Roladki bakłażanowe z ryżem zapiekane w pomidorach

27 września 2008

roladki bakłażanowe z ryżem zapiekane w pomidorach

Wierzycie w coś takiego jak blogowa telepatia? :) Tak, to dość naciągana teoria, ale czasami zdarza się, że w tym samym czasie na kilku blogach pojawiają się wpisy z bardzo podobnymi przepisami lub oparte na tym samym składniku. Czasem jest też tak, że od razu znajdujemy dokładnie to, czego szukaliśmy lub nawet jeszcze nie zaczęliśmy szukać, a jedynie o tym pomyśleliśmy. Może jest jednak jakiś tajemniczy przekaz myśli pomiędzy ludźmi o podobnych zainteresowaniach? :) A piszę o tym w związku z moim dzisiejszym wpisem. Ostatnio kupiłam dwa piękne, duże bakłażany o idealnie gładkiej, lśniącej i ciemnofioletowej skórce. Już wracając ze sklepu zastanawiałam się co z nich przyrządzić. Moussakę robiłam całkiem niedawno i tym razem chciałam spróbować czegoś nowego.

Jesień, jak to tak...

23 września 2008




Nie można już narzekać na kiepskie w tym roku, chłodne lato, które zanim się na dobre zaczęło (hmm, właściwie to czy te parę dni względnej, gorącej pogody można nazwać pełnią lata?), już się skończyło. Od wczoraj mamy kalendarzową jesień i narzekać nie wypada. Jest zimno, deszczowo, szaro i mgliście, bo taka jest jesień i już. Pozostaje tylko mieć nadzieję na kilka dni jej złotego i słonecznego oblicza, parę udanych spacerów do lasu (w tym roku mam wyjątkowego pecha co do grzybobrania ;)), może nawet jeszcze jakieś ognisko z pieczonymi w popiele ziemniaczkami? :)
Tak, bez ogniska na pewno się nie obejdzie, bo to przecież pora porządków w ogrodzie. W ciągu najbliższych tygodni trzeba wyzbierać wszystkie warzywa, zanim nadejdą pierwsze przymrozki i zanim pokuszą się na nie inni, mniejści mieszkańcy ogrodu. Na drzewach wiszą jeszcze dorodne w tym roku, jabłka i gruszki, pod których ciężarem dosłownie uginają się gałęzie. Aronia, której nie straszne pierwsze jesienne chłody, również czeka na swoją kolejkę. Zbierzemy je razem, bo aronia z jabłkami tworzy szczególnie dobraną i lubianą przez nas parę w postaci różowej marmolady lub musu do zimowych naleśników i szarlotki. Czekam też na dojrzewające dynie, które cieszyć będą i oczy i podniebienie :)



Tydzień temu byłam, jak zawsze na jesiennych targach rolnych w Starym Polu. Targi, głównie ogrodnicze i pszczelarskie tym razem, połączone były z dożynkami regionalnymi. Okoliczne gminy i duże gosppodarstwa rolne przedstawiały swoje osiągnięcia i wystawiały wieńce dożynkowe wykonane w całości z plonów. Niektóre były bardzo okazałe i pomysłowe i musiały kosztować ich autorów naprawdę sporo pracy. Kompozycje z kłosów i ziaren rozmaitych zbóż, połączone z owocami, warzywami, kwiatami i pieczywem zachwycały symboliką i misternym odtworzeniem szczegółów i form.



W dożynkach jest coś mistycznego i pięknego. Podziękowanie naturze za plony ma głęboki sens, bo każdy z nas wie, że natura jest potężna i kapryśna i nigdy nie możemy być pewni tego czy następnego roku znów obdarzy nas dorodnymi plonami czy też klęską nieurodzaju. Podziękowania należą się też ludziom pracy, którzy pomogli naturze i dzięki którym te plony miały szansę dojrzeć i zostać zebranymi. Cieszę się, że trafiłam na dożynki, bo czasem warto to sobie przypomnieć lub uświadomić.



W zasadzie, to ta jesień wcale nie jest taka zła ;) Zawsze będę wolała gorące lato, ale zapachu świeżego miodu, pieczonych jabłek, kieszeni i torebek pełnych kasztanów, długich wieczorów przy ciepłym kaloryferku, książce, muzyce Stinga i paju jabłkowym nie zamieniłabym na inne miejsce na ziemi, gdzie panuje wieczna spiekota :)

Ciasteczka fistaszkowe

20 września 2008

ciasteczka fistaszkowe z masłem orzechowym

Jednak jest parę dobrych stron jesiennej pogody :) Doszłam do wniosku, że kiedy na dworze hula wiatr, deszcz, a słupek rtęci na łeb na szyję spada w dół, domowe wypieki nabierają innego znaczenia. Uraczenie świeżo upieczonymi słodkościami domowników, którzy zakatarzeni, opatuleni w kocyki z nieszczęśliwymi minami spoglądają w szare okna, to prawie jak spełnianie marzeń. Juz samo rozgrzanie piecyka w takie dni spotyka się z entuzjazem i skutecznie poprawia humor, a kiedy do tego roznosi się z niego rozkoszny zapach domowego ciasta lub ciasteczek, wszyscy są wniebowzięci :) Jesienią łatwo zostać domową boginią ;)

Chlebki cukiniowo-orzechowe w doniczkach

16 września 2008

chlebek cukiniowo-orzechowy pieczony w doniczkach

Całkiem niedawno, podróżując w sieci po blogach kulinarnych świata, odkryłam przepiękny blog - Canelle et Vanille. Autorka bloga - Aran, pochodząca z rodziny kucharzy i cukierników, kontynuując tradycje przodków sama również jest cukiernikiem. Obecnie nie pracuje zawodowo, ponieważ wychowuje synka, a blog jest dla niej pretekstem i mobilizacją do codziennych wypieków i tym samym pozostania w zawodzie i doskonalenia cukierniczego kunsztu. Canelle et Vanille przyciągnęło mnie pięknymi artystycznymi zdjęciami i stylizacjami deserów oraz ciekawymi przepisami, w których znać rękę profesjonalisty. A że lubię uczyć się od najlepszych, na pewno zostanę pilną uczennicą Aran i będę z uwagą śledzić jej kolejne wpisy.

Wstążki z cukinią

13 września 2008

makaron wstążki z cukinią i listkami bazylii

Zimno!! :( Przeraźliwe zimno osacza mnie od wczoraj i chociaż myślałam/miałam nadzieję, że jeszcze cały wrzesień i być może październik spędzimy otuleni babim latem, pod słońcem złotej polskiej jesieni, to najwyraźniej to zima w tym roku zamierza być pierwsza na mecie, doganiając jesień (oby jej nie przegoniła!). Tym samym, skończyły mi się pomysły, w jaki sposób przedłużyć lato, ale na przekór temperaturze na zewnątrz, postanowiłam jeszcze podelektować się lekkimi, letnimi daniami, zanim organizm zacznie domagać się zawiesistych zup, sosów, pieczeni i innych kalorycznych i "grzejących" potraw.

Drożdżówka ze śliwkami, serem i kruszonką

9 września 2008

drożdżowy wieniec śliwkowy z serem i kruszonką

Nieprzebrane śliwkowe morze, które zalało nas tego lata, powoli wysycha. Coraz mniej fioletowych owoców na gałęziach i coraz mniej pod drzewkiem. Ale wcale nie narzekamy. Dżemy i powidła przygotowane i starczyłoby ich na co najmniej dwie zimy, słoje z korzennymi śliwkami w occie również już w piwnicy, a szuflada zamrażarki znów załadowana po brzegi wydrylowanymi połówkami soczystych węgierek.

Pietruszkowe bonzai

7 września 2008

Indonezja - pietruszkowe bonzai

Pozwólcie, że jeszcze raz na chwilkę wrócę do Indonezji, bo chciałabym Wam pokazać coś, co mnie tam zaskoczyło i zauroczyło jednocześnie :) Pośród różnych gatunków roślin, formowanych w bardzo popularne w całej Azji mini-drzewka bonzai, wypatrzyłam naszą znajomą pietruszkę! :) Do połowy wkopany w ziemię, pokrytą mchem w ozdobnej drewnianej, wypalanej doniczce, korzeń tworzył ładny, biały "pień", a baldachimowa nać - gęstą koronę :) Wspaniała i jednocześnie praktyczna (bo zawsze można przecież skubnąć trochę natki do zupy ;)) ozdoba do kuchni! Bardzo żałuję, że nie mogłam sobie takiego pietruszkowego bonzai przywieźć, ale myślę, że jest ono do odtworzenia w warunkach domowych :) Z jadalnych drzewek warzywno-ziołowych, znalazłam jeszcze rozmarynowe bonzai (pierwsze po lewej na zdjęciu poniżej) :)

Indonezja - pietruszkowe bonzai

Lassi bananowo-bazyliowe i naleśniki z karmelizowanymi bananami

5 września 2008

naleśniki z karmelizowanymi bananami i cynamonem

Jeżeli ktoś myśli, że w te wakacje najadłam się bananów do syta na co najmniej parę długich następnych miesięcy, to się grubo myli :) Co prawda tęsknię za tymi prawdziwymi, słonecznymi i fantastycznie smakującymi mini banankami z Indonezji, które nijak miały się do tych dostępnych w naszym kraju-raju, ale to wcale nie znaczy, że miałabym zrezygnować całkiem z moich ulubionych egzotycznych owoców. Miłość do bananów przejawiałam podobno od wczesnego dzieciństwa i nie zraziły mnie nawet traumatyczne przeżycia związane z zatruciem nimi (nie od dziś wiadomo, że co za dużo to nie zdrowo, a kiedy człowiek młody to głupi ;)) Dla niektórych banan to "mydło", papka o mdłym zapachu, a dla mnie cudownie aksamitna, kremowa przyjemność o zapachu tropikalnych lasów. 

Instagram

© Every Cake You Bake. Design by FCD.