Czarownych Świąt...

23 grudnia 2009



Drodzy Czytelnicy,

życzę Wam wszystkiego co najlepsze,
niech magia tych świąt wypełni Wasze domy i Wasze serca, a uśmiech zagości na twarzach.
Niech nad Waszymi świątecznymi stołami unoszą się nie tylko wspaniałe zapachy wyjątkowych dań i wypieków, ale też miłość, przyjaźń i radość. Odpoczywajcie i świętujcie zdrowo!
Wesołych i Czarownych Świąt!

Śliżyki

22 grudnia 2009

wileńskie śliżyki wigilijne

Jeszcze tylko jeden dzień dzieli nas od Wigilii. Domy i ulice przystrojone już odświętnie i pachnące świeżą jodłą. W kuchni szum i zamieszanie, bo szykujemy potrawy, które w takim zestawie pojawiają się tylko raz w roku. Oprócz barszczu z uszkami, pierogów z kapustą i grzybami i słodkich z makiem, pieczonego i smażonego karpia, kompotu z suszu, u nas czeka się na coś jeszcze :)

Stollen/ strucla świąteczna z marcepanem

21 grudnia 2009

stollen drożdżowa strucla świąteczna z marcepanem i bakaliami

W końcu przyszedł czas na mój pierwszy własnoręcznie wykonany stollen :) Ciężka, maślana, pachnąca rumem strucla bożonarodzeniowa z bakaliami jest tradycyjnym ciastem świątecznym naszych zachodnich sąsiadów. Jako że miałam przyjemność jej spróbowania wcześniej i bardzo mi smakowała, w tym roku postanowiłam ją upiec sama. Poza smakiem, jej wielką zaletą jest to, że jako jedno z nielicznych ciast drożdżowych może leżakować nawet dwa tygodnie, dojrzewając i nabierając smaku, po sąsiedzku z piernikiem ;) Dlatego upiekłam ją już w sobotę i zawinęłam, niczym Dzieciątko w pieluszki :) w pergamin i folię, żeby pełnię smaku osiągnęła w święta. Wiem, że muszę jeszcze popracować nad kształtem strucli ;) ale poza tym stollen nie jest trudnym ciastem. Lekko się zagniata, nie klejąc się do rąk i ładnie rośnie, jeżeli tylko użyje się świeżych drożdży. Ważne, żeby dzień wcześniej namoczyć bakalie w dobrym rumie, bo w nich cała siła ciasta. Dodałam też wałeczek marcepanu do środka - żeby było słodko i jeszcze bardziej świątecznie :) Przepis z "German Baking Today".

Piernik toruński

20 grudnia 2009

piernik toruński na mące żytniej

A więc odliczanie rozpoczęte :) Do czwartku moja kuchnia zamienia się w taśmę produkcyjną świątecznych potraw i wypieków. Wyjechał z niej już król bożonarodzeniowego stołu - dostojny piernik i obsypana śniegowym cukrem pudrem, ciężka od bakalii drożdżowa strucla. Mrozi się też pierwsza partia pierogów z kapustą i grzybami. Ktoś tam na górze pomyślał w tym roku o posiadaczach niewielkich zamrażarek zsyłając przed świętami mróz, dzięki czemu balkon tymczasowo pełni rolę podręcznej chłodziarko-zamrażarki ;)

Babka z białek z makiem i kawałkami czekolady

14 grudnia 2009

biała babka z białek z makiem i czekoladą

Spadł pierwszy poważny śnieg, słupek termometru skoczył w dół, a miasto powoli stroi się w kolorowe, migoczące światełka. W końcu naprawdę powiało świętami! :) Oby śnieg utrzymał się do końca miesiąca i uraczył nas prawdziwymi, bajkowymi, białymi świętami :) Zaklinając dobrą wolę aury upiekłam białą, śnieżną babkę. To również mój sposób na utylizację białek. Kiedy nasze kuchenne manufaktury pracują na najwyższych obrotach (np. przed świętami), zaczynamy produkować przy okazji mnóstwo zbędnych półproduków, które często, z braku pomysłu na nie, lądują w odpływie. Nie toleruję marnowania jedzenia w żadnej postaci i często planuję potrawy lub wypieki tak, aby niechciana część składników z jednego przepisu uzupełniała drugi. Mam też zestaw dyżurnych przepisów, zwanych "utylizacyjnymi" :) Jednym z nich jest babka z białek.

Lody piernikowe

11 grudnia 2009

świąteczne lody piernikowe z kandyzowanymi pomarańczami

Oranges, gingerbread and spices – it’s taste of Christmas for me. When I had been proposed to participate in part of fabulous International Recipe Advent Calendar I thought I would like to combine all those ingredients in one delicious dessert. I decided for something that not only combine my favourite winter flavors but also connect taste of Christmas all over the world. From all of sweets I have chosen ice cream. And why? :) Even if there is crackling frost and white snow outside the window nobody is really getting cold these Holidays – the warmth of our family feelings and Christmas spirit is much stronger than the air temperature. And all of those who live in Southern Hemisphere and experience Christmas in the middle of hot summer will be even more convinced... Because I propose gingerbread ice cream with candied oranges :)

Noodles z kurczakiem i mango

9 grudnia 2009

azjatycki makaron z kurczakiem i mango

Co zrobić, żeby wyostrzyć sobie smak przed tradycyjną, świąteczną ucztą? Zjeść coś z zupełnie innej beczki :) Np. coś egzotycznego, coś azjatyckiego... A i przyjemnie pomieszać sobie w woku w przerwie wycinania pierniczków i zwijania strucli i makowców :) Ja z dziką radością zamieszałam moje ulubione azjatyckie smaki z makaronem i... pokrojonym w kostki dojrzałym mango. Mango okazało się bardzo wdzięcznym dodatkiem do marynowanego w sosie sojowym kurczaka i smażonych na chrupiąco warzyw, dodając całemu daniu soczystości i słodkości. Bardzo smaczne :) A teraz mogę spokojnie wrócić do przygotowywania bożonarodzeniowego, czysto POLSKIEGO menu.

Marcepanowe węzełki

6 grudnia 2009

ciasteczka marcepanowe węzełki z ciasta francuskiego

Od samych świąt fajniejsze jest tylko oczekiwanie na święta. Pomijam przedświąteczną gorączkę, nerwowe bieganie po sklepach w poszukiwaniu prezentów, czy slalomy z wielkim wózkiem między rozentuzjazmowanym świątecznymi promocjami tłumem w supermarketach. Mam na myśli raczej czarowne, długie wieczory z kubkiem grzanego wina albo cynamonowej, gorącej czekolady, zapachem pierniczków, piekących się partiami w piekarniku i muzyką Stinga z nowej płyty If On a Winter's Night - ciepłymi, spokojnymi balladami, odegranymi pięknie prawie całkowicie akustycznie i odśpiewane aksamitnym głosem mistrza nastroju. Gdybym miała kominek, trzaskałyby tam jeszcze wesoło czerwono-złote ogniki i mogłabym tak czekać na święta jeszcze parę miesięcy :)

Tarta miodowa z fistaszkami

2 grudnia 2009

tarta miodowa z fistaszkami na kruchym spodzie

Rodzynki, suszone śliwki, suszone morele, kandyzowana skórka pomarańczowa i cytrynowa, mak (duuużo maku), marcepan, figi i daktyle, kakao, miód, melasa, orzechy, przyprawa do piernika w dużej paczce... Sprawdzić czy jest wystarczająca ilość domowego owocowego suszu i suszonych grzybów, przewertować przepisy, ułożyć menu... Odkąd w Trójeczce zaczął rozbrzmiewać nowy Karp w towarzystwie swoich oddanych przyjaciół, a "latający cyrk" z Adamem Małyszem na czele rozpoczął swoją trasę (i cotygodniowe dostarczanie emocji ;)) po skoczniach świata, to znak że idą!! Krok po kroku, krok po kroczku idą święta, a ja zapisuję w głowie niekończącą się listę świątecznych zakupów i rozplanowuję dzień po dniu, jak zwykle z lekką paniką, że nie zdążymy ze wszystkim!

Zupa z białej fasolki i jabłek

29 listopada 2009

sycąca zupa z białej fasolki i jabłek

Niech tradycji stanie się zadość. Jestem chora - będzie zupa! :) Tak, niestety, w tym roku moje starcie z grypą zakończyło się wynikiem 1:0 dla grypy ;) Na szczęście to "tylko" zwykła, jesienna grypa i powoli acz skutecznie wracam do zdrowia.

Był jeszcze jeden powód powstania dzisiejszego dania. Ostatnio wygrałam zestaw książek Pascala Brodnickiego w kulinarnym konkursie fotograficznym :) Nagroda może niewymarzona, ale skoro już "Po prostu gotuj" w dwóch częściach mi się dostało, grzech byłoby nie skorzystać ;)

Wyniki konkursu z jejKuchnia.pl i artykuł Amica

27 listopada 2009


Konkurs na przepis i jego prezentację zakończył się w niedzielę, a dziś pora na ogłoszenie wyników :)


Dziękuję za wszystkie nadesłane propozycje, ciekawe i inspirujące i chętnie wyróżniłabym więcej przepisów, ale niestety - twarde reguły konkursu pozwalały na jedynie trzy.


W kategorii CIASTA/WYPIEKI/DESERY

nagrodę główną przyznałam Muffingirl, za ciasto drożdżowe z owocami i kruszonką - za piękne zdjęcie, ciekawy opis i historię przepisu, dzięki której dowiedziałam się, że słodki placek na Podkarpaciu i w Wielkopolsce to wcale nie to samo :)























Drugie miejsce przypadło Ninie za tort orzechowy przekładany kremem mascarpone - za rewelacyjny przepis. Orzechowy biszkopt z kremową masą mascarpone - to musi być pyszne! Przepis podparty apetycznymi zdjęciami.
Nagroda pocieszenia powędruje do Gabrieli za świnki drożdżówki - za bułeczki, którym nikt się nie oprze! A przede wszystkim za szczegółową i czytelną prezentację przepisu, dzięki której nawet dziecko bez problemu upiecze wesołe drożdżowe świnki.
Zwycięzców w innych kategoriach poznacie na stronie organizatora konkursu - jejKuchnia.pl
Gratuluję i jeszcze raz dziękuję za udział w zabawie :)




Jakiś czas temu Amica zwróciła się do kulinarnych blogerów o opinie na temat sprzętu AGD, którego używają w swojej kuchni - o jego wadach, zaletach i o tym, czego od niego oczekujemy, aby gotowanie, pieczenie i przygotowywanie posiłków w naszej kuchni było łatwe i przyjemne. Z naszych przemyśleń i sugestii powstał ten oto artykuł:

Na czym gotują najlepsi

Korzenny chlebek z orzechami i persymoną

25 listopada 2009

słodki korzenny chlebek z orzechami i persymoną

Od kilku tygodni w naszych sklepach pojawiają się sezonowe owoce egzotyczne. Bardzo lubię ten czas, kiedy obok całorocznych cytryn, grejpfrutów i pomarańczy można znaleźć błyszczące, słoneczne persymony (szarony lub kaki jak kto woli ;)) czy ogromne, zapakowane w siatki pomelo. Na razie przechodzę obojętnie obok kuzyna grejpfruta, bo najlepsze pomelo przyjeżdża z dalekiej Azji w okolicach chińskiego nowego roku (czyli w styczniu i lutym), ale chętnie kupuję pomarańczowe persymony. Jak co roku, nie mogę napatrzeć się na jej śliczny gwiazdkowy przekrój i intensywny kolor i kiedy już nacieszę się jej surowym smakiem, zaczynam wertowanie przepisów, które pozwolą mi poznać jej drugie, przetworzone oblicze.

Tort Sachera

21 listopada 2009

tort Sachera na bułce tartej z konfiturą morelową

Należałoby napisać "prawie tort Sachera" :) Bo prawo do nazwy i oryginalnego wypieku ma do dziś tylko restauracja ekskluzywnego, wiedeńskiego Hotelu Sacher. Receptura, stworzona w XIX wieku przez Franza Sachera jest jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic hotelu i chociaż kawałek czekoladowego tortu, przełożonego konfiturą molerową można zjeść w całej Austrii i nie tylko, to smak wypieku, który zachwycił kiedyś świtę księcia Metternicha gwarantuje tylko opieczętowany wyrób cukierników Sachera. Nie miałam jeszcze okazji spróbowania tego jedynego, słusznego tortu Sachera, ale jadłam (mam nadzieję) jedną z najbliższych jego interpretacji w jednej z restauracji w austriackim Grazu. Wówczas "król deserów" nie rzucił mnie na kolana. Być może moje wyobrażenia i oczekiwania co do tego słynnego ciasta poszybowały za wysoko, ale torcik wydał mi się wówczas zbyt suchy i zbyt mało czekoladowy. Ot zwykły czekoladowy deser, ale szału nie było ;) Mimo lekkiego rozczarowania, wiedziałam że prędzej czy później upiekę w domu mojego własnego Sachera i wtedy jeszcze raz skonfrontuję smaki.

Powrót do przeszłości - szynkowar i patelnia do orzeszków

17 listopada 2009

powrót do przeszłości - szynkowar

Był kiedyś w Galerii Potraw wspaniały wątek pod tytułem „Zabawne i nostalgiczne przedmioty w naszej kuchni”. Użytkownicy zamieszczali zdjęcia naczyń, sprzętów lub akcesoriów kuchennych, które lata swojej świetności dawno miały za sobą, często nie grzeszyły urodą, o praktycznej ich stronie nie wspominając, ale których za żadne skarby świata nie oddaliby ani tym bardziej nie wyrzucili. Bo w większości przypadków były to prawdziwe rodzinne skarby :) Pamiętam, ile radości i wzruszeń dostarczało oglądanie i czytanie kolejnych wpisów, kiedy okazało się, że większość z nas w dzieciństwie piła z takich samych kubeczków (ewentualnie różniących się zdobiącym je obrazkiem) i jadła z podobnych talerzyków, a pół Polski posługiwało się takimi samymi sztućcami – słynną serią z konwalijkami, której pojedyncze sztuki trzymane są z należytym szacunkiem jako pamiątka z domu rodzinnego w kuchennych szufladach :) Był nawet plan skompletowania całej serii przez szczęśliwych posiadaczy poszczególnych elementów, ale nie wiem czy doszedł do skutku :D

Jak wspomniałam, większość z tych przedmiotów miała wartość raczej sentymentalną niż praktyczną, ale założę się, że większość z Was wśród swoich kuchennych skarbów ma takie wiekowe sprzęty, które służą do dziś. I chociaż od dawna żadne sklepy AGD nie mają ich w swoim asortymencie i chociaż technika biegnie do przodu z prędkością światła (i pewnie niedługo obiad z deserem przygotuje nam nasz telefon komórkowy ;)), to jednak nie wymyślono nic lepszego, co zastąpiłoby te relikty przeszłości.

Jednym z takich sprzętów jest w moich domu czeski garnek do wyrobu szynki (dosłownie ;)), znany też pod nazwą szynkowaru. Nie błyszczy, nie wygląda cool ani trendy, ale w dobie plastikowych wędlin sklepowych, które niezależnie od rodzaju smakują tak samo, niezależnie od rodzaju po dwóch dniach wyglądają i smakują tak, że nawet kot odwraca się od nich z odrazą, garnek jest prawdziwym zbawieniem :) Składa się z pojemnika z grubego aluminium, sprężyny i zakręcanego dekielka. I cała jego filozofia polega na ugotowaniu mięsa ściśle zapakowanego w tymże pojemniku, wstawionym w większy garnek z wodą. Szynka, karkówka, schab, zamarynowane na różne sposoby, rolady a nawet mielonki własnej roboty, soczyste i pachnące tak, jak pachnieć powinny, produkuje nam regularnie garnek z wciąż dołączonym do niego dowodem zakupu (i zestawem czeskich przepisów na marynowaną szynkę :)), z pieczątką z datą 21.IV.1991 :)

powrót do przeszłości - szynkowar

Innym cennym sprzętem, który też swego czasu święcił tryumfy w GP jest patelnia do orzeszków :) Wynalazek tym razem produkcji radzieckiej, kiedyś powszechnie dostępny na lokalnych bazarkach lub na rynku u naszych wschodnich sąsiadów.

powrót do przeszłości - patelnia do orzeszków

Cieszę się, że przetrwała u mnie do dzisiaj, bo po fali świetności, tak w okolicach mojej podstawówki (ach ileż to przyjęć urodzinowych i szkolnych zabaw osłodzonych było „orzeszkami” z kremowym nadzieniem! :)), patelnia przepadła na długie lata, zapomniana gdzieś w mrocznych zakamarkach piwnicy. Na szczęście odnalazła się i na dodatek jej wartość wzrosła niebotycznie, kiedy okazało się, że teraz jest towarem deficytowym ;) Kto miał okazję spróbować kiedyś kruchego orzeszka ze słodką niespodzianką w środku na pewno zgodzi się ze mną, że posiadacze patelni są prawdziwymi szczęściarzami ;)

(przepis na orzeszki znajdziecie tutaj)

powrót do przeszłości - patelnia do orzeszków

Wśród moich sentymentalnych przedmiotów w galeryjnym wątku znalazła się też szczególna łyżka :) Łyżka, która właściwie posiada i sentymentalną i praktyczną wartość zarazem :) Stara, (najprawdopodobniej przedwojenna) stalowa łyżka, została wyklepana na kowadełku na płasko, własnoręcznie przez moją babcię, tuż po wojnie, kiedy o sprzęty kuchenne (jak i wszystkie inne sprzęty domowe) było bardzo ciężko. W ten sposób zwykła łyżka stała się łyżką np. do odwracania placków na patelni :) W dzieciństwie zawsze chichotałyśmy z Dziuunią na jej widok :)))) , ale teraz byłabym bardzo nieszczęśliwa, gdyby przepadła gdzieś bez wieści. A poza tym łyżka do dziś świetnie się sprawdza w swojej roli :)

powrót do przeszłości - łyżka do odwracania placków

powrót do przeszłości - łyżka do odwracania placków


Pewnie nie uwierzycie, bo ja sama w to nie wierzę ;D ale to jest 200 (DWUSETNY!!!) wpis na Every Cake You Bake! Pewnie dlatego zebrało mi się na wspominki ;) Zupełnie nie wiem, kiedy to minęło i w jaki czarodziejski sposób namnożyło się tych wpisów! :) Dziękuję Wam, że jesteście, za wszystkie Wasze komentarze i sugestie. Piszcie śmiało jeżeli coś Wam się tutaj nie podoba, piszcie też jeżeli macie jakieś specjalne życzenia. Mam nadzieję, że nie zabraknie mi zapału i inwencji twórczej na kolejne 200 wpisów :) Pozdrawiam serdecznie. I nie dajcie się grypie!!!

Lody marcepanowe

13 listopada 2009

lody marcepanowe na śmietance z marcepanem

Odkąd zostałam szczęśliwą posiadaczką maszynki do lodów, jeszcze bardziej polubiłam... szarlotki, jabłeczniki i inne (najlepiej kruche) ciasta z owocami ;)) Jak wiecie, lody same w sobie lubię tak sobie, ale jako dodatek do ciepłej szarlotki lub crumble stały się już prawie moim małym uzależnieniem ;) Kontrast ciepłe-zimne, kwaskowate-słodkie, kruche-kremowe kręci mnie bardzo i okazało się, że świetnie pasuje o każdej porze roku. Pod jednym warunkiem - lody muszą być super kremowe (sorbety i lekkie lody mleczne zostawiamy na lato). Po klasycznych waniliowych i czekoladowych zaczęłam testować inne "zimowe" smaki. Dzisiaj jeden z nich, już ze świąteczną nutą (nie wiem jak dla Was, ale mnie marcepan kojarzy się baardzo gwiazdkowo :)) - marcepanowe.

Piróg biłgorajski

10 listopada 2009

 piróg biłgorajski z kaszy gryczanej, ziemniaków i twarogu

Zauważyłam, że kiedy myślę o kuchni polskiej, przede wszystkim mam na myśli kuchnię kresową. Na pewno nie bez powodu, bo jedna z moich babć pochodzi z Wileńszczyzny. Moje dzieciństwo, to placki ziemniaczane, babka ziemniaczana z chrupiącą skórką, najróżniejsze bliny i pierogi, kasza gryczana na sypko, którą uwielbiałam okraszoną jedynie masłem, różowy chłodnik gorącym latem, zagryzany młodymi ziemniaczkami z koperkiem i gorący krupnik zimą. Do dziś wielbię twarogi i wszelki nabiał, a święta Bożego Narodzenia nie istnieją dla mnie bez góry maku na wiele sposobów. Jakkolwiek znana jest mi świetnie kuchnia kresów północno-wschodnich, to bardzo chętnie poznaję i jeżeli mam tylko okazję, próbuję potraw z okolic Lwowa i Lubelszczyzny.

Dynia z zacierkami. Na mleku!

7 listopada 2009

zupa mleczna z zacierkami i dynią

O czym marzą emigranci, kiedy wspominają ojczyste smaki i smaki swojego dzieciństwa? Najczęściej marzą o polskim chlebie, kiełbasie, twarogu, śmietanie. Ale okazuje się, że nie tylko :) "A ja mam smak na dynia z zacierkami. Na mleku!" powiada Jaśko Pawlak, który po wielu latach przymusowej emigracji odwiedza brata Kazimierza i ojczyznę. I chociaż jego życzenie wprawia rodzinę w zakłopotanie ("Kaźmierz, dyni nie ma..."), to mus spełnić zachciankę brata, choćby wydobywając nieszczęsną dynię spod ziemi. Na szczęście rozwiąznie jest o wiele prostsze, bo jakaś dynia na pewno znajdzie się u sąsiadów :) Nie będę pytała ile razy oglądaliście komedię Sami Swoi, ale chętnie się dowiem, czy tak jak ja, za każdym razem nie mieliście ochoty spróbować tej słynnej dyni z zacierkami (na mleku!) za którą tak bardzo tęsknił Jaśko? :)

Dżem z jabłuszek rajskich

3 listopada 2009

różowy dżem z jabłuszek rajskich

Paradise Jam, Pearl Jam... fajne nazwy dla rockowych bandów ;) Ale nie, nie zamierzam robić konkurencji Eddiemu Vedderowi i spółce i zamiast podbijać światowe sceny, postanowiłam swój Paradise Jam zamknąć w słoiku i w świetle (piwnicznego) reflektora ustawić, w charakterze prawdziwej, tegorocznej gwiazdy na spiżarnej półce :)

Dyniowy kisz z curry

30 października 2009

dyniowa zapiekanka kisz z curry

No to mamy koniec października, koniec tygodnia i koniec festiwalu dyniowego w jednym. Wszystkiego tak samo mi żal, bo jak to możliwe, że pojutrze będzie już listopad, kiedy zaledwie kilka tygodni temu wróciłam ze słonecznych wakacji, mamy już piątek, kiedy zdawało mi się, że dopiero zaczął się tydzień i zdążyłam zamieścić TYLKO trzy festiwalowe propozycje, kiedy w głowie krąży mi masa innych przepisów i przynajmniej dwie, nietknięte dynie czekają jeszcze na swoją kolej. Na pewno dynia i dyniowe przepisy zagoszczą tu jeszcze tej jesieni, a tymczasem postanowiłam wypróbować dyniowy kisz z curry i kuminem.

Makaron w sosie cynamonowo-dyniowym

27 października 2009

jesienny makaron w sosie cynamonowo-dyniowym

Dyniowego festiwalu ciąg dalszy :) Po słodkościach (a właściwie kto powiedział, że uczty nie można rozpocząć od deseru? ;)) i zupie, czas na drugie danie obiadowe. W tygodniu to zwykle coś szybkiego i nieskomplikowanego, ale za to bardzo smacznego :)

Drożdżowy placek z dynią

24 października 2009

drożdżowy placek z dynią

Ze słonecznego śródziemnomorza wracam definitywnie do naszej polskie jesieni. A jesień to dynie i dyniowy festiwal, organizowany jak zwykle przez Beę, już drugi, w którym mam przyjemność brać udział :) I chociaż w tym roku nasz ogród wyraźnie zastrajkował lub zrobił sobie (zasłużony zresztą) urlop i z wiosennego wysiewu zebrałam tylko dwie (!!! :)) mini-dynie, to na pewno nie przeszkodzi mi to w wypróbowaniu kilku nowych dyniowych przepisów. Po szaleństwach z tamtego roku, kiedy to ugotowałam moją pierwszą w życiu, pyszną dyniową zupę, upiekłam zaskakujący w smaku dyniowy sernik i dyniowo-orzechowe ciastka, które były przez parę tygodni moim ciasteczkowym hitem jesieni, teraz mam niebywałą ochotę na poznanie dyni od jej pozostałych, licznych stron. Zaczynam od żółtego, drożdżowego placka.

Cypr/ Meze

21 października 2009

Cypr - rybna uczta meze

Za oknem zimno, mokro i szaro. Z okazji tej szaroburej polskiej jesieni, zabieram Was jeszcze raz na słoneczną wyspę Afrodyty :) Ogrzejcie się trochę i poczęstujcie owocami morza...

Szarlotka z jabłuszek rajskich

17 października 2009

krucha szarlotka z jabłuszek rajskich

Mamy w ogrodzie babci rajską jabłonkę. Posadzona koło domu, jako ozdoba i źródło cienia dla ławki, na której wszyscy lubią przesiadywać wiosną i latem. Jabłonka rzeczywiście jest niezwykle dekoracyjna. Jako jedna z pierwszych drzew, wczesną wiosną stroi się w przepiękne, duże, różowe kwiaty. Z kwiatów, tworzą się małe, różowe zawiązki, które późnym latem wyrastają na błyszczące ciemnoróżowe jabłuszka, oblepiające, niczym koralami niemal całe drzewko. Rajskie jabłuszka są jadalne. Kilka razy wcześniej już je nawet próbowałam ;)

Cypr - w gościnie u Bachusa. Historia cypryjskiego wina

14 października 2009

Cypr i historia cypryjskiego wina

Cypr, oprócz słońca, ciepłego morza, owoców i wspaniałej śródziemnomorskiej kuchni, może poszczycić się jeszcze jednym bogactwem – winem. Opowiadając o wyspie nie można nie wspomnieć o cypryjskim winie i kulturze winnej, kiedy na każdym kroku spotyka się tam ślady wielowiekowej, bogatej historii trunku. Odkryto, że właśnie na Cyprze znajdowała się jedna z najstarszych na świecie wytwórni wina, datowana na około 3500 rok przed Chrystusem, czyli mająca jakieś 5500 lat! Co więcej, Cypr może pochwalić się najstarszą marką wina, która od 1191 roku, pod tą samą nazwą produkowana jest do dnia dzisiejszego.

Cypr/ Cyprysy, wino i świątynie miłości

11 października 2009

Cypr relacja z podróży

Opowieści cypryjskie (najwyższy) czas zacząć :) Powrót z jednego z najbardziej słonecznych miejsc na świecie, gdzie temperatura w ciągu dnia wciąż waha się w okolicach 30 stopnia, a na miesiąc wrzesień prognozy przewidywały dwa (!!!) deszczowe dni, prosto w naszą szarą, zimną i mokrą październikową słotę, jest dosyć bolesny. A ja po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że jestem sterowana bateriami słonecznymi i o wiele dłużej zajmuje mi aklimatyzacja z powrotem w kraju-raju niż po przyjeździe tam, w okolicach równika, gdzie od razu wstępuje we mnie wulkan energii :)

Sernik pomarańczowo-śliwkowy

5 października 2009

kremowy sernik pomarańczowo-śliwkowy

Witajcie z powrotem! :) Witam się pourlopowo, pourodzinowo i już w pełni jesiennie :) Gdybym miała wybór, pewnie wybrałabym zimowanie na ciepłej i słonecznej wyspie (po pierwszym kontakcie z aktualną temperaturą w kraju miałam ochotę natychmiast wracać tam, skąd dopiero wróciłam ;)) ale też troszeczkę tęskniłam już za blogiem i moją kuchnią i pomiędzy zwiedzaniem, spacerami nad brzegiem ciepłego morza i kąpielami, moje myśli krążyły wokół moich ulubionych blogów, tego co dobrego ugotowaliście i co u Was słychać :)

W drogę!

14 września 2009



Kochani wyjeżdżam! :) Wyjeżdżam, na późne w tym roku wakacje, żeby uciec od jesieni, przedłużyć sobie lato, popławić się jeszcze trochę w słońcu i ciepłym morzu. Jadę też, żeby pozachwycać się najpiękniejszymi w basenie Morza Śródziemnego starożytnymi, rzymskimi mozaikami, objąć starożytną kolumnę i powyobrażać sobie, ile ludzi robiło to przede mną i zobaczyć miejsce, gdzie przed wiekami z piany morskiej wynurzyła się taka jedna, która do dziś sieje zamęt w głowach i sercach ludzkości ;) Poza tym mam w planie zakosztowanie tradycyjnej uczty meze i zaopatrzenie się w hektolitry świeżej oliwy i kilogramy aromatycznych ziół i przypraw. Nie będę tutaj zaglądać przez ten czas, za co z góry przepraszam – na wszystkie meile i pytania w komentarzach odpowiem po powrocie. Do zobaczenia w październiku! :)

Mufinki z wędzonym łososiem

13 września 2009

wytrawne mufinki z wędzonym łososiem

Moja pierwsza propozycja w kategorii mufinek wytrawnych :) Nieczęsto zdarza mi się piec słone babeczki, bo możliwości i wspaniałych połączeń słodkich jest tak wiele, że to one zwykle wygrywają (szczególnie w sezonie owocowym). Ale odkryłam, że taka wytrawna mufinka jest świetnym remedium na zmorę mojego odżywiania, czyli śniadania i drugie śniadania :)

Ta`amiyya (falafel) z cukinią i chlebki pitta

11 września 2009

Ta'amiyya - egipski falafel z cukinią

Z malutkimi kotlecikami z ciecierzycy lub bobu, smażonymi w głębokim oleju po raz pierwszy zetknęłam się w Egipcie, parę lat temu, kiedy z przyjaciółką przewędrowałyśmy kraj faraonów od delty Nilu aż do Assuanu. Spełniając moje wielkie marzenie o poznaniu tej wspaniałej, ponadczasowej kultury i dotknięciu jednej z wielkich piramid :) jednocześnie stykałam się ze współczesnym Egiptem i jego jasnymi i ciemniejszymi stronami. Najmilej wspominam początek podróży, kiedy to na kilka dni zatrzymałyśmy się w niewielkiej i zupełnie nieturystycznej miejscowości na północy. Dla jej mieszkańców byłyśmy równie wielką atrakcją, jak oni i ich życie dla nas, z każdej strony spotykając się z wielką życzliwością (byłyśmy zaproszone nawet do miejscowej podstawówki w charakterze gości z dalekiej Europy i na uroczystą kolację ramadanową przez jedną z tamtejszych rodzin :)).

W kuchni (i nie tylko) z IKEA

9 września 2009


Dzisiaj wyjątkowo nie będzie przepisu i nowej potrawy, ale wcale nie mam zamiaru uciekać z kuchni :)

Schyłek lata, koniec wakacji, powroty do pracy i szkół i jak co roku – nowy katalog IKEA w skrzynce. W tym roku wyjątkowo otrzymałam specjalną edycję katalogu w formacie XL z prośbą o podzielenie się opinią na jego temat wraz z innymi pięćdziesięcioma blogerami. Robię to z ochotą, bo IKEA jak nikt inny potrafi poratować kulinarnego blogowicza, w przypadku natychmiastowego zapotrzebowania na miseczkę, talerz, kubek czy serwetkę, niezbędnych do zaprezentowania i stylizacji dania :)

Otwieram nową edycję katalogu (format/rozmiar jednak czasem mają znaczenie ;)) i przenoszę się do znajomych mi już dobrze przestronnych, jasnych i naturalnych skandynawskich wnętrz, ciekawa, co nowego proponuje IKEA w nadchodzącym sezonie. Jak zawsze, najprędzej pragnę znaleźć się w kuchni i jadalni – w moich królestwach. Dzięki czytelnemu, kolorystycznemu spisowi treści nie błądzę po innych pomieszczeniach i nie gubię się pośród dekoracji i akcesoriów, tylko od razu trafiam do kuchni, po chwili buszując już wśród talerzy, kubków, sztućców, serwetek i dekoracji stołu. Nowości i miłych dla oka (i obiektywu aparatu ;)) akcentów jak zawsze nie brakuje. Nowe, roślinne motywy, kolory natury naczyń i dekoracji na pewno będą dodatkową motywacją do zdrowego, ekologicznego odżywiania się, a dzięki podpowiedziom i aranżacjom z katalogu, łatwo będzie dobrać komplet elementów pasujących do siebie kolorystycznie i stylowo. Jak zwykle jestem pod wrażeniem systemów szuflad, szafek kuchennych, półek i rozwiązań wykorzystania przestrzeni, które wydają się zbawienne dla kuchennych pasjonatów, próbujących pomieścić niezliczone (ale jak najbardziej potrzebne! ;)) ilości przypraw, naczyń i przyrządów kuchennych na małej zwykle powierzchni. Wiem już też, że wśród moich tegorocznych świątecznych pierniczków będą królowały reniferki, wykrojone nowymi foremkami z IKEA i na pewno nie przejdę obojętnie obok blaszek do pieczenia ciasta w kształcie słynnych szwedzkich koników z Dalarny (absolutnie słodkie! :)).



Wędruję dalej po sypialniach, łazienkach, spiżarniach i kącikach do pracy, odhaczając coraz więcej pozycji do przemyślenia, obejrzenia bądź natychmiastowego zakupu. Nowa pościel w cukierkowych kolorach do sypialni, nowa zwiewna zasłona do pokoju, kwadratowa umywalka, która zachwyciła mnie od pierwszego wejrzenia do łazienki i na pewno komplet nowych ramek na fotografie...

Czy to na pewno tylko przypadek, że największą ochotę na zmiany mam zawsze z nadejściem jesieni? ;)

Brioszki ze śliwkami

7 września 2009

maślane bułeczki brioszki ze śliwkami

Zapachniało jesienią. Dzisiaj pierwszy raz zauważyłam spadające z drzewa za oknem żółte liście, a z chodnika podniosłam pierwsze, dojrzałe błyszczące kasztany i włożyłam je do kieszeni i do torebki – na szczęście i dla zdrowia (podobno :)). A w mojej kuchni zapachniało drożdżowymi brioszkami. Też jesiennymi, bo ze śliwkami, z pomysłu znalezionego na blogu A Whisk and a Spoon :)

Cukiniowe wstążki z makaronem, cukinią i tartą bułką

3 września 2009

wstążki z cukinii z makaronem, smażoną cukinią i tartą bułką

Wiem, wiem, brzmi to trochę jak mielonka z mielonką i mielonką ;)) Ale jeżeli o mnie chodzi, nie miałabym nic przeciw zaserwowaniu mi cukiniowego spaghetti z cukiniowym sosem i kawałkami cukinii, ozdobionymi całkiem jadalnymi kwiatami cukinii :) Cukinię kocham bowiem miłością trwałą i namiętną i dla niej (podobnie jak dla bakłażana, fasolki szparagowej i kalafiora) każdego lata zamieniam się w sezonowego wegetarianina, żywiąc się prawie wyłącznie warzywnymi kombinacjami z nią w roli głównej.

Lody śliwkowe ze śliwowicą

30 sierpnia 2009

lody śliwkowe ze śliwowicą i powidłami

Dostałam maszynkę do lodów :) (Dziuuniu, raz jeszcze dziękuję ;)) Przyznam się, że nie przepadam za lodami i nigdy szczególnie nie zabiegałam o jej posiadanie. Ale skoro już mi się trafiła, postanowiłam zrobić z niej użytek i wypróbować kilka smaków, które wydają mi się interesujące i przekonać się, czy do tej pory nie trafiłam na swój ulubiony, czy jednak lody naprawdę nie są tym, co komarki lubią najbardziej ;) Długo zastanawiałam się, co rzucić do maszynki na pierwszy ogień, wertując lodowe przepisy, na które wcześniej nie zwracałam uwagi. Czy zacząć klasycznie od czekoladowych lub waniliowych (nudy, nudy, nudy ;)) czy oswajając maszynkę, od razu wziąć się za smakowe eksperymenty. W księdze wypieków z serii Mistrzowie Europejskiej Kuchni Zapraszają Do Stołu znalazłam kiedyś przepis na lody, towarzyszący innemu głównemu przepisowi, który przykuł moją uwagę - na lody ze śliwowicą. Nigdy wcześniej nie próbowałam ani lodów o smaku śliwkowym ani ze śliwowicą. Ciekawość tego smaku i przy okazji chęć uczczenia początku tegorocznego sezonu śliwkowego zwyciężyły i tym samym rozpoczynam nową erę (lodowcową? ;)) w mojej kuchni lodami śliwkowymi ze śliwowicą :)

Pudding wiśniowy

25 sierpnia 2009

pudding wiśniowy na kruchym spodzie

Would you like any pudding? - wypowiadałam tę kwestię, z przyklejonym do twarzy uśmiechem czasem kilkadziesiąt razy dziennie, pracując kiedyś w jednym z górskich pubów w Kumbrii i proponując klientom "bloody customers'om", jak zwykliśmy nazywać ich w kuchni ;) jeden z serwowanych tam deserów. Do dzisiaj pudding to dla mnie najbardziej brytyjskie ze słów. Christmas pudding, yorkshire pudding, bread&butter pudding czy sławny black pudding, na widok którego większość nacji odwraca się ze wstrętem i który kojarzony jest zawsze z osobliwościami kuchni angielskiej. Ale puddingiem w Wielkiej Brytanii określa się też po prostu deser i wcale nie musi to być słodka, zapieczona masa o konsystencji budyniu, ale każdy rodzaj ciasta, kremu czy lodów. Również wbrew pozorom, większość typowych brytyjskich puddingów jest bardzo smaczna (o ile nie jest to black pudding oczywiście ;)) :)

Puchaty sernik cytrynowy

20 sierpnia 2009

bardzo puszysty sernik cytrynowy

Kolejny sierpniowy tydzień upłynął mi pod znakiem wizyty wakacyjnego gościa. Kiedy mamy w domu gościa, wszystko inne przechodzi na drugi plan. Gość jest najważniejszy, wymaga naszej uwagi, organizacji czasu, zapewniania rozrywek. Gość musi czuć się u nas, jak u siebie w domu albo jeszcze lepiej :) Przemierzyłam więc z naszym gościem okolice, pokazując najciekawsze punkty turystyczne regionu - zamek w Malborku, wzgórze katedralne z muzeum Mikołaja Kopernika we Fromborku, pochylnie na Kanale Elbląskim, Trójmiasto (relację zdam na foto blogu, jak tylko ogarnę zdjęcia ;)), spędziłam mnóstwo godzin na pogawędkach, a przede wszystkim starałam się nakarmić gościa po królewsku :) Bo to przecież największa frajda, kiedy można w końcu z radością poszaleć w kuchni, dodatkowo otrzymując w nagrodę zadowoloną minę gościa, prośbę o dokładkę i przepis :)

Letnia domowa suszarnia

13 sierpnia 2009

letnia domowa suszarnia owoców i ziół

Korzystam z ostatnich już chyba (niestety wszystko na to wskazuje) letnich promieni słońca i suszę, suszę, suszę :) Zioła tradycyjnie, jak co roku, ale tego lata postanowiłam też poeksperymentować z suszeniem letnich owoców. Jestem bardzo zadowolona z efektów. Soczyste, czarne wiśnie i czarne porzeczki, wysuszyły się pięknie na bordowe, aromatyczne, duże "rodzynki", które zamierzam wykorzystywać zimą do keksów, muffinek, pieczenia mięs i sosów. Bardzo chciałabym, żeby suszyły się tylko i wyłącznie w słońcu, ale w naszym klimacie ("tylko zimno i pada, zimno i pada na to miejsce w środku Europy (...)" ;)) warto mieć pod ręką wspomagacz, w postaci elektrycznej suszarki do ziół i grzybów, żeby rozpoczęte suszenie nie poszło na marne przez kilka pochmurnych dni. 

Frużelina wiśniowa

5 sierpnia 2009

frużelina wiśniowa - wiśnie w żelu do deserów

Od tygodnia walczę z wiśniami. Ale wcale się nie skarżę :) Bo poza nudnym i brudzącym drylowaniem, to sama przyjemność. Bo dla mnie nie ma lepszego owocu na przetwory od wiśni. Soczysta i wyrazista w smaku, po przetworzeniu zachowuje wszystkie swoje zalety i pod tym względem bije na głowę choćby swoją bliską kuzynkę czereśnię czy uwielbianą przez wszystkich, ale tak naprawdę pyszną tylko na surowo truskawkę. Moim skromnym zdaniem, konkurować z nią może jedynie czarna porzeczka, równie smaczna na surowo jak i w postaci soku, dżemu czy konfitury. Jednak, jak w przypadku wszystkich jagodowych, czystą, aksamitną fakturę miąższu zakłócają pesteczki i dlatego przyznaję jej punkt mniej :) To wiśnia jest gwiazdą, ferrari wśród naszych rodzimych owoców :) Dlatego od tygodnia, z wielkich garnków pakuję do słoików dżemy (dobrze wysmażone i gęste do pleśniaka i rzadsze, z całymi owocami do chleba), konfitury, soki i galaretki. A dzisiaj przyszła kolej na frużelinę :)

Tortilla de patatas

2 sierpnia 2009


tortilla de patatas - hiszpańska tortilla ziemniaczana

czyli hiszpańska tortilla ziemniaczana i jednocześnie kolejny z moich ulubionych letnich obiadów :) Bo kto nie lubi młodych, smażonych ziemniaków prosto z patelni, tutaj dodatkowo z przysmażoną cebulką, ziołami, wymieszanymi z jajkiem? Do tego szklanka zimnego kefiru i nie trzeba nic więcej :)

Z tortillą ziemniaczaną spotkałam się, całkiem przypadkowo ;) w szkockim Edynburgu. Przez chwilę pomieszkiwałam tam w jednym z hosteli, słynnej sieci Backpackers Hostels. Kto kiedykolwiek miał okazję spędzić chociaż dobę w którymś z backpackerskich punktów w jakimkolwiek zakątku świata, na pewno zna ten klimat, przypominający małą globalną wioskę, w której można spotkać przedstawicieli każdej nacji, każdego wieku, stanu i zawodu i co za tym idzie - prawie wybuchową mieszankę kulturową :) Najciekawiej, jak wszędzie ;) było w kuchni - wspólnej kuchni, w której opórcz przygotowywania posiłków, odbywały się spotkania i gry towarzyskie, dyskusje, mini i maksi imprezki i wiele innych aktywności, inicjowanych przez tą małą, międzynarodową społeczność, której nigdy nie brakowało pomysłów ;) Któregoś wieczoru w hostelowej kuchni, zastałam liczną grupę młodych Hiszpanów, siedzących wokół dużego stołu, rozprawiających o czymś wesoło i głośno, a przy tym obierających górę ziemniaków :) Ziemniaki zostały następnie pokrojone w kostkę, podsmażone partiami na patelni wraz z cebulą, wymieszane z jajkami i usmażone, cały czas przy wtórze gromkiego śmiechu i zawziętych dyskusji. W ten sposób poznałam przepis i jednocześnie dowiedziałam się o istnieniu hiszpańskiej tortilla de patatas :)

tortilla de patatas - hiszpańska tortilla ziemniaczana

Za każdym razem, kiedy kroję i smażę ziemniaki na tortillę, mam w oczach ten obraz z hostelowej kuchni w Edynburgu i uśmiecham się na to wspomnienie :) Ale moim ulubionym punktem przygotowywania tortillii jest odwracanie jej na drugą stronę na patelni :) Ponieważ placek jest duży, dosyć gruby i ciężki, nie jest to łatwa sprawa. Z pomocą płaskiego talerza wielkości patelni albo okrągłej deski do krojenia trzeba przewrócić tortillę usmażoną stroną do góry, po czym delikatnie zsunąć ją ponownie na patelnię. Kiedy po chwili niepewności, cała operacja uda się jak należy i rumiany, wypieczony placek (w całości!) wróci na patelnię, satysfakcja jest taka, że niczym śniadolica señorita, mam ochotę zastukać obcasami i kastanietami w rytm flamenco ;D

tortilla de patatas - hiszpańska tortilla ziemniaczana

Tortilla de patatas:

6 dużych ziemniaków,
2 ząbki czosnku,
1 cebula,
4 jajka,
1 łyżeczka ziół prowansalskich (opcjonalnie. Ja dodaję zawsze, bo lubię :))
sól, pieprz,
oliwa do smażenia

Ziemniaki obrać i pokroić w małą kostkę lub cienkie plasterki (kostka ładniej wygląda w przekroju ;)). Cebulę i czosnek posiekać drobno i zeszklić na rozgrzanej oliwie. Dodać ziemniaki i smażyć aż staną się miękkie. Jajka roztrzepać, przyprawić solą i pieprzem, dodać zioła. Ziemniaki z patelni przełożyć do miski z jajkami i dokładnie wymieszać. Całość wlać ponownie na patelnię z oliwą i smażyć na wolnym ogniu do zarumienienia. Z pomocą dużego, płaskiego talerza lub okrągłej deski do krojenia przełożyć tortillę na drugą stronę i ponownie smażyć do zarumienienia. Ciepła tortilla najlepiej smakuje ze szklanką zimnego kefiru lub maślanki :)

tortilla de patatas - hiszpańska tortilla ziemniaczana

Placek wiśniowy z Twin Peaks

28 lipca 2009

kruchy placek wiśniowy z Twin Peaks

Diane, 24 lutego, godzina 11:30. Wjeżdżam do Twin Peaks. 8 km na południe od granicy kanadyjskiej, 19 na zachód od granicy stanu. Po raz pierwszy widzę tyle drzew... (...)
Lunch kosztował 6 dolarów i 31 centów. W barze "U Latarnika" przy autostradzie nr 2 w pobliżu Lewis Fork. Kanapka z tuńczykiem, kawałek placka z wiśniami i filiżanka kawy. Cholernie smaczne! Diane, jeśli będziesz w okolicy, koniecznie zatrzymaj się na kawałek tego placka (...)

Ogórki z ... miodem :)

24 lipca 2009

świeże ogórki z miodem


Próbowaliście kiedyś? :)
Zanim uznacie, że chyba postradałam zmysły, sami spróbujcie przy okazji. Choćby kawałeczek, choćby tylko z ciekawości :)

A przepis jest taki - jednodniowe małosolne + świeży, płynny miód (ideałem jest taki prosto z plastra z ula :)) Ogórka macza się w miodzie i chrupie, chrupie, chrupie :)

To już taka nasza rodzinna tradycja - pierwsze "swoje" ogórki z ogrodu, nastawione na małosolne i świeży, tegoroczny miód (żałuję, że nie z własnej pasieki ;))
Niniejszym tegoroczny sezon ogórkowy uważam za rozpoczęty :)



Instagram

© Every Cake You Bake. Design by FCD.