

fiołkowe eklerki z kremem i cukrem fiołkowym
fiołkowe eklerki z kremem i cukrem fiołkowym




Trufle czekoladowo-cynamonowe

domowe świąteczne trufle czekoladowo-cynamonowe

Zdaje się, że orkan Ksawery na dobre przegonił zimę i boję się, że po raz kolejny zastaniemy ją dopiero około Wielkanocy ;) Może nie będzie białego Bożego Narodzenia, ale na pewno będzie miło, smacznie i świątecznie. Świąteczną atmosferę poczułam na dobre, kiedy (tradycyjnie, jak co roku z małym spóźnieniem ;)) upiekłam pierniczki. Teraz dawkuję ją sobie, powoli dokładając kolejne świąteczne dekoracje mieszkania, kolejne dania do świątecznego menu i kolejne składniki do świątecznej listy zakupów. W temacie świątecznych prezentów jestem prawie gotowa, ale na wypadek niespodziewanego gościa mam w zanadrzu pomysł na słodkie prezenty własnej roboty. Nadal bezkonkurencyjne są nadziewane marcepanem śliwki w czekoladzie, ale równie smacznym i uroczym urozmaiceniem mogą być rozpływające się w ustach, trochę krówkowe w smaku, czekoladowo-cynamonowe trufelki. Dodatki do nich pozostawiam wyobraźni i Waszym upodobaniom. Ja postawiłam na kakao z domieszką cynamonu (w końcu cynamonu nigdy za wiele ;)), wiórki kokosowe i rozmigotane, jak światełka na choince, kolorowe, cukrowe kuleczki. Trufle można zrobić wcześniej, na przykład już teraz i przechować w zamkniętym pudełku w lodówce. Później wystarczy je tylko ładnie zapakować i obdarować kogoś bliskiego.

domowe świąteczne trufle czekoladowo-cynamonowe
domowe świąteczne trufle czekoladowo-cynamonowe

Trufle czekoladowo-cynamonowe:

1 puszka mleka skondensowanego słodzonego,
2 łyżeczki cynamonu,
150 g czekolady gorzkiej,
3 łyżki masła,
1/2 łyżeczki soli morskiej

dodatkowo - 
kakao w proszku,
wiórki kokosowe,
cukrowa posypka,
mielone lub drobno posiekane orzechy/migdały

Mleko podgrzać w rondelku, po czym dodać czekoladę połamaną na kawałki, cynamon i masło. Podgrzewać na małym ogniu mieszając, aż czekolada rozpuści się całkowicie i masa zacznie gęstnieć.

Masę przelać do szklanej lub ceramicznej foremki i oprószyć solą morską. Zostawić do ostygnięcia i wstawić do lodówki na przynajmniej 2 godziny.

Z zimnej masy formować kulki wielkości orzecha włoskiego i każdą obtoczyć dokładnie w przygotowanych sypkich dodatkach.

domowe świąteczne trufle czekoladowo-cynamonowe
domowe świąteczne trufle czekoladowo-cynamonowe

Dynia z kokosowym nadzieniem

dynia z kokosowym nadzieniem gotowana na parze

Moje ogrodowe plony dyniowe w tym roku nie były zbyt imponujące. Oprócz zaledwie kilku sztuk bardzo średniej wielkości (jak na dynie, które udawało nam się wyhodować w latach poprzednich), zachowała się też jedna maleńka, o średnicy nie większej niż 35 centymetrów, przypominającą bardziej dynię ozdobną niż taką, która powinna zapewnić posiłek całej rodzinie. Zerwałam ją z takim właśnie przekonaniem, że będzie jedną z ozdób mojej jesiennej kuchni. Mini-dynia pełniła taką funkcję do czasu, aż przypomniał mi się przepis na deser, który znalazłam kiedyś w którejś z książek o kuchni azjatyckiej - przepis na małą dynię, wypełnioną kremem jajeczno-kokosowym i ugotowaną w całości na parze. Moja jesienna ozdoba nadawała się nań idealnie! :) Dzięki niej powstał  oryginalny, smaczny, delikatny deser - znowu azjatycki, bo bardzo popularny w Tajlandii. Słodkawy miąższ dyni wspaniale pasuje do kokosowego, aksamitnego nadzienia i konfitury z dzikich czereśni, którą podałam jako dodatek. Polecam bardzo i dołączam do moich propozycji na Festiwal Dyni.

dynia z kokosowym nadzieniem gotowana na parze
dynia z kokosowym nadzieniem gotowana na parze

Dynia z kokosowym nadzieniem:
(wg przepisu Sangkhaya Phak Thong)

1 mała dynia,
150 ml mleka kokosowego,
1/3 szklanki cukru,
4 jajka,
szczypta soli

Z jednego końca dyni odciąć niewielki krążek i wydrążyć, usuwając pestki.

Jajka ubić z lekko podgrzanym mlekiem kokosowym, solą i cukrem. Przelać mieszaninę przez sitko i wlać do wydrążonego wnętrza dyni.

Naczynie do gotowania na parze wyłożyć dwoma paskami folii aluminiowej, ułożonymi na krzyż i postawić na nich dynię z nadzieniem (dzięki folii łatwiej będzie ją później wyjąć).

Dynię gotować pod przykryciem na średnim ogniu około 20 minut, aż krem zetnie się, a dynia będzie miękka (najlepiej sprawdzić to drewnianym patyczkiem).

Kiedy ugotowana dynia przestygnie, wyjąć ją i dobrze schłodzić w lodówce (najlepiej całą noc). Podawać ze świeżymi owocami lub konfiturą.

dynia z kokosowym nadzieniem gotowana na parze
dynia z kokosowym nadzieniem gotowana na parze





Fiołkowa pavlova z truskawkami

bezowa fiołkowa pavlova z truskawkami

Kiedy na moim ogrodowym, liliowym dywanie na miejscu fiołków spotykam coraz częściej wystawiające swoje fioletowe języki do słońca kwiatki bluszczyka kurdybanka, to znak, że sezon fiołkowy ma się ku końcowi. Bluszczyk, mimo że też jadalny, to dużo bardziej zadziorny w smaku i ze swoją goryczką trafiający tylko do wytrawnych wielbicieli przysmaków z łąki, dlatego nie zastąpi mi niestety słodkich fiołków, z którymi w tym roku żegnam się pavlovą.

Gdyby fiołki spóźniały się jeszcze bardziej lub truskawki dojrzewały znacznie wcześniej, co sezon spotykałby się najwdzięczniejsze dary wiosny. Tymczasem na nasze rodzime truskawki poczekamy jeszcze przynajmniej miesiąc (te na zdjęciach są "przyjezdne"), ale wprost nie mogłam oprzeć się pokusie doprowadzenia do tego rozkosznego spotkania :) Bezę z fiołkami pożeniłam już kiedyś w fiołkowych bezikach i mariaż okazał się tak udany, że tym razem postanowiłam powtórzyć to w okazałej pavlovej. Fiołki w bezie i fiołki na kremie, do tego truskawki - czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, czy wiosna to najpiękniejsza pora roku? :)

bezowa fiołkowa pavlova z truskawkami

Fiołkowa pavlova z truskawkami:

beza fiołkowa -
5 białek,
szczypta soli,
225 g drobnego cukru,
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej,
1 łyżeczka białego octu winnego,
1/2 szklanki płatków fiołków

krem -
150 ml śmietanki kremowej,
100 g mascarpone,
1 łyżka cukru pudru (opcjonalnie),

400 g truskawek,
garść świeżych fiołków

Białka z solą ubić na gęstą pianę. Dalej ubijając, dodawać stopniowo cukier. Kiedy masa będzie sztywna i lśniąca, dodać mąkę ziemniaczaną i ocet i delikatnie wymieszać. Na końcu delikatnie wmieszać płatki fiołków.

Płaską blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Na środku narysować okrąg o średnicy 23 cm. Rozłożyć na nim masę bezową, tak aby powstał kopczyk. Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Wstawić bezę, po czym natychmiast zmniejszyć temperaturę pieczenia do 140 stopni. Piec godzinę. Upieczoną bezę zostawić z piekarniku z lekko uchylonymi drzwiczkami do całkowitego ostygnięcia.

Śmietankę z cukrem ubić na krem. Ubijając na małych obrotach dodać w dwóch partiach serek mascarpone i mieszać chwilę, aż składniki połączą się. Krem wyłożyć na wierzch wystudzonej i przełożonej na paterę bezy i ozdobić pokrojonymi na połówki/ćwiartki truskawkami. Przed podaniem posypać deser świeżymi fiołkami.

bezowa fiołkowa pavlova z truskawkami
bezowa fiołkowa pavlova z truskawkami
zdjęcie zrobione telefonem Nokia 808 Pure View


Lizaki fiołkowe

lizaki fiołkowez zatopionymi kwiatkami fiołka

Moje tegoroczne zabawy z fiołkami zaczynam od lizaków :) Znudziły mi się już trochę fiołkowe przetwory, a zamiast nich, zachęcona fiołkowym tortem z poprzedniego sezonu, w tym postanowiłam pobawić się w kwiatowego cukiernika. A cóż słodszego może być od maleńkich, fiołkowych kwiatków, zatopionych w cukrowym syropie? :)

Nie są to pierwsze lizaki, które robiłam domowym sposobem. Z lat dziecinnych pamiętam lizaki, które z moją niewielką, ale jednak, pomocą, robiła (ku mojej wielkiej uciesze) mama. Pamiętam też lizaki (i kolorowe landrynki wielkości kropel rosy :)), które produkowałyśmy razem z Dziuunią, podczas szalonych wakacji z zestawem doświadczalno-edukacyjnym Młody Chemik :) A kiedy natknęłam się w sieci na cukrowe witrażyki z zatopionymi w nich ziołami i kwiatami, nie mogłam już myśleć o niczym innym, jak o uwięzieniu w podobny sposób świeżych, wiosennych fiołków. Zależało mi na przezroczystej szybce lizaków, aby widoczny był kolor kwiatów, więc wybrałam prosty przepis na bazie cukru i winianu potasu (dodatek syropów - kukurydzianego lub złotego, z marszu zabarwia na odcień żółtego lub pomarańczowego). Część masy zabarwiłam, nie do końca uzyskując kolor, o który mi chodziło, ale zachęcam do eksperymentów z kolorami, ponieważ można osiągnąć ciekawe efekty. Przy produkcji lizaków domowym sposobem bardzo przydaje się termometr cukierniczy lub kuchenny, ale można obejść się i bez niego, polegając na teście kruchości, który opisałam niżej.

lizaki fiołkowez zatopionymi kwiatkami fiołka

Lizaki z fiołkami:

250 g cukru,
100 ml wody,
1/2 łyżeczki winianu potasu (cream of tartar),
1 łyżeczka soku z cytryny,
barwnik spożywczy lub np. sok z buraka
garść świeżych fiołków,
patyczki do lizaków lub szaszłyków

Cukier wymieszać z wodą i winianem potasu w rondlu o grubym dnie. Podgrzewać, mieszając od czasu do czasu, aż cukier rozpuści się. Gotować na średnim ogniu , kontrolując temperaturę termometrem cukierniczym/kuchennym. Przygotować miskę z zimną wodą. Kiedy temperatura syropu przekroczy 100 stopni C, najlepiej sprawdzać konsystencję, wrzucając łyżką do miski z wodą odrobinę syropu. Kiedy syrop natychmiast zastygnie i jest kruchy (łamie się pod palcami), nie klejący - mieszanina jest gotowa. Odstawić rondel z ognia, dodać sok z cytryny i kilka kropel barwnika/soku z buraków, jeżeli chcemy uzyskać kolorowe lizaki.
Arkusz papieru do pieczenia rozłożyć na blasze do pieczenia lub zimnym blacie i posmarować cienką warstwą oleju. Lekko przestudzony syrop wylewać łyżką na papier, formując kółka. Przyłożyć do każdego z nich patyczek do lizaków/długą wykałaczkę, wtapiając w syrop. Na każdym kółku położyć kilka kwiatków fiołka, przodem do dołu. Na wierzch rozsmarować jeszcze odrobinę syropu, zatapiając w nim całkowicie fiołki. Odstawić do całkowitego zastygnięcia.

lizaki fiołkowez zatopionymi kwiatkami fiołka
lizaki fiołkowez zatopionymi kwiatkami fiołka

Suflet czekoladowy

doskonały puszysty suflet czekoladowy

W ostatni piątek kulinarny i nie tylko kulinarny świat świętował Dzień Czekolady. Nie zarejestrowałabym pewnie nawet tego faktu (żyłam w przekonaniu, że Dzień Czekolady obchodzony jest jesienią!), gdyby nie ogromna paczka z Lidla w prezencie z tej okazji, wypełniona po brzegi czekoladami Fin Carré. Marka posiada certyfikat UTZ, za którym kryje się bardzo przyzwoita jakość w bardzo przyzwoitej cenie oraz gwarancja, że kakao użyte do produkcji pochodzi z odpowiedzialnych upraw, na których zyskują lokalne społeczności. Tak trzymać! :)

Dzień Czekolady pewnie minąłby bez echa również dlatego, że nie jestem czekoladoholiczką. Czekoladę przyjmuję w małych ilościach, okazjonalnie i na zasadzie delektowania się bardziej niż codziennego niezbędnika lub pocieszyciela w gorszych chwilach. Lubię kostkę dobrej czekolady od czasu do czasu, lubię rozpływającą się w ustach czekoladową pralinkę, lubię prawdziwe, czekoladowe polewy na cieście, czy kawałek dobrej, wilgotnej, czekoladowej babki. Mam też słabość do czekoladowego sufletu. Od lat piekę go z tego samego, sprawdzonego przepisu z serii Le Cordon Bleu. Zawsze pięknie wyrasta, jest lekki jak mgiełka i pyszny, nawet kiedy zdąży już lekko opaść i ostygnąć. Jeżeli macie ochotę na totalny czekoladowy odlot, wystarczy delikatnie przebić skórkę upieczonego sufletu łyżeczką i wlać do środka trochę wiśniówki lub czekoladowego likieru...

doskonały puszysty suflet czekoladowy

Suflet czekoladowy:

50 g ciemnej czekolady, grubo posiekanej,
250 ml mleka,
60 g masła,
3 łyżki mąki,
4 jajka,
2,5 łyżki drobnego cukru,
1 łyżka kakao,
szczypta soli,
cukier puder

Mleko podgrzać prawie do wrzenia, zalać nim czekoladę i mieszać, aż całkowicie się rozpuści.
W rondelku stopić masło, dodać mąkę. Gotować na małym ogniu przez minutę. Ciągle gotując, wlewać stopniowo czekoladowe mleko, mieszając drewnianą łyżką. Doprowadzić do wrzenia i zdjąć z ognia (powstanie coś w rodzaju gęstego budyniu). Odstawić do całkowitego wystygnięcia.

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Cztery duże lub sześć małych kokilek do sufletów wysmarować masłem i wstawić do lodówki, aby masło stwardniało. Posmarować raz jeszcze i każdą foremkę oprószyć cukrem pudrem.

Żółtka oddzielić od białek. Żółtka dodać do wystudzonej masy czekoladowej i dobrze wymieszać.
Białka ubić z solą, aż z piany będzie można formować miękkie, spiczaste "górki". Dodać cukier i ubijać jeszcze przez chwilę. Na końcu dodać przesiane kakao i wmieszać do piany.
1/3 piany dodać do masy czekoladowej i delikatnie wymieszać, aż składniki połączą się. Z taki sam sposób wymieszać resztę piany.

Masą napełnić kokilki do pełna i wyrównać wierzch płaskim nożem. Posypać po wierzchu cukrem pudrem, a w środku zrobić palcem głęboki dołek, dzięki czeku suflet będzie równo rósł.
Piec 15-20 minut, aż suflety urosną, a na wierzchu uformuje się cienka skorupka. Upieczone posypać przesianym cukrem pudrem i natychmiast podawać.

doskonały puszysty suflet czekoladowy
doskonały puszysty suflet czekoladowy
zdjęcie zrobione telefonem Nokia 808 Pure View



Dyniowe tiramisu

tiramisu dyniowe z kremem dyniowym i mascarpone

Przetarłam oczy ze zdumienia i dwukrotnie sprawdziłam datę mojego ostatniego wpisu. Prawie miesiąc!?! Przekonana byłam, że minął najwyżej tydzień, może półtora. W tym czasie zdążyłam przenieść się do mojego całkiem nowego mieszkania, odczarować surowe, jeszcze trochę obce ściany i tchnąć w nie, kawałek po kawałku siebie, ugościć zastępy przyjaciół, dla których z dziką radością gotowałam i piekłam ich ulubione przysmaki w nowiutkiej kuchni, a także odchorować moje coroczne "około pierwszolistopadowe" przeziębienie :) Mimo całego zamieszania, nie zapomniałam w tym roku o dyni i chociaż festiwalowe dni niestety dobiegły końca, mam dla Was kilka smakowitych "pofestiwalowych" dyniowych propozycji. Na słodki powrót mam tiramisu, a dokładniej wariację na temat tiramisu - z korzennym kremem dyniowym i bezpiecznym (dla wszystkich bojących się surowego jajka), "bezżółtkowym" kremem mascarpone. Listopad nastraja Was mało pozytywnie? Spróbujcie dyniowe tiramisu ;)

tiramisu dyniowe z kremem dyniowym i mascarpone

Dyniowe tiramisu:
(na podstawie Better Homes&Gardens)
 
1 opakowanie biszkoptów Savoiardi,
1 szklanka mocnej, świeżo zaparzonej kawy,
1 łyżeczka syropu karmelowego lub waniliowego (opcjonalnie),
3 łyżki czystej wódki

krem dyniowy:
3/4 szklanki dyniowego puree,
1/4 szklanki cukru,
1/2 szklanki śmietanki kremowej 30%,
1 łyżeczka cynamonu,
1/2 łyżeczki mielonego imbiru,
szczypta soli

krem mascarpone:
250 g serka mascarpone,
1/2 szklanki śmietanki kremowej 30%,
1/4 szklanki cukru,
świeżo zmielona gałka muszkatołowa

Kawę wymieszać z wódką i syropem. Foremkę wyłożyć folią (jeżeli będziecie chcieli przełożyć deser później na inne naczynie. Jeżeli jest to ceramiczna foremka, w której można również podać tiramisu, nie trzeba jej wykładać folią). Połowę biszkoptów zamaczać w kawie i ułożyć z nich warstwę na spód.

Dyniowe puree wymieszać z cynamonem, imbirem i solą. Śmietankę ubić z cukrem na krem i delikatnie połączyć z dynią. 2/3 kremu dyniowego wyłożyć na biszkopty. Drugą połowę biszkoptów zamaczać w pozostałej kawie i ułożyć z nich warstwę na kremie dyniowym. Wyłożyć pozostałą część kremu dyniowego i rozsmarować na biszkoptach.

Schłodzoną śmietankę na krem mascarpone ubić z cukrem na krem. Dodać serek mascarpone i delikatnie wymieszać. Krem rozsmarować na biszkopcie i kremie dyniowym. Foremkę z tiramisu zawinąć w folię i chłodzić w lodówce kilka godzin.
Przed podaniem tiramisu oprószyć zmieloną gałką muszkatołową.

tiramisu dyniowe z kremem dyniowym i mascarpone
tiramisu dyniowe z kremem dyniowym i mascarpone

Pączki orzechowe

karnawałowe pączki orzechowe z mielonymi orzechami

Dzisiaj kulminacja karnawałowej rozpusty, czyli Tłusty Czwartek :) Jak tradycja nakazuje, pączka zjeść trzeba i nawet pospolite objadanie się ujdzie na sucho ;) Schowajcie więc do szafy wszystkie diety i tabele kalorii - dzisiaj można!

Legumina dyniowa


legumina dyniowa - staropolski deser zapiekany

Mój staropolski obiad, kończę dziś obiecanym deserem.

Kiedy Brytyjczycy szczycili się swoimi puddingami, na stołach francuskich królował migdałowy Blanc-Manger, u nas jadano leguminy. Nazwa deseru nie kojarzy się szczególnie smakowicie (zupełnie jak osławiony angielski 'pudding' ;)) i przywodzi na myśl coś "budyniowatego" i mdłego, coś co mogło smakować jedynie i tak cierpiącemu dla idei dziewiętnastowiecznemu, blademu, romantycznemu poecie ;) Postanowiłam obalić ten mit, testując na własnej skórze leguminę dyniową, która okazała się jednym z najlepszych domowych deserów, jakie ostatnio jadłam i którą będę powtarzać pewnie przynajmniej przez najbliższy miesiąc (dopóki wyczerpię zapasy dyniowego puree ;)) Bo legumina niekoniecznie musi mieć konsystencję budyniu zagęszczanego mąką, śmietaną lub żelatyną. Ta, na bazie dyniowego puree i kaszy manny smakuje bardziej jak wilgotne ciasto (przypomina mi ciasto marchewkowe) z chrupiącymi kawałkami migdałów i pachnącej skórki pomarańczowej w środku. Najlepsze na ciepło, tuż po wyjęciu z pieca, oprószona cynamonem i skropiona aromatycznym likierem. Jeżeli tak wyglądały i kończyły się staropolskie uczty, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu naszych przodków jest jak najbardziej uzasadnione ;)


Legumina dyniowa:

500 g obranego ze skórki miąższu dyni,
1 czubata łyżka miękkiego masła,
4 jajka,
4 łyżki cukru,
2 łyżki smażonej w cukrze skórki pomarańczowej,
1/2 szklanki posiekanych blanszowanych migdałów,
1/2 szklanki kaszy manny,
1 kieliszek rumu,
szczypta soli

Dynię ugotować na parze do miękkości, przetrzeć przez sito i ostudzić (powinny powstać 2 szklanki dyniowego puree).

Żółtka utrzeć z cukrem do białości. Dodać miękkie, ale nieroztopione masło, dyniowe puree, migdały, skórkę pomarańczową, kaszę mannę i rum. Całość delikatnie, ale dokładnie mieszamy.

Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli i delikatnie wymieszać łyżką z masą dyniową. Głęboką formę do pieczenia wysmarować masłem i przełożyć ciasto.
Zapiekać w piekarniku nagrzanym do 160 stopni około 20 minut. Legumina jest upieczona, kiedy wierzch zarumieni się, a ciasto zaczyna odstawać od boków formy.

Podawać na ciepło z cynamonem albo kieliszkiem rumu lub likieru pomarańczowego. Legumina jest smaczna również na zimno.